Zabawki made in mama

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Właśnie zabawki, po całym naszym domu walają się różnego rodzaju zabawki, przytulaki, motorki, 2 pchacze i cała masa innych gratów. Najlepsze jest to, że zabawki sobie leżą i nie są wcale używane, bo tak naprawdę największą frajdę dają zabawki zrobione przez mamę. I tak hitem naszych zabaw są dekielki od słoików, którymi można rzucać i pukać, klamerki-różnokolorowe-ciekawe kiedy Julka sobie przygniecie paluszek. Pudełka po np herbacie, butach, służą do budowy wieży, lub do schowania skarbów.
Dziś wlałam do przeźroczystej, plastikowej butelki wodę, wrzuciłam koraliki i kilka guzików-Julka zachwycona, toczyła butelkę, nosiła ją, na szczęście nie odkryła jeszcze, że można ją odkręcić.
Tak więc okazuje się, że mimo różnorodnych zabawek interaktywnych, to jednak te wyprodukowane przez mamę, są najlepsze.

Rozmawiamy z Julką

Autor: Malinowa Chatka 1 komentarze
Młoda już troszkę z nami rozmawia, był czas na ma-ma, ba-ba, teraz jest ta-ta, uwielbia oglądać zwierzaki i widzę, że próbuje nazywać zwierzątka, co prawda z połączenia kot i krowa, wychodzi jej nazwa baardzo brzydka, czyli nazwa pani, która zarabia ciałem. Czyli chodzi sobie po całym domu z misiem w ręku i gada do siebie :"ku  wa". Jest to troszkę przerażające, a zarazem niesamowicie zabawne i naprawdę nie wiem jak reagować.
Staram się często rozmawiać z Julką, gdy przygląda się jakimś przedmiotom, zaraz mówię jak się nazywają. Opowiadam jej co robię np. właśnie kroję ogórka, ogórek jest zielony, trzymam w ręku nożyk itd. Wiem jest to nudne, wolałabym porozmawiać sobie z kimś dorosłym o czymś przyjemnym, ale cóż . Bardzo chętnie oglądamy książeczki o zwierzątkach i nazywamy je, wydajemy odgłosy.
Coś mi się zdaje, że niedługo zaczniemy pożegnanie z butelką i smoczkiem, będzie ciężko.
Z ciekawostek, ostatnio rozmawiałam z logopedą i powiedział, że dziecko musi wyraz usłyszeć około 40 razy zanim się nauczy go wymawiać, no więc do roboty.

Autor: Malinowa Chatka 1 komentarze
Nivea Firming Body Oil Ujędrniający Olejek do ciała  Q10 plus
Cena ok. 20 zł za 200 ml.


Nowość na rynku miałam przyjemność  przetestować dzięki Nivea, co mnie bardzo ucieszyło, strasznie byłam ciekawa tego produktu.
Wielofunkcyjny olejek może być stosowany na całe ciało, aby pielęgnować, ujędrniać i poprawić naturalny wygląd skóry.
Sposób użycia:wmasowywać w obszary skóry, które wymagają intensywnej pielęgnacji. Najlepiej stosować co najmniej dwa razy dziennie, może być zastosowany zarówno na mokrą jak i suchą skórę
Rekomendowany aby: ujędrniać skórę, zmiękczać ją i odżywiać, masować rozstępy.
Moja opinia:
Bardzo byłam ciekawa tej formuły olejku, bo obawiałam się, że będzie w formie oliwki-czyli coś za czym nie przepadam-mokre, tłuste, klejące. Na szczęście miłe zaskoczenie, bo jest dość gęsty, nie tłusty. Niesamowicie szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustej otoczki. Trzeba jednak troszkę popracować ręką, aby się dobrze rozprowadził. Po użyciu skóra gładka, świetnie nawilżona,  łagodzi też podrażnienia po depilacji. Opakowanie w formie butelki z zakrętką sprawdza się, nic się nie wylewa, wypływa tyle olejku ile potrzeba. A zapach-rewelacja, po wieczornym smarowaniu jeszcze rano pachnę i ja i piżama i cała moja pościel.
Bezpieczny w stosowaniu dla mam i przyszłych mam-choć przyznam szczerze, że nie ma żadnej rekomendacji, to zapewnienie producenta, ale myślę, że za jakiś czas uzyska pozytywna opinie.
Ma również za zadanie masowanie rozstępów, aby je zmiękczyć i sprawić, że będą mniej mniej widoczne, jednak ja na szczęście nie mam żadnego rozstępu, więc nie mogę na ten temat się wypowiadać. Ale przyznam, że blizna na nodze po oparzeniu, jest faktycznie bardziej miękka.
Zalety:
-dobrze nawilża skórę, jest miła w dotyku, zmiękczona i gładka
-łatwo się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy
-piękny zapach długo trzyma
-opakowanie ok, nie potrzebna opcja "do góry nogami", bo spokojnie można zużyć całą zawartość
Wady:
-przy stosowaniu dwa razy dziennie, mało wydajny
-przy tak częstym stosowaniu-cena spora
Czy kupiłabym ten produkt ponownie-Tak 



Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Fa Sport Double Power 72h protection
Antyperspirant w sprayu
Cena ok 6-10 zł za 150 ml



Dezodorantów w sprayu nie używałam od bardzo dawna, co najmniej od czasów szkoły podstawowej, kiedy nie było tak dużej różnorodności w formie antyperspirantów. Osobiście preferuje zdecydowanie kuleczkę lub sztyft. Przeraża mnie to pryskanie, bo część mgiełki zawsze znajdzie mój nos i gardło, a poza tym jest straszne zimne i nieprzyjemne uczucie pod paszkami. Podejrzewam, że spray jest bardziej higieniczny niż kulka, bo nie styka się ze skórą, jednak i tak wolę formę kulkową.
Moja opinia:
Antyperspirant z serii Sport powinien mieć wzmocnione działanie, do tego producent zapewnia 72 godzinną ochronę przed brzydkim zapachem dzięki formule Duo-microcapsules. Nie do końca rozumiem ideę wielogodzinnego działania w przypadku antyperspirantu, bo i tak codziennie biorę prysznic i na nowo używam "antypota", no ale może kiedyś zdarzy się przypadek, że nie będę miała możliwości umyć się przez 3 dni, wtedy może się sprawdzić. 
Zapach przyjemny świeży, delikatny, lekko kwiatowy, niestety bardzo szybko się ulatnia, a ja akurat lubię jak mi ładnie pachnie pod paszkami cały dzień. Jeśli  chciałabym czuć na sobie tylko perfum, to skorzystałabym raczej z bezzapachowych produktów. Zostawia białe ślady, na szczęście dość szybko znikają, jeżeli zbyt blisko pryśnie się pod paszką, to niestety tworzą się grudki i spadają na ubranie, brudząc je. Ale działa, bo po całym dniu biegania za Julką w słońcu, nie czuć ode mnie nieprzyjemnych zapachów, jest zdecydowanie sucho.Nie podrażnia i nie wysusza skóry, dobry po depilacji.
Zalety:
-ładny zapach 
-wydajny
-nie podrażnia
-działa-chroni przed niemiłym zapachem
-poręczne opakowanie
Wady:
-może brudzić jeśli zbyt blisko się nim psiknie
Czy kupiłabym ten produkt ponownie-raczej tak, choć preferuję kulki
Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Garnier Fructis Odżywka Wzmacniająca
Tak jak szampon z tej serii, przeznaczona do włosów suchych, przesuszonych i zniszczonych. Potrójne działanie dzięki trzem odżywczym olejkom owocowym, ma za zadanie sprawić, że włosy staną się bardziej błyszczące i jedwabiste. Stosować po umyciu włosów szamponem, aż po same końcówki, następnie spłukać.

Moja opinia:
Odżywka podobnie jak szampon, jest zbyt lejąca, przez co spływa z włosów. Ma też jak szampon bardzo bogaty skład, w odżywiające olejki owocowe. Piękny zapach niweluje niesmak spowodowany konsystencją. Lekko nawilża i zmiękcza włosy, bardzo ułatwiając rozczesywanie. Nie powoduje siana na głowie, ale też nie obciąża ich. Efekt ogólny zadowalający-dobra odżywka w dobrej cenie.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie-nie wiem, możliwe, ze w promocji
Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Garnier Fructis  Szampon Wzmacniający
http://www.garnier.pl/_pl/_pl/our_products/product-struct.aspx?tpcode=OUR_PRODUCTS^PRD_HAIRCARE^FRUCTIS^FRUCTIS_DISCOVER^FRUCTIS_NUTRI_REPAIR^FRUCTIS_NUTRI_REPAIR_RTN1&prdcode=P41158
 Jako magia trzech olejków z oliwek-odżywia, awokado-odżywia i zmiękcza i karite-odżywia i wygładza.
Olejki wnikają we włókno włosa i odżywiają od wewnątrz. Dzięki czemu włosy stają się bardziej błyszczące i jedwabiste.

Moja opinia:
Najbardziej lubię produkty Garniera za te rewelacyjne slogany reklamowe w stylu "czy twoje włosy potrzebują ......" itp. itd. Zawsze jak czytam te pytania na opakowaniu, to na każde pytanie odpowiadam sobie tak, tak, tak. Szok , ale działają na mnie te pytania, automatycznie w mojej głowie rodzi się myśl, że to na pewno produkt stworzony dla mnie, nic innego nie szukam, bo już znalazłam ideał-no taka jest właśnie siła reklamy. No nic teraz już o szamponie, Opakowanie fajne, ładny kolor, lekkie zamykadełko-może być.
Konsystencja nieciekawa, zbyt lejąca perłowa, ale lekko żółtawa. Myje dobrze, pieni się wystarczająco. Włosy po umyciu są świeże, miękkie, lekkie, łatwe do rozczesania. Nie przetłuszcza włosów, muszę przyznać, że po 2 tyg codziennego stosowania włosy wyglądają zdrowo, są błyszczące i wygładzone. Stały się gładkie i sypkie, ale nie sianowate, pomimo dużej zawartości olejków, nie przetłuszczają się. Najlepszy jest chyba jednak cudowny zapach roznoszący się wokół mnie za każdym razem, gdy poruszę głową, połączenie owoców z olejkami, energetyczny i świeży. O taki normalny rodzinny szampon w dobrej cenie i łatwo dostępny, myje, działa, nie psuje.
Zalety:
-dużo olejków owocowych w składzie
-nawilża włosy-nie są sianowate
-świetny zapach
-dobrze się pieni
-fajne opakowanie
Wady:
-zbyt lejący
Czy kupiłabym ponownie-nie wiem, możliwe, że w promocji

Niedzielna bomba kaloryczna-ptysie ze śmietaną

Autor: Malinowa Chatka 1 komentarze
Jakoś nas tak wczoraj wzięło na słodkie i szybkie i niedrogie. Zrobiliśmy ptysie. Z tego ciasta można też zrobić karpatkę z kremem budyniowym, też pyszna.
Przepis:
1/2 kostki margaryny- ja robię na Palmie zielonej
1 szk. wody
1 szk maki pszennej
5 jajek
szczypta soli
Wodę zagotować z margaryną, dodać mąkę i dokładnie wymieszać, ale już nie gotować tylko zaparzyć ciasto, można mieszać mikserem, ale dla mnie najwygodniejsza jest taka kulka do ciasta. Ciasto jest dobre, gdy jest szkliste i odchodzi od ścianek garnka Wystudzić.
Do zimnej masy dodać po kolei jajka, dobrze rozetrzeć. Na blasze wyłożonej papierem, lub posmarowanej tłuszczem  formować rękawem cukierniczym, lub łyżką ptysie, zostawiając spore odległości po ciasto urośnie. Piec ok 25 min w temp 200 *. Nie otwierać zbyt szybko piekarnika, bo ciasto może opaść.
Zimne ptysie przełożyć bitą śmietaną z cukrem i cukrem waniliowym, jeśli chcemy, żeby dłużej postały, można do śmietany dodać śmietan-fix- taki proszek, który usztywnia śmietanę i spowalnia wydzielanie się z niej wody. Generalnie jednak ptysie powinny być od razu skonsumowane.
Ptysie można też zrobić w słonej wersji, dodając zamiast śmietanki np farsz mięsny, pieczarkowy lub łososiowy. Jednak dla mnie najlepsze są na słodko.



                                               Julka i jej pierwsza trzepaczka do oblizywania

                                  A tu jej pierwszy ptyś, wiem, że to niezbyt zdrowe, troszkę zjadła, resztę opanował              
                                  pies-też nie zdrowo.

Nalewka wiśniowa mojego dziadka

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
W zakamarkach mojej spiżarki kryje się skarb ukryty przed wścibskimi oczami, a właściwie-kubkami smakowymi moich znajomych. To nalewka wiśniowa, przygotowywana z przepisu mojego dziadka. Idealna jesienią- na  smuteczki, zima- na rozgrzewkę, a także na babskie spotkania pierwszego stopnia.
Dużo jej nie można wypić, bo bardzo ciężka, ale ma smak i moc zaklętą w szklanej butelce.
Zdradzę mój sekretny przepis
1 kg wiśni wydrylowanych
0,7 kg cukru
250 ml wody źródlanej
500 ml spirytusu
Wiśnie i ok. 10 pestek, nie więcej, bo pestki zawierają kwas pruski w nadmiernych ilościach szkodliwy,
zasypujemy w dużym słoju cukrem. Odstawić na 1-2 dni, aż owoce puszczą sok, dodać wodę, ale nie kranówę, bo z kranówą, to różnie bywa, i najważniejszy składnik-czyli spirytus. Odstawić na ok 2 miesiące w ciemnym miejscu-wszystko musi się przegryźć. A codziennie zaglądać i przemieszać drewnianą łyżką-byle nie smakować, bo może się okazać, ze po tych dwóch miesiącach nie będzie już co mieszać.
Przelewamy do ładnych ozdobnych butelek, a wisienki do słoiczków- mają miąższ, cudowny aromat i moc-przydadzą się do ciast lub kremów, choć w samodzielnej konsumpcji też są przepyszne, tylko bardzo zdradliwe.


Zapasy na zimę

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Moja spiżarka w tym roku pełna jest przetworów, ubiegły sezon był słaby, bo ciąża, bo małe dziecko. Ratowały nas babcie. Za to ten sezon zaliczam do udanych, wszystkiego duużo.
Wczoraj z małżem męczyliśmy 5-składnikową sałatkę do słoików. Wybawieniem był dla nas wielofunkcyjny robot kuchenny. "Kaśka" wszystko za nas potarła i poszatkowała, szkoda, że też nie obiera.
Przepis:
2 główki kapusty-poszatkować
2 kg marchwi- plasterki, lub wiórki-ja wolę wiórki
1 kg cebuli- grubsze piórka
2 kg ogórków- plasterki, mogą być ze skórką
1 główka czosnku-daje zapach
Zasypujemy wszystko ok. 5 łyżek soli, 1,5 szk. cukru, 1,5 szk oleju, 1 szk. octu- dobrze mieszamy
Zostawiamy na ok 2 godź, aż puszczą sok, wkładamy do słoiczków, gotujemy ok 20 min.
Wyszło nam 39 słoiczków małych 0,25.
                                                 "Kaśka" wszystko poszatkowała

                                                            Soki puściły
                                   Tak, potrzeba matką wynalazku, surówka w Julkowej wanience
                                  Po zagotowaniu zawsze odwracam słoiczki do góry dnem, żeby mieć pewność
                                  że na pewno się zamkną.

Ale będzie zimą wyżerka :)

Niemowlaczek i zwierzaczek

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze



Zawsze wiedzieliśmy, że chcemy aby nasze dziecko wychowywało się od małego ze zwierzętami, a dokładniej chodziło nam o psa. Wcześniej mieliśmy cudownego wielkiego mieszańca, Konrada, niestety, krótko po narodzinach Julki odszedł od nas do "psiego raju". Smutno tak jakoś bez zwierzaka, więc gdy mała miała niecały miesiąc "dostała" od nas pieska. Długo zastanawialiśmy się nad rasą najlepszą zarówno dla niej, jak i dla nas. Wybór padł na Shih Tzu, totalna odmiana po dużym psie, nagle taka mała rasa. Dużym plusem tej rasy jest to, że jest taką typowa maskotką, bardzo wskazaną dla dzieci, a przede wszystkim, to pies, który nie alergizuje, bo zamiast sierści ma włosy.                                                                             Tośka jest z nami od sierpnia, początki były trudne, bo to mała płakała, że głodna, pies piszczał, że chce siusiu, chwilami w biegu przygotowywałam mleko mleko, a w między czasie wypuszczałam psa na "toaletę", choć nie zawsze zdążyłam. Starałam się zawsze, żeby pies był z nami, np podczas zabawy na łóżku, po to, żeby nie czuł się odtrącony i zazdrosny, lubi z nami jeździć autem, a na spacerach zachowuje się nienagannie. Tośka nauczyła się jeździć  też w koszu, pod wózkiem, tak więc szczerze powiem, że "przemycamy " ją nawet do sklepu. Nie będę dużo pisać, po prostu pokażę zdjęcia.
W naszym przypadku, wybawieniem okazała się duża działka, bo wiem, że mogę psa wypuścić samego, trudniej jest na pewno zwierzakom wychowywanym w bloku, bo trzeba je wyprowadzać.
Są pewne minusy, jeśli można to tak nazwać, nasza Tośka jest alergikiem, tzn nie może jeść nic drobiowego, bo zaraz się koszmarnie drapie, karma musi być specjalna hypoalergiczna -cielęcinka lub łosoś, na szczęście znaleźliśmy karmę w rozsądnej cenie- 9 zł za 1 kg, na spokojnie wystarcza kilogram na miesiąc, oczywiście z podjadaniem tego, co uda jej się wyżebrać od nas, albo co jej spadnie podczas Julkowego posiłku.
Trzeba też pielęgnować jej włosy, czesanie, gumki, spineczki, bo włosy jej bardzo szybko rosną, psiego fryzjera odwiedzamy tak co pół roku, cała psia toaleta z obcinaniem włosów, pazurków i innymi zabiegami to koszt 100 zł, no ale jak się Julkowy tata zakochał w tej rasie, to nie ma zmiłuj i tata jeździ z Tośką na "psie Spa".
Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Pantene 2 minutowa Maska Głęboko Regenerująca do włosów normalnych
Cena ok 18 zł za 200 ml


Moja opinia:
Oczywiście jak zwykle pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to dobre opakowanie,  nie jest zakręcane, tylko otwierane od góry, co się bardzo dobrze sprawdza przy mokrych śliskich łapkach. Możemy z niego wydobyć całą zawartość bez potrzeby wyciskania, wytrząsania, czy wycinania. Mój nos jak zwykle miło połaskotany cudownym aromatem wydobywającym się z pudełka.
Stosowałam maskę 2 razy w tygodniu, jestem zadowolona z efektu, tzn. cudów nie zdziałał, ale włosy wyglądają jak po naprawdę dobrej, profesjonalnej odżywce. Konsystencja taka jakaś budyniowa, ale dobrze się rozprowadza i nie spływa z włosów ani z rąk podczas aplikacji. Włosy są po niej lśniące, jedwabiście miękkie, delikatne, dwie minuty trzymania na włosach wystarczą  w zupełności. Co do właściwości regenerujących, to faktycznie coś tam działają, włosy nie są szorstkie, są błyszczące i miękkie, więc chyba coś w tym jest. Ja mogę używać ,choćby dla samego zapachu hi hi. Choć muszę przyznać, ze jest słabo wydajny, niby mam krótkie włosy i dużo nie muszę "ładować" na głowę, jednak ubywa z pudełka w zastraszającym tempie.
Zalety:
-wygląda, że działa
-długo utrzymujący się cudowny zapach świeżości
-włosy miękkie delikatne, dobrze odżywione
-dobry pomysł z opakowaniem
Wady:
-zbyt szybko znika'
-trzeba bardzo dokładnie spłukać włosy, bo może pozostać tłusta warstewka
Czy kupiłabym ten produkt ponownie- Tak
Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Pantene Intensywna regeneracja do włosów normalnych
Cena ok 12 zł
Dzięki portalowi http://polki.pl/ mogę przetestować produkty, a udało mi się wygrać świetny zestaw: szampon, odżywka, spray i maskę. Zaraz poznacie efekty współpracy tych kosmetyków z moimi włosami.
Linia jest przeznaczona do włosów normalnych, ma za zadanie głęboko nawilżyć włosy nadając im zdrowy wygląd i naturalny blask. Bogata w substancje regenerujące, chroni i odbudowuje włosy zniszczone stylizacją .
Moja opinia szampon i odżywka
Niewątpliwą zaletą produktów Pantene jest ich świetny zapach, długo utrzymujący się na włosach. Zarówno szampon jak i odżywka, którą trzeba spłukiwać łatwo się rozprowadzają, dobrze się pienią i są bardzo wydajne, co przy codziennym myciu włosów ma spore znaczenie. Moje włosy, to typowe leniwce, rosną bardzo słabo, przetłuszczają się, a końcówki się rozdwajają. Szampon, po pierwszym zastosowaniu dał mi tylko odczucie miękkich włosów, i bardzo łatwego rozczesywania no ale już po kilku użyciach, oczywiście z odżywka zauważyłam efekty. Moja czupryna stała się bardziej błyszcząca, włosy są zdrowsze, wygładzone, przyjemne w dotyku, takie bardziej śliskie, nie ma problemu z układaniem i utrzymaniem fryzury. Nie zauważyłam też, aby zmywał farbę z moich włosów, co prawda używam go ok. 3 tyg, ale kolor jaki był, tak jest nadal.
Oczywiście pamiętamy, jak prawidłowo stosować szampon-z racji tego, że w dzisiejszych czasach szampony są bardzo skoncentrowane ZAWSZE rozcieńczamy odrobiną wody np. nalewając szampon na dłoń, dodajemy troszkę wody, NIGDY nie wylewamy szamponu bezpośrednio na głowę. Proponuję też ostatnie płukanie zrobić chłodną wodą, co zamknie łuski włosowe i spowoduje, ze włosy nie będą szorstkie.
Zalety szamponu i odżywki:
-cudowny zapach, bardzo długo utrzymujący się
-wydajne
-świetne opakowania, można sobie obrócić, gdy się kończy, fajny design, ładnie prezentuje się na półce w
  łazience
-odżywiają i nawilżają włosy
Wady:
-odrobinę przeraża skład , ale cóż działa lepiej, niż metoda mojej babci z żółtkami i olejem rycynowym
Czy kupiłabym ten produkt ponownie- Tak 
Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Mambino bottoms diaper balm Balsam ochronny dla niemowlat.
http://mambino.pl/
Cena ok. 35 zł za 18 g.-cena powala, ale Eco niestety

Tak własnie Mambino, to nie literówka słowna, to firma amerykańska zajmujaca się produkcją organicznych kosmetyków dla mamy i dziecka. Dostałyśmy w prezencie od mojej  Pozytywnie Eko Zakręconej koleżanki  z pracy, której jeszcze raz dziękujemy, po narodzinach Julki. Firma nieznana zapewne, jednak koleżanka, która ma dużo wspólnego z USA zna te kosmetyki i poleca, zaufałam jej, no i to moje biedne dziecko testowało na swojej malutkiej pupce balsam ochronny.
Moja opinia:
W pierwszym momencie szok-jak mam smarować tym paskudztwem dziecko, przecież to wygląda jak połączenie wosku pszczelego z miodem, zresztą bardzo podobnie pachnie-szok, człowiek przyzwyczajony do standartowych białych kremów, a tu taka dziwna maź. No ale darowanemu koniowi( kosmetykowi) w.... się nie zagląda, więc spróbowałam. Kosmetyk jest w formie sztyftu, więc trudno nim smarować kilkutygodniowego bobasa, ale sprytna mama nabierała na paluszek i działała. Niestety opakowanie jak to z sztyftami bywa-bardzo kiepskie-nie można zużyć do końca, szybkie zamykanie powoduje, że przykrywka jakimś cudem zawsze trafia w maź, więc opakowanie wiecznie brudne i klejące-porażka.
Za to samo działanie-rewelacja, szybko się rozsmarowuje( oczywiście jak na kosmetyki Eko, które mają w składzie same naturalne oleje-co zmienia ich konsystencję i są ciężkie w aplikacji). Dość obficie trzeba nałożyć na skórę, na początku wydaje się być bardzo tłusty, po krótkim czasie wchłania się jednak całkowicie, pozostawiając skórę miękką i delikatną. A jak działa na Julkową pupę?-Genialnie, zaczerwienienia schodzą na drugi dzień, potówki znikają też w ciągu dnia.
Zamiast tlenku cynku, balsam ma w swym składzie owies koloidalny, znany ze swoich właściwości wspomagających gojenie się skóry oraz znany i popularny olejek z nagietka.
Bardzo łatwo można go usunąć, nie zostawia plam, co zapewne ucieszy mamy używające pieluszki wielorazowe.
Po otwarciu przechowujemy przez 6 m cy, w zaciemnionym miejscu.
Mamy jeszcze Nagietkowy balsam pielęgnacyjny dla matek karmiących, który ma ukoić popękane i bolące brodawki, na szczęście nie musiałyśmy używać, może jak nam się trafi drugi potomek, będzie przydatny, w każdym razie termin przydatności ma do kwietnia 2013, więc już na pewno nie zdążę, a szkoda, bo jeśli miałby takie działanie jak ten do pupy, to żadne bolące sutki nam nie grożą.
Zalety:
-szybkość  rozprowadzania i wchłaniania-jak na produkty organiczne
-imponujący skład-same naturalne składniki
-szybkość działania
Minusy:
-pomyłka ze sztyftem, no u nas się w ogóle nie sprawdził
-dziwny zapach, bo dziecko zamiast pachnieć niemowlakiem, pachnie ulem pszczelim
Czy kupiłabym ten produkt ponownie- Tak
Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Dove visiblecare Toning
http://www.idoveyou.pl/pl/Produkty/mycie_ciala/default.aspx                                                                     Cena ok 11 zł za 200 ml, ja trafiłam na promocję w mojej aptece -4, 99



Kremowy żel pod prysznic z unikalną technologią NutriumMoisture, który łączy w sobie łagodne składniki myjące ze składnikami nawilżającymi, identycznymi z tymi występującymi w skórze człowieka. Cytat z etykiety:"Używaj codziennie dla bardziej miękkiej, gładszej skóry w ciągu 7 dni oraz zauważalnie piękniejszej skóry w ciągu 3 tygodni."
Moja opinia:
Ja akurat używałam z tej serii Toning, niestety nie mogę nigdzie znaleźć o nim informacji .Przy pierwszym użyciu, poczułam się troszkę zniesmaczona, bo konsystencja żelu przypomniała mi czasy, kiedy mój tata z braku innych kosmetyków używał kremu do golenia "Wars"-no identycznie to wygląda, automatycznie "odrzuciło mnie" od tego żelu, jednak jak tylko poczułam jego piękny świeży kremowo-ogórkowy zapach, spokój powrócił do mojej łazienki. Użyłam i stwierdzam, ze nie przypadł mi do gustu, kremowa konsystencja słabo się pieni i momentalnie spływa wraz z wodą do ścieków, więc jak on ma zadziałać na moją przesuszoną słońcem i morską wodą? Nie wiem. Skóra po użyciu wygląda normalnie, nic złego się z nią nie dzieje, nie ma uczucia ściągnięcia i napięcia.
Być może to jakiś eksperymentalny produkt, może firma go wycofała, dlatego był tak tani, możliwe, że pozostałe z tej serii są lepsze. U mnie się nie sprawdził, jedyny plus, to świetny zapach, który przez chwilę się utrzymuje na ciele.
Zalety:
-ładny zapach
-udana butelka
Wady:
-słabo się pieni
-zbyt szybko spływa
-słabo wydajny
Czy kupiłabym ponownie- Nie
Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Sanoflore Lekki miodowy krem do twarzy. Odżywczy krem do skóry wrażliwej
http://www.sanoflore.net/pl/home.aspx
Cena ok. 60 zł za 40 ml.- za Bio się płaci

Sanoflore Laboratoire Bio to firma francuska propagująca kosmetyki organiczne tworzone jedynie z naturalnych składników. Posiada wszystkie niezbędne certyfikaty europejskie.  Kosmetyki z pod znaku Bio, zawarte w nich składniki są pochodzenia naturalnego, nie zawierają tych paskudnych parabenów.
Moja opinia
Krem, a właściwie emulsja dobrze się rozprowadza,choć troszkę ślizga się po skórze bo jest dość wodnista, więc raczej trzeba go wklepywać, bardzo szybko wchłania, nie zapycha porów, a moja skóra jest miękka i delikatna jak skóra Julki. To chyba dzięki zawartości magicznej kombinacji Masła Karite Bio, który jest bogaty w kawasy tłuszczowe, z olejem roślinnym z moreli oraz Miodem Lipidowym Bio. To zestawienie spowodowało, że moja twarz ukojona, nawilżona, nie ma tego uczucia ściagnięcia, jednak pozostawia tłustą warstwę na skórze.Raczej dobry po prostu jak chcę zregenerować skórę i nie nakładać na nią makijażu.
Moja cera mieszana troszkę się świeci po nim, ale podejrzewam, że to przez zawartość składników naturalnych
Ale najlepszy w tym kremie jest aromat, połączenie zapachu kwiatów z zapachem miodu, rewelacja, kocham ten zapach, co prawda wole raczej wonie owocowe, jednak w tym przypadku mogę stosować go nawet kilka razy dziennie, choćby po to, aby mój nos delektował się tym słodkim pachnidłem.
Zalety                                                                                                                                                             -miękka poręczna tubka, przydatna w podróży      
-lekka emulsja                                                        
-cudowny zapach
Wady
-cera odrobinę świecąca
-troszkę zbyt lejąca konsystencja
-pozostawia tłustą warstwę
                                                                              
Czy kupiłabym ponownie-tak, ale zdecydowanie na noc w celu regeneracji skóry
                                                                 
Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Garnier Body Nawilżająca Pielęgnacja 7 Dni
http://www.garnier.pl/_pl/_pl/home.aspx
Cena ok 12-15 zł za 250 ml.

 to nowa gama musów do ciała, która ma za zadanie długotrwałe nawilżanie ciała dzień po dniu. Występuje w kilku wariantach: łagodzenie, wygładzanie, odżywianie, ujędrnianie, nawilżanie, w zależności od zastosowania użyto innych składników aktywnych.
Co ciekawe Garnier użył w mleczku składnik występujący w jogurtach naturalnych L-Bifidus, który ma za zadanie nawilżać i zapobiegać wysuszeniu skóry.
Dzięki Klubowi Garniera  http://www.garnier.pl/_pl/_pl/register/register_step1.aspx?tpcode=REG_GARNIER^REG_GARNIER_HOME^REG_GARNIER_HOME_CREATION miałam przyjemność przetestowania musu z winogronami- długotrwałe nawilżenie do skóry suchej.
Zacznę od opakowania, które jest miłe dla oka i fajnie prezentuje się na półce w łazience. Jest poręczne, dobrze trzyma się w dłoni, z jednej strony plus za zatyczkę zamiast zakrętki, dzięki czemu nie trzeba się męczyć z zakręcaniem, niestety zatyczka nie nadaje się jednak do postawienia do góry nogami, co ma znaczenie dla mnie, kiedy produkt się kończy i mus mógłby sobie pomału spływać na dół. Niestety też nie widać przez opakowanie jaka ilość znajduje się w środku.
Jednak sam mus świetny, pięknie pachnie, zapach długo utrzymuje się na skórze, naprawdę bardzo szybko się wchłania. Po użyciu moje ciało jest delikatne, pachnące, wygładzone i jędrne. Faktycznie już po kilku dniach używania poprawił kondycję skóry.
Ogólnie jestem zadowolona.
Zalety :                                                                       
-łatwo się wchłania                                                        
-idealny rano, gdy nie ma za dużo czasu  
-pięknie pachnie                                                                                
-nie pozostawia efektu tłustego ciała
-skóra jest nawilżona i zregenerowana
-po niedługim czasie stosowania widać efekty
Wady
-nie można odwrócić butelki
-zapach, myślałam, że będzie bardziej owocowy

Czy kupiłabym ten produkt ponownie-Tak
 

Malinowa Chatka Copyright © 2011 Design by Ipietoon Blogger Template | Make Money from Zazzle|web hosting