Topicrem Essentials Delikatna woda oczyszczająca do twarzy i ciała

Autor: Malinowa Chatka 14 komentarze
Dzięki Info Plus 24 mam możliwość przetestowania delikatnej wody oczyszczającej do twarzy i oczu.
Jest to preparat hipoalergiczny, przeznaczony do oczyszczania wrażliwej skóry twarzy i okolic oczu.
Stworzony z myślą o całej rodzinie, dorosłych i dzieciach powyżej 3 roku życia.


Bezzapachowa woda, zamknięta w lekko mlecznym opakowaniu  zamykanym kliknięciem. Dobrze  usuwa makijaż, bez potrzeby ostrego tarcia. Świetnie radzi sobie zarówno z podkładem jak i tuszem do rzęs. Pozostawia na skórze uczucie czystości i świeżości i mam poczucie jak koi twarz po całym dniu spędzonym pod makijażem. Moja twarz go lubi, za delikatność, poszanowanie mojej buzi oraz dodatkowy efekt nawilżenia. Jest też bardzo delikatna dla oczu, ponieważ dobrze usuwa cały makijaż oka, nie powodując podrażnień.
Jedyny mankament, to po używaniu wody dwa razy dziennie, rano i wieczorem, skończyła się po miesiącu, nie jest to zły wynik, niestety głównym problemem może okazać się cena 30 zł za opakowanie 200 ml.

Bonimed Zioła Ojca Grzegorza Sroki Apibon-odporność

Autor: Malinowa Chatka 12 komentarze
Od Firmy Bonimed otrzymałam do przetestowania preparat wzmacniający odporność. Jest to produkt pochodzenia naturalnego, stosowany jako uzupełnienie codziennej diety w składniki wspomagające naturalną odporność organizmu na infekcje bakteryjne, wirusowe i grzybicze.
Bonimed tak pisze o sobie:
Laboratorium Medycyny Naturalnej BONIMED, jest firmą, która powstała w lipcu 1991 roku. Od początku swej działalności zajęła się produkcją leków ziołowych i w chwili obecnej produkuje kilkadziesiąt preparatów ziołowych w różnych postaciach. W swej działalności od początki ściśle współpracowała z franciszkaninem Ojcem Grzegorzem Sroką (1930-2006) , który przez ponad pięćdziesiąt lat swojego życia zajmował się ziołolecznictwem i udzielił porad blisko półmilionowej rzeszy chorych. Był autorem licznych publikacji z dziedziny ziołolecznictwa, a jego słynny poradnik ziołowy ukazał się już niemalże w jednym milionie egzemplarzy.
Ojciec Grzegorz był niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie fitoterapii, najsłynniejszym polskim, a być może i światowym zielarzem zakonnym. Bardzo często jego spostrzeżenia dotyczące terapeutycznego działania ziół, były w późniejszym czasie pozytywnie weryfikowane przez badania naukowe.


Sezon przeziębieniowy w pełni, trwa już jakiś czas, ale cały czas zbiera obfite żniwo. Co raz wchodzą na nasz teren jakieś nowe wirusy, które atakują nosy, gardła,czy inne części mojego ciała powodują różne nieprzyjemne dolegliwości. Zawsze wychodziłam z założenia, że idealnym i skutecznym sposobem mogącym ochronić mój organizm przed zmasowanym atakiem powinna być odpowiednia dieta z dużą ilością świeżych owoców i warzyw, no i wieczorne popijanie lipowej herbatki z dodatkiem miodu i cytryny. Niestety bakterie i wirusy są w tej chwili tak zmutowane, że  nasze organizmy nie są w stanie poradzić sobie samodzielnie z ochroną i obroną przed chorobą. Jeśli nie chcemy faszerować się "chemią tabletkową", można spróbować wzmocnić odporność za pomocą leków z "apteki natury", czyli np ziół proponowanych nam przez markę Bonimed
Z racji mojego stanu, zaproponowałam testy mojemu mężowi, który zgodził się niekoniecznie bardzo chętnie na bycie króliczkiem testującym, no ale powiedzmy,że ..... nie miał za dużego wyboru.
Opinia: plastikowe pudełeczko, po otwarciu czuć przyjemny zapach pyłku pszczelego i miodu. Kapsułki przeźroczyste, widać w środku zawartość, dość duże, jednak łatwe w przełknięciu. Jeden minus, dość duży, to dawkowanie: 3 kapsułki dziennie-trzeba pamiętać, a jest to dość uciążliwe. Skutków niepożądanych nie było i nie ma. Żadnych zmian na ciele nie zauważono, problemów żołądkowych nie było. 
Co z działaniem-przez nasz dom przeszło kilka mniej groźnych przeziębień, które objęły tylko mnie i córkę, mąż, który w tym czasie brał suplement, ani razu nie zachorował-myślę, że to najlepszy przykład, że Apibon rzeczywiście wspomaga odporność. 
Cena za opakowanie 30 kapsułek ok. 10-15 zł, w sumie nie tak tanio, jeśli mamy dziennie spożyć 3 kapsułki, no ale .... jest to preparat naturalny z ekstraktem z propolisu i pyłku pszczelego.
Zapraszam na Stronę Bonimed gdzie znajdziecie sporo naturalnych suplementów diety nie tylko wzmacniających odporność, ale również na inne dolegliwości. 
Zioła Ojca Grzegorza Sroki znajdziecie również na FB




Olej z pestek dyni

Autor: Malinowa Chatka 19 komentarze
Olej z pestek dyni produkowany jest przy użyciu metody tłoczenia na zimno w temperaturze nie przekraczającej 60 stopni. Metoda ta pozwala na uzyskanie tzw. oleju dziewiczego, zwanego Extra Vergine, dzięki czemu nie traci swoich drogocennych  właściwości odżywczych.
 W swoim składzie zawiera:
- 80% kwasów tłuszczowych, z czego 60%, to pełnowartościowe jedno i wielokrotnie nienasycone kwasy tłuszczowe(Omega- 9 np. kwas oleinowy, Omega-3 , Omega-6 np. kwas linolowy
-kwasy tłuszczowe nasycone np.kwas palmitynowy
-witaminy: E, B1, B2, B3, B6, A, C, D, H i K
-Beta- karoten
-minerały i pierwiastki śladowe: żelazo, fluor, wapń, potas, jod, magnez, sód, fosfor, selen, cynk
-substancje odżywcze takie jak: fitosterole, skwalen, fitosteryny, cytrulinę, kukurbitynę,phytosterinen i inne.
Zastosowanie: 
-zdrowie: stosuje się do leczenia objawów wczesnego stadium przerostu gruczoły prostaty, miażdżycy, schorzenia pęcherza i dróg moczowych, regulacji przemian hormonalnych i metabolicznych w organizmie
-kuchnia: idealny do stosowania na surowo, jako dodatek do wielu potraw m.in. zup, sosów, sałatek, serów, makaronów, lodów, może stanowić kuchenną insprację
-kosmetyka: polecany jest do każdego rodzaju skóry, ale szczególnie do cery wrażliwej, naczyniowej, suchej, pękającej, dojrzałej. Wykazuje właściwości nawilżające, natłuszczające i wygładzające, dzięki zawartości potasu, działa oczyszczająco i  rozjaśniająco. Używany jest także przeciw rozstępom, jako dodatek w olejkach do masażu, kremów i peelingów.


Olej znajduje się w bardzo ciemnej, szklanej butelce (pochwała dla Eco opakowania). Konsystencja gęsta, przypomina bardziej oliwę. Kolor bardzo ciemny, brunatny, z deliktnym odcieniem oliwkowej zieleni. Zapach dość specyficzny przypomina mi suszone pestki dyni z lekką nut orzechową.
 Wiem, że są osoby, które regularnie w celach zdrowotnych piją kilka kropli oleju dziennie, jednak ja nie dałabym rady się tak katować, dlatego stosowałam ten olej głównie do sałatek, dzięki dodatkowi tego oleju nie zmieniały smaku, ani wyglądu dania, jedynie podkreślały walory smakowe np. marchewki tartej.
Nakładałam go na ciało w ramach profilaktyki antyrozstępowej, używa się go jak oliwki dziecięcej, łatwo nakłada, dość długo się wchłania, ale skóra jest dużo lepiej nawilżona i zmiękczona. Można nazwać go Eco kosmetykiem bez konserwantów, zdrowy dla ciała i mamy tę pewność, że żadne niebezpieczne substancje nie przenikają do maluszka. Bardzo fajny produkt jeśli chodzi o kosmetykę, choć mój mąż po wieczornym smarowaniu się mówił do mnie "moja fryteczko", najpierw sądziłam, że chodzi mu o moją zwiekszającą się wagę ciała, ale okazało się, że nie do końca odpowiada mu mój zapach dyniowy:) Tak więc nie zapominajmy posmarować ciałka, ale dopiero po wieczornych igraszkach i przytulankach, bo niestety zapach może nas zdekoncentrować:) . Później wpadłam na pomysł, żeby do oleju dodać kilka kropel olejku szałwiowego i już zapach dyni nie był tak intensywny.
Mam dla Was kilka sprawdzonych przepisów na sosy do surówek, w których możecie użyć właśnie oleju z pestek dyni:
Dressing z szalotką-drobno posiekaną cebulkę posypać szczyptą soli i pieprzu, dodać dwie łyżki octu winnego, odstawić na pół godź, połączyć z 4-5 łyżkami oleju . Sosem doprawiać łagodne surówki
Dressing z zieloną herbatą-wymieszać pół łyżeczki suszonego estragony i pół łyżeczki pokruszonych liści herbaty zielonej, dodać 4-5 łyżek oleju. Najlepszy do sałatek z awokado lub gruszek.
Dressing z musztardą- 2 łyżki oleju , łyżeczka musztardy , szczypta soli, pieprzu i cukru. Idealnie sprawdza się do sałatek z rukolą oraz sałatek jajecznych
Nie wiem jak sprawdzi się w dressingu malinowym-150 gr malin, łyżka octu winnego, łyżeczka cukru, 25 ml soku malinowego i 4 łyżek oleju, którym czasem polewam sałatkę z sałatą-bo ten sos akurat jest najsmaczniejszy, ale nie mam jak sprawdzić, bo brak malin uniemożliwia mi test.
Olej z pestek dyni mam możliwość przetestować dzięki Oleje Świata na ich stronie możecie poczytać dokładne informacje na temat oleju, a także kilkanaście ciekawych przepisów, w których możecie zastosować olej z pestek dyni.
Butelka 25 ml kosztuje 27 zł. wydaje się drogo, ale dobra oliwa też jest w cenie.


Listonoga dostarczyła

Autor: Malinowa Chatka 22 komentarze
Dziś post paczuszkowy, kilka współprac już dotarło, na kilka jeszcze czekam. Na tę chwilę testujemy:

Julka sprawdza działanie aktywnych emolientów zawartych w kosmetykach Cutis Help Mimi, które testujemy dzięki ich akcji na FB tutaj
 Gorvitę testuje tata, czyli żel dla sportowców i witaminy, a mama żel na zmęczone nogi
 Na blogu Paczajki zgarnęłam kosmetyki , która organizowała losowanie z osób, które są jej obserwatorami. Bardzo lubię do niej zaglądać, bo pisze ciekawe, a do tego szczere  posty nt testowanych produktów. Jeszcze raz dziekuję ci za paczuszkę.
                  Osławiony już Bingo Spa jest wreszcie i u mnie, ma się to nazwisko na W.
 Ula na swoim blogu prowadzi bardzo fajną akcję, który polega na przetestowaniu tych samych lub bardzo podobnych produktów różnych firm, bardzo mi się podoba ta forma testowania, bo rzeczywiście pomaga w znalezieniu najlepszego kosmetyku z dostępnych na rynku. Zapraszam na pewno warto: tutaj
                                        Testuję witaminy i minerały dla kobiet w ciąży Solgar
Chciałam jeszcze dodać, że dziękuję z każdy komentarz na blogu, wszystkie naprawdę bardzo mnie cieszą
Nie zawsze daję radę od razu odpowiedzieć, ale na Wasze blogi zaglądam, choć nie zawsze komentuję.
Problem tkwi w mojej sytuacji kobiety ciężarnej, spałabym najchętniej cały dzień. Tym sposobem zamiast spędzać czas na blogowaniu -śpię, z Julką po południu a i wieczorem czasem już o 21 jestem w łóżku.
Masakra, nie spodziewałam się, że tyle czasu można poświęcać na spanie. W ciągu dnia trudno mi usiąść do komputera, bo ta moja córka jak widzi, to zaraz płacz i lament, że chce oglądać zwierzątka. Mam nadzieję, że jak przyjdzie wiosna to będę miała więcej energii.
Pozdrawiam Was wszystkie.

Quiz kosmetyki kolorowe

Autor: Malinowa Chatka 21 komentarze
Dziś chciałam Was  zapoznać się z kosmetykami polskiej firmy Quiz.
A tak piszą o sobie: 
W naszej ofercie możecie Państwo znaleźć ponad 150 produktów do makijażu i pielęgnacji twarzy. Wszystkie kosmetyki są wyprodukowane w oparciu o najwyższej jakości surowce dostępne  w Polsce i na rynku europejskim. Nad jakością naszych wyrobów  czuwa  grupa wykwalifikowanych specjalistów - technologów. Prace badawczo-rozwojowe we własnym laboratorium, prowadzone zgodnie z najnowszymi osiągnięciami kosmetologii pozwalają nam na całkowitą samodzielność oraz możliwość kreowania własnych pomysłów i szybkie reagowanie na potrzeby rynku.
Kosmetyki marki QUIZ całkowicie spełniają jakościowe i kolorystyczne oczekiwania nawet najbardziej wymagających klientów. Produkty te nie tylko dbają o piękny wygląd, ale również zapewniają idealną pielęgnację skóry.
Na półkach drogeryjnych często widziałam te kosmetyki, jednak jakoś nigdy nie zdecydowałam się na zakup, nie wiem dlaczego, niby nieznane kusi, jednak jakoś tak do mnie nie przemówiły.
Jednak po przetestowaniu, stwierdziłam, że tanie, nie zawsze znaczy złe. Jeśli chcecie się przekonać, to zapraszam do przeczytania mojej opinii.
Cienie do powiek Beauty Vision
Cienie posiadają drobinki, które rozświetlają oko, więc nie każdemu mogą przypaść do gustu, jednak na oku prezentują  się dobrze. Miękka konsystencja pozwala na szybkie nałożenie, plusem jest też, że nie osypują się, ni nie kruszą. Utrzymują się na powiece pokrytej bazą przez cały dzień, jeśli jeszcze dodatkowo przypudrujemy oczko, to nie musimy obawiać się zrolowanego wężyka, ani kluchy. Plus za kolor, który na oku jest taki sam, jak w pudełeczku. Można by mieć uwagi do pudełeczka, bo nie ma aplikatora, a farba z opakowania odrobinę zaczyna schodzić. Ale za cenę ok 4 zł można im wybaczyć.
Cienie do powiek Fashion Trendy
Te cienie są odrobinę suchsze, niż poprzednie, ale również łatwo się je nakłada. Pigmentacja słabsza, najjaśniejszego odcienia prawie wcale nie widać. Połączenie trzech podobnych odcieni, to dobry pomysł, choć ja nakładam zazwyczaj dwa kolory, ale na pewno znajdą mię miłośniczki Tri-color. Na oku trzymają się też długo ,z bazą praktycznie cały dzień. Łatwo się nakłada, ale i dobrze zmywa. Opakowanie tak jak przy poprzedniczkach, plastikowe, proste, ale farba z napisów nie schodzi. Ceny nie znam, ale myślę, że nie jest zbyt wysoka, obstawiam na jakieś 5-6 zł.
Reasumując, myślę, że to dobre produkty w rozsądnych  cenach.

Szczęśliwa mama, to spokojna i doinformowana mama

Autor: Malinowa Chatka 16 komentarze
Jak kilka z Was już wie, jestem obecnie w ciąży, nasze drugie szczęście przyjdzie na świat w sierpniu.
Wydawać by się mogło, ze jako mama półtorarocznej córki, jestem doświadczona w temacie ciąży i wychowania. Niestety świat idzie cały czas do przodu, a wraz z jego rozwojem również zmieniają się informacje dotyczące pielęgnacji i opieki nad dzieckiem. Przyszła mama z każdej strony jest zasypywana dobrymi radami, zaleceniami, a nawet poleceniami co robić, żeby zdrowo donosić ciążę, jak dbać o maluszka, a później starszaka. Myślę, że najlepiej przeanalizować sobie w spokoju ten natłok informacji i tak naprawdę zaufać swojemu lekarzowi. W organizmie ciężarnej kobiety buzują hormony, targają nią sprzeczności, dlatego warto słuchać opowieści, porad i wskazówek, ale nie zapominając o zachowaniu zdrowego rozsądku, nie kierować się emocjami, tylko  wszystko przemyśleć.
Genialnym pomysłem w dobie internetu stały się portale o ciąży, na których można poczytać na temat ciąży, porodu, pielęgnacji czy wychowania dziecka. Takie Strony pozwolą przyszłym mamom na spokojne przeanalizowanie tematu, można przeczytać porady od specjalistów,  także opinie innych mam.
Chciałam Wam dziś pokazać jeden z takich portali jest to Strona http://www.siostraania.pl/ 
Znajdziecie na niej zarówno informacje dotyczące ciąży , porodu, jak i rozwoju dziecka tutaj Jest  również coś do poczytania "przy kawce" czyli ploteczki, trendy w modzie, oraz   forum na którym można porozmawiać z innymi mamami, nie tylko na tematy "dziecięce".
Ale to co mnie najbardziej zaciekawiło, to "Wirtualna położna", która, odpowie na wszystkie pytania Wirtualna położna , a także usługa "Moja ciąża" zajrzyjcie tutaj , dzięki której dowiesz się jakie badania trzeba wykonać, przekaże Ci spersonalizowane informacje na temat Twojej ciąży. A wszystko to, jeśli sobie zażyczysz, otrzymasz na tel. komórkowy.
Zainteresowane przyszłe i obecne mamy zapraszam na Stronę Siostra Ania oraz na FB tutaj

Ambicar

Autor: Malinowa Chatka 18 komentarze
Dziś dla odmiany chciałam Wam pokazać mały, pachnący gadżet, dla Automobiliczek, czyli odświeżacz powietrza podłączany do gniazdka samochodowego od Ambicar.


Jest to urządzenie montowane do gniazdka zapalniczki, z wymiennymi wkładami, takimi jakby pastylkami. Bardzo fajny design, połączony z miłym, nie mdłym zapachem, sprawia, że z przyjemnością jadę samochodem, w którym zaraz po wejściu czuję przyjemny, delikatny aromat, w moim przypadku tropikalny.
Trwałość zapachu 45 dni, jeśli ktoś chce sobie zapewnić bardziej subtelny zapaszek, to wystarczy włożyć jedną tabletkę, a jeśli ktoś ma ochotę na zapachowe eksperymenty, może się skusić na użycie dwóch różnych tabletek i stworzenie własnego indywidualnego zapachu.
Urządzenie kosztuje 24 zł, natomiast 2 szt. wkładów, to koszt 20 zł.
Co mi się  podoba w tym produkcie. W mojej pracy spędzałam sporo czasu właśnie podróżując samochodem, zdarzało się, że dziennie potrafiłam "zrobić 200-300 km, sam dojazd do pracy, to już 100 km.
Więc myślę, że jakieś doświadczenie w tej kwestii  mam. Zapach bardzo mi odpowiada, jest delikatny ale rześki, nie powoduje "zamulenia", ani bólów głowy. Montaż w gniazdku, ma plusy i minusy, ponieważ:
-nie lata mi przed oczyma jak choinka zapachowa, czy inne tego typu zawieszki zakładane na lusterko, wzmacnia to komfort i na pewno bezpieczeństwo jazdy
-nie wypada z kratki wentylacyjnej, co przy niektórych też się zdarzało
-płyn nie wycieka, nie niszcząc kokpitu (co kiedyś zdarzyło się w aucie firmowym)
Minusem może okazać się potrzeba uciążliwego wyjmowania urządzenia z gniazdka, jeśli np. ktoś ma  zestaw głośnomówiący działający właśnie z gniazdkiem, chce podgrzać dziecku płyn, a ma termos z podgrzewaczem, lub po prostu namiętny palacz ma ochotę na zaciągnięcie się dymkiem.
Zauważyłam też jeszcze jedną ciekawostkę, zapach nie przechodzi na ubrania, więc po dłuższej jeździe po wyjściu z auta nie pachnę jak choinka zapachowa.
Pomimo że zapach można "wyłączyć" przekręcając pokrętło, małżonek życzy sobie, abym na noc wyciągała urządzenie z gniazdka, ponieważ odrobinę obawia się spięcia i iskry: "chodzi o to, żebyś nie sfajczyła samochodu"
To było by na tyle, ja jestem zadowolona i będę używać.

Ahava mineralny komfort dla mojej skóry

Autor: Malinowa Chatka 21 komentarze
Balsam do ciała z minerałami z Morz Martwego, jest  prawdziwym  darem natury. Składniki tego balsamu, to kompozycja minerałów Osmoter (których źródłem są wody Morza Martwego oraz wyciągów roślinnych.
Producent zapewnia, że regularne stosowanie wzmacnia stopień uwodnienia skóry, staje się ona jedwabista i jędrna, a także optymalizuje metabolizm komórkowy, i przywraca ciału młody wygląd.



Opakowanie bardzo eleganckie z pompką , która dobrze dozuje. W zasadzie nie jest to balsam, a lotion do ciała, o delikatnej lekko lejącej się konsystencji, bardzo łatwo można go wmasować w ciało i tak samo łatwo się wchłania, co ważne dla mnie nie klei się. Zapach specyficzny, ale  relaksujący, wg. opisu na kartoniku jest to zapach zielonej śliwki i drzewa sandałowego, no i tak własnie dla mnie on pachnie, jest to odrobinę dziwny zapach, dość ciężki, ale nie duszący, nie przytłaczający, zresztą same wiecie jak pachnie drzewo sandałowe. Skóra po użyciu jest miękka jak aksamit,  dobrze nawilżona, czuję jak dosłownie pije ten balsam.Podczas stosowania doszłam do wniosku, że moje ciało nie jest już tak jędrne jak xxx lat temu, jednak po miesiącu stosowania zauważyłam  poprawę mojej skóry, jest ona bardziej napięta i wygładzona. 
Balsam mnie zauroczył, bardzo kobiecym opakowaniem i całokształtem  działania. Jest jeden minus, pod koniec stosowania pompka nie mogła wyciągnąć reszty preparatu, troszkę się namachałam, ale takie przypadki się zdarzają przy pompeczkach, udane użytkowanie, po to aby na sam koniec się pow....ać, no chyba, że to machanie butelką ma za zadanie też ujędrnić skórę.
Nie znam jego ceny, choć widziałam, że kosmetyki Ahavy  są dość drogie, jak na moją kieszeń, jednak jeśli tylko trafi mi się jakaś promocja, w rozsądnych cenach, to zdecydowanie kupię i zastanowię się nad innymi kosmetykami Deatsea Water Ahavy.

Plante system laboratorium i jej emulsja nawilżająco matująca

Autor: Malinowa Chatka 26 komentarze
Dzięki firmie specjalizującej się w marketingu farmaceutycznemu, oraz wyłącznemu przedstawicielowi marek kosmetycznych: Foltene,Noreva,Isispharma, Plante System, Ahava, Topicrem czyli InfoPlus24 , mam przyjemność poznania, niektórych z tych marek. Dziś chciałam Wam opowiedzieć co nie co na temat emulsji  nawilżająco-matującej przeznaczonej do skóry tłustej i trądzikowej wyprodukowanej przez zupełnie nie znaną mi markę kosmetyczną Plante System, na jej temat możecie poczytać tutaj.

Emulsja przeznaczona jest do cery tłustej i mieszanej z nadmiernym wydzielaniem sebum. W swoim składzie zawiera wyciąg z palmy sabalowej( właściwości matujące), olejek manuka( przeciwzapalnie) oraz papaja( dotlenia skórę). Stosować rano i wieczorem.
Plastikowa tubka, niestety opis po polsku tylko na kartoniku, o pojemności 40 ml. Zawiera w sobie białą emulsję, o lekko ziołowym aromacie. Konsystencja jest lekka, choć odrobinę lejąca, dobrze rozprowadza się na skórze i tak samo szybko i dobrze się wchłania.Kiedyś żyłam z przekonaniem, że kosmetyki do cery mieszanej i tłustej, powinny przede wszystkim wysuszać moje pryszcze, ale życie zweryfikowało ten pogląd, bo  tak naprawdę katując skórę kosmetykami zasuszajacymi, cera zaczyna produkować coraz więcej sebum, tak jakby w ramach ochrony jej, dlatego wiem już, że nie tyle trzeba ją suszyć ile pozwolić jej na optymalne nawilżenie-długo zajęło mi odkrycie tego faktu, no ale człowiek uczy się całe życie.
Po ponad  miesięcznym  stosowania mogę powiedzieć , że nastąpiła poprawa stanu mojej skóry, krostki znikają w szybkim tempie, nowych zaskórników brak.
Jest jeszcze kwestia matowienia o którym zapewnia nas producent-niestety u mnie nie widać żadnego matu, zarówno czoło, broda jak i nieszczęsny nos świecą się niczym latarnia na Bałtyku, a liczyłam na piękny choćby półmat.
Czyli reasumując działa dobrze na cerę mieszając, nawilżając ją i poprawiając jej stan, jednak efektów matujących na swojej twarzy nie zauważyłam. Na szczęście dobrze sie sprawdza jako podkład pod makijaż, więc nie ma problemu z pudrowaniem noska.
Cena ok. 40 -50 zł za 40 ml.

Woda perfumowana Lambre

Autor: Malinowa Chatka 26 komentarze
Pierwszy raz przyszło mi się zmierzyć z recenzją wody perfumowanej. Trudny temat, bo do tej pory wybierając zapach kierowałam się jego aromatem i tym jak długo "trzyma" na skórze, często sugerowałam sie tym jak pachnie osoba przechodząca obok mnie.
Każda z nas jest wyjątkowa i to co nas wyróżnia wśród innych kobiet, to indywidualność. Dlatego też każdej z nas będzie się podobał  inny kolor, wygląd czy smak. Podobnie jest z zapachami, chcemy ładnie pachnieć, ale zależy nam  na tym, żeby takim samym aromatem, nie pachniały nam inne babki będące z nami np na imprezie, czy jak kto woli na spacerze.
Tu właśnie z pomocą przychodzi nam  Lambre w ich kolekcji zapachów możecie odnaleźć zapach idealnie dostosowany właśnie dla Was. Może akurat znajdziecie w tej kolekcji zapach stworzony właśnie dla siebie, którym nie będą pachnieć wszystkie przechodzące obok Was kobiety.


To jest właśnie jedna z propozycji Lambre, czyli woda perfumowana N̊o24.
Klasyczna szklana buteleczka o pojemności 50 ml z atomizerem,dobrze działającym. Termin przydatności 36 mcy od otwarcia. Ładnie wyprofilowana, dobrze trzyma się w dłoni, co prawda, może nie zachwyca samym kształtem, jak inne marki, po prostu proste, nieskomplikowane dla oka opakowanie.
Zapach, jak wiecie, to kwestia gustu, jak pisze producent: owocowy początek stworzony z połączenia cytryny, grapefruita i jabłka, przeistacza się w kompozycję konwalii, róży i irysa, by na koniec przekazać nam wyraźną nutę jaśminu, lekkiego piżma, cedru i odrobiny wanilii.
Jest to zapach dla kobiety z charakterem, bardzo wyrazistej, lubiącej się wyróżniać z tłumu, intensywny, ale nie duszący,bardzo długo utrzymuje się na skórze, wystarczy jedno użycie dziennie(poranne użycie ok.8 rano+maż wąchający mnie ok 20 i zauważający nowy zapach=efekt długotrwały) Mogę nazwać go ciepłym kwiatowym zapachem, odrobinę ciężkim, przez połączenie aromatu konwalii z różą, jak dla mnie, to raczej na wieczorne wyjście, niż jako zapach dzienny.
Nie jest to do końca mój zapach,mimo wszystko polecam, szczególnie za trwałość oraz cenę 82 zł za 50 ml.
Ja zdecydowanie jeszcze kiedyś się skuszę na tą wodę, jednak wybiorę coś z serii kwiatowo-owocowej.
Bardzo jestem ciekawa Waszych ulubionych perfumów, zdradźcie, jaki zapach Was najbardziej urzekł, bo ja jak na razie od lat kocham się w sumie oklepanym już Incadence Avonu.



Safira relaksujący krem do masażu, co mnie urzekło, co mnie zdziwiło

Autor: Malinowa Chatka 18 komentarze
Jeśli lubicie masaż, czy to całego ciała za pomocą sprawnych rąk ukochanego, czy też chociaż pragniecie sobie pomasować stópki, to chciałabym Was zapoznać z relaksującym kremem do masażu marki Safira.




Jestem totalnie zaskoczona tym produktem, pierwszy raz spotkałam się z sytuacją, że opakowanie całkowicie zmienia moje myślenie na temat danego produktu, tak jak "nie szata zdobi człowieka", tak opakowanie produktu nie zawsze mówi nam co w środku siedzi. Przechodzę do konkretów:
-na opakowaniu jest dużymi literkami napisane: " thaimassage"-o matko trzeba zrobić masaż tajski?, ja liczyłam na delikatne masowanie, a nie rozciąganie mojego  biednego ciałka
-piękny kwiat lotosu-o to będzie cudny zapach świeży, delikatny, kwiatowy
-konsystencja-to dopiero zaskoczenie, jak po otworzeniu pudełeczka, zamiast klasycznego balsamiku czy mleczka, widzimy ... Wazelinę-szok!
No a teraz już moja opinia: czyli jak już wiecie, pudełko zakręcane, więc na pewno wszystko co chcemy z niego wyciągniemy, oczywiście mamy też ochronne sreberko , więc żadne paluszki przed nami nie dotykały naszego kremu. Zapach, którego sie spodziewałam, to woń kwiatowa, a tu okazuje się coś zupełnie innego, coś jak połączenie cytryny  geranium i mięty, jest świeży, przyjemny, choć zapewne trzeba po prostu lubić takie wonie, nie jest on akurat moim ulubieńcem, ale nie przeszkadza mi. Za długo na skórze się nie utrzymuje Konsystencja, no właśnie i tu moje zaskoczenie, po zobaczeniu białej, gęstej wazeliny. Pod wpływem ciepła zaczyna się jakby rozpuszczać, co sprawia, że całkiem znośnie się go rozprowadza, choć nie tak łatwo jak oliwkę, ale ma za to plus, że ie trzeba co chwilę nabierać nowej porcji, bo jest bardzo wydajny i ma tzw poślizg. Pozostawia na skórze tłustą warstwę, więc zdecydowanie polecam stosować przed snem, gdy już nie pozostaje nam nic innego, jak wskoczyć do łóżeczka. Rano nie ma śladu po tłustej powłoce. Skóra jest dobrze natłuszczona i miękka, krem doskonale sprawdza się na przesuszonych stopach i łokciach. 
Wg. mojego M. : bardzo dobry do masażu, nie trzeba jak w tych płynnych co chwilę nabierać nowej porcji, nie stresuję się, że coś wyleję(czytaj-nie będziesz sie darła na mnie jak ci oliwkę wyleję na łóżko), jak się już rozgrzeje, to łatwo można go używać, tylko te olejki eteryczne w nim zawarte nie działają na mnie:)
I to było by na tyle, podsumowując mała odmiana od codzienności, kosmetyk typu "coś innego"
do kupienia u Konsultantek Safiry w cenie ok.15 zł za 100 gr.
I jeszcze małe add. dotyczące glinki od Safiry, o której pisałam Wam tutaj myślę ,ze z wydobyciem produktu do końca nie będzie problemu, bo butelka ma tą cudowną właściwość, że jej się denko podnosi, więc na pewno wszystko wyciągnę w 99%.

Rajstopy Sara, czyli jest mi ciepło w nogi

Autor: Malinowa Chatka 20 komentarze
Wracam wreszcie do życia, po przejściu przez nasz dom ataku wirusów, kichających, kaszlących i żołądkowych, jedynie mąż się im oparł dzielnie. Ja nie czuję się się jeszcze w 100% komfortowo, no ale już jest lepiej, a mała też już zaczyna szaleć, więc chyba pomału dochodzimy do formy.
Dziś chcę Wam pokazać coś innego od kosmetyków, a są to rajstopy, które otrzymałam do testów od producenta rajstop Sara .








Do testów otrzymałam:
-Marika Classic rajstopy półmatowe, elastyczne, z wzmocnioną częścią majteczkową, 15 Den, w pięknym czerwonym odcieniu
-Nicole Exclusive rajstopy bezmajtkowe z płaskim szwem, bez części palcowej, w odcieniu ciemniejszego beżu.
Obie pary, potraktowane zostały zarówno przy użyciu sukienki, jak i spodni.. Dobrze trzymają się na nogach, nie rolują się, trzymają się na pupie, wytrzymały dwie imprezy, podczas których przyszło mi chodzić na boso( nie dali kapciuszków). Są miękkie i przyjemnie sie je nosi. Po zaciągnięciu przez buty mojego dziecka, które gramoliło się na kolanko, nie puszczały oczek. Przeżyły kilka prań w pralce i co najważniejsze  nie puszczają oczek w części palcowej.
Co mogę powiedzieć-dobre, trwałe rajstopy, w bardzo rozsądnej cenie, a do tego duży wybór kolorów i duży plus za opcję rajstop bezpalcowych, przydatnych wiosną, gdy jeszcze trzeba czasem założyć rajstopki do bucików w otwartymi palcami.
Zapraszam Was na Stronę producenta: Sara oraz na profil FB


 

Malinowa Chatka Copyright © 2011 Design by Ipietoon Blogger Template | Make Money from Zazzle|web hosting