Pachnąca aromatycznymi przyprawami kuchnia made by Maroko

Autor: Malinowa Chatka 6 komentarze
Na dzisiejszy obiad przygotowałam wyśmienite danie, które przybliżyło nam  odrobinę kuchnię marokańską.
Kurczak po marokańsku
Jest to danie z udziałem zestawu przypraw od Royal Brand oraz piersi z kurczaka made by Julkowa babcia( babcia kurczaka wyhodowała,wykarmiła, przygotowała, żeby Julka miała zdrowe jedzonko:)- tak więc w sumie dzisiejszy obiad sponsorowała firma Royal Brand oraz firma Julkowa Babcia.
 Pierś z kurczaka kroimy w kawałki i podsmażamy, my akurat bez tłuszczu, ale producent proponuje oliwę z masełkiem.

Mieszankę przypraw namoczyć w wodzie przez kilka minut, w składzie jest: cebula, rodzynki, liście laurowe, szafran, imbir, kwiat muszkatołowy i gałka muszkatołowa.
Mieszankę dodać do kurczaka, dusić do miękkości. W osobnym rondelku roztopić trochę masła i wymieszać z miodem, zmieszać z sosem od duszenia i dodać do kurczaka. dusić, aż kurczak nabierze aromatu. Doprawić solą i pieprzem.
Danie bardzo smaczne, pachnące przyprawami, aromatyczne, na pewno zdrowsze, niż popularne "fixy", bo zawiera tylko naturalne przyprawy suszone. Idzie zrobić danie bez glutaminianów i ulepszaczy???-Idzie.
Smakowało bardzo, choć wybierałam liście laurowe i gałkę muszkatołową, bo niestety jak się ugryzie muszkat, to posmak w buzi nieciekawy, ale to oczywiście rzecz gustu.,
Mały minus-na opakowaniu nigdzie nie ma info na temat ile czego dodać, ale pierś z kurczaka wykorzystałam całą, miodu dodałam łyżkę a wody do moczenia przypraw, szklankę.
Zdecydowanie -zrobimy jeszcze raz.

Osmoza Care Antybakteryjny żel do rąk

Autor: Malinowa Chatka 18 komentarze
Wspominałam Wam   tutaj o firmie Osmoza Care, która szczodrze obdarowała nas produktami higienicznymi. Dziś opowiem Wam, jak u nas sprawdził się antybakteryjny żel do rąk bez spłukiwania.       Jak co dzień "zaliczamy" z Julką porcję świeżego powietrza, teraz już skończyły się czasy  dziecka, które siedzi grzecznie w wózku i ogląda otaczający je świat. Zaczął się etap samodzielnego poznawania świata, wózek stał się " E E!. trzeba samemu na nóżkach zwiedzać, dotykać różnych dziwnych rzeczy, np. takie kretowisko, to świetny wynalazek-zdecydowanie lepszy niż piaskownica, a już noszenie z matką drzewa do pieca, to dopiero zabawa. Nagle woła nas sąsiadka-wpadnijcie na kawę. szybki przegląd dziecka-wygląda całkiem dobrze, w miarę czyste, ale -o nie!-łapska brudne, a ja mam pomytą podłogę, która jeszcze jest mokra, jak teraz przejdziemy do łazienki, to będą plamy. Ale sprytna matka lotem błyskawicy pędzi do domu i przynosi żel do rąk. Chwila moment i łapska czyste.

Łapsko przed myciem
                                                            Łapsko po myciu( te kropki, to wina aparatu)

No i moja opinia: plastikowa, lekka butelka o pojemności 100 ml, którą spokojnie zmieszczę nawet do małej torebki. Zamknięcie typu klik, trzyma mocno. żel jest przeźroczysty, bardzo gęsty i wydajny, wystarczy odrobina, by dobrze umyć ręce. Przy pierwszym otwarciu, w nos uderza zapach alkoholu, którego ma sporo w składzie( no jest antybakteryjny, więc coś musi działać". Julka ma małą rankę na paluszku, to nie płakała, że boli, więc chyba jej nie szczypało, ale producent nie zaleca stosować na podrażnionej skórze. Po nałożeniu rozchodzi się na dłoniach zapach grejfruta, który wzmacnia działanie antybakteryjne, nawet miły, długo utrzymujący się. Dłonie są dobrze nawilżone, nie przesuszone, dzięki glicerynie zawartej w składzie produktu. Żel nie klei się i szybko wchłania, nie pozostawiając na dłoniach żadnego odczucia, oprócz zapachu. Świeżość gwarantowana. i ufam, że nie tylko ręce są czyste wizualnie.
Żel stosujemy przeważnie podczas wyjść, kiedy np jesteśmy na placu zabaw i chcę np. coś córce dać do jedzenia. W domu do tej pory miałyśmy zwykłe mydło w płynie,, choć w tej chwili używamy pianki Osmozy.
Na opakowaniu produktu jest rysunek rodziny z dziećmi, więc sugeruję się, że dzieci również mogą stosować ten żel, jednak ja mam troszkę obaw, przez zawartość alkoholu, dlatego Julce myję ręce nim tylko podczas wyjść. Ale największym plusem tego żelu jest, że można go użyć np. podczas korzystania z publicznej toalety, czy też w innym miejscu tzw. skupisku bakterii   jest to bardzo praktyczne rozwiązanie i wiem , że zarówno ja, jak i Julka wychodzimy czyste.
Czy kupię ponownie-tak, produkt dostępny w aptekach, w mojej aptece cena 14,99

Paczuszki i nowe współprace Jupi!

Autor: Malinowa Chatka 11 komentarze
Dziś pochwalę się, co obecnie testujemy, smakujemy, próbujemy.
Zestaw mieszanek przypraw od firmy Royal Brand
-wołowina po azjatycku
-kurczak po marokańsku
-wątróbka z owocami


Zestaw kosmetyków dla mnie i dla Julka od portalu Kosmeland   

Bingo Spa mam i ja:
-maska do twarzy ze 100% olejem winogronowym
-serum czekoladowo-miętowe do ciała
-balsam kokosowy do dłoni   

Maska do włosów przetłuszcząjących i z łupieżem od Pilomax
Nawilżający żel-krem Nivea( to akurat moja wygrana u Narji
No i coś dla pupci Julki krem na odparzenia Sudomax
Tak więc my testujemy i zapraszamy wkrótce na nasze recenzje.

Chwilowa przerwa

Autor: Malinowa Chatka 11 komentarze
Przez kilka dni będę prawdopodobnie nieobecna. Troszkę mi się życie pomieszało. Niestety mam nawrót choroby nowotworowej. W czerwcu świętowałam 5 lat remisji, a tu na badaniach okazało się, że mam wznowę, na szczęście to "TYLKO" 12 milimetrów, więc pójdzie łatwo.
Problem w tym, że mężulek musiał wyjechać na 3 tygodnie, więc przeniosłam się z córą, psem i kotem do rodziców. Niestety mają popsuty router, więc używam neta z komórki, ale to idzie jak......
Jutro chyba szwagrowski pojedzie po nowego więc jest nadzieja.
W każdym razie do zobaczenia i trzymajcie kciuki.

Moja pierwsza wygrana blogowa

Autor: Malinowa Chatka 15 komentarze
Na pocieszenie mojego wczorajszego kiepskiego nastroju, spowodowanego przyszłym chrztem mojej siostrzenicy, dzisiejszy jesienny poniedziałek powitał mnie bardzo fajną niespodzianka od Narji  wygrałam u niej tu Zapraszam na jej blog, pisze bardzo ciekawe recenzje, warto do niej zaglądać.
Tak więc ja czekam na paczkę, Sweetaśne kolczyki rowerki już sobie zamówiła moja siostrzenica, powiedziała, że są "sweet"-swoją drogą pięciolatka ma już spory zasób słownikowy. A ja chyba założę te drugie na nieszczęsne chrzciny, będą pasowały do czarnej sukienki.
Autor: Malinowa Chatka 1 komentarze
Na początku października zostałam otagowana przez Miragę tutaj. Niestety nie wzięłam udziału w tagu, a teraz czytając Wasze posty, zaczynam żałować. Problem w tym, że kiedyś nałożyłam sobie maseczkę przy Julce i jak ona mnie zobaczyła, to wpadła w taki ryk, ze nie mogłam jej uspokoić ani nawet wziąć jej na ręce. A wieczorem jak już idzie spać, to zwyczajnie mi się nie chce. Żałuję, bo trzeba było chociaż nakładać maseczkę przy wieczornym sprzątaniu, były by dwie korzyści- posty dla Was, żebyście poznały recenzje kosmetyczne, i dla mojej cery,żeby poprawić jej wygląd. -No i kicha październik się kończy, a ja użyłam tylko jednej maseczki: Efektima Maseczka oczyszczająca.

Kupiłam ją w Rossmanie, cena 3,50.
W skrócie z opakowania: nowoczesna, skuteczna i szybko działająca. Zastosowany kaolin wchłania zanieczyszczenia i nadmiar tłuszczu, nagietek i rumianek koja i łagodzą podrażnienia, zapobiegają powstawaniu nowych zmian na skórze. nałozyć na 20 min.
Ode mnie: maseczka jest gęsta, łatwa do nałożenia. Kolor jasno zielony, taki lekko miętowy, podczas zasychania zmienia kolor na biały. Pachnie bardzo ładnie świeżo, kwiatowo ( to chyba nagietek). Przyjemnie chłodzi,. Dobrze oczyściła moją twarz, pozbyłam się paskudnych czarnych kropek na nosie. skóra jest miękka i gładka i co ważne matowa.. ciekawe jest, że podczas zasychania widać dokładnie wszystkie pory i nierówności, widać, ze wchłania zanieczyszczenia. Jest jednak mało wydajna, sporo trzeba jej nałożyć, opakowanie 10ml starcza na 2 aplikacje, na szczęście cena jest dobra..
Kupię ponownie, to taka moja domowa wizyta u kosmetyczki.

Chrzciny pod specjalnym naciskiem

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze

Dziś troszkę Wam się pożalę, może będzie mi lepiej.
Chodzi o chrzciny mojej siostrzenicy. Mam zostać matką chrzestną. Z jednej strony jestem dumna, że to akurat mnie wybrali, ale z drugiej strony mam mieszane uczucia.
Zacznę od początku, w kościele w którym ma odbyć się chrzest, niezbędne jest  dostarczenie zaświadczenia,  że jest się praktykującym katolikiem, oraz kartka zaświadczająca, ze było się u spowiedzi i komunii. Ok. Wszystko pięknie załatwiłam wczoraj. Tylko co mnie zadziwiło, to kobieta, która spowiadała się przede mną, staruszka około 70-tki, mówiła tak głośno, że chcąc nie chcąc wszystko słyszałam. Patrzyłam w sufit i starałam się jak mogłam skupić swoją uwagę na innym temacie, no al,e nie szło.
Chodzi o to, że ta staruszka opowiadała jak to jej wnuk wyciągnął jej z portfela pieniądze. Żenada dla mnie, ja zawsze myślałam, że do spowiedzi idzie się ze swoimi grzechami, a nie wnuka, czy kogoś innego. Zraziło mnie to do spowiedzi definitywnie, bo widać jest sporo racji w tym co się mówi, ze starsze Panie idą do spowiedzi i opowiadają o tym co przytrafiło się innym ludziom.
Co do spowiedzi, to przyznam, że ja chodzę ze "standartowymi" grzechami, idę tylko po to, żeby potem ktoś nie miał przeze mnie "kościołowych kłopotów", czy jak w tym przypadku, żebym mogła zostać matką chrzestną-obłudne to, ale wiem , że Bóg i tak widzi moje grzechy i czy za nie żałuję. A nie będę opowiadała księdzu, co np. robię z mężem podczas wieczornych przytulanek. A już na pewno nigdy nie pójdę opowiadać, że np.  sąsiad zdradza żonę.
Na te akurat chrzciny, nie cieszę się, bo mojej siostrze chyba psycha siada i wczoraj zadzwoniła, podając mi dwa tematy:
-nie kupuj kwiatków, bo my już zamówiliśmy. Dziwne to, bo u nas jest tradycja, ze matka chrzestna kupuje kwiaty i szatkę. Czyżby bała się, że kupię małej brzydki bukiecik???
-i uwaga, czy możesz pożyczyć świecę do chrztu Julki, bo naszą myszy zjadły Yyyy??? Szok, zazwyczaj Ojciec Chrzestny kupuje świecę. A ja mojej nie dam, to jest Julii pamiątka i nie będę pożyczała, choćbym nie wiem jak kochała siostrzenicę. Moja strata, kupię jej tą świecę, do h....y, świeca kosztuje 19 zł i jest dostępna w co drugim sklepie.
-no i jeszcze kwestia prezentu- Czy możesz kupić małej karuzelę do łóżeczka, planowałam kupić  leżaczek, ale niech im będzie
Masakra, no tak mnie wk......ć.

Szybkie koziołki

Autor: Malinowa Chatka 6 komentarze
No dobra, troszkę zasiedziałam się na kawie u koleżanki, a tu okazało się, że mężula już wraca do domu -a my bez obiadu!!!
No to szukam w lodówce czegoś "zjadliwego" i znajduję parówki.

Parówki przecinamy na pół, nacinamy przy końcach na krzyż po ok. 1 cm, wkładamy na bardzo rozgrzany tłuszcz, smażymy, obracamy i czekamy aż się nam "otworzą" Koszt 10 parówek- 8 zł, czas przygotowania 10 min, a wygląda to i smakuje całkiem dobrze
P.S. Zamiast ketchupu, użyłam sosu salsa-w smaku pikantny.

Osmoza Care testujemy

Autor: Malinowa Chatka 3 komentarze
Wczoraj późnym popołudniem dotarła do mnie paczka od P. Karoliny, która reprezentuje firmę Osmoza Care                                                                                                                                                            Bardzo ucieszyła mnie możliwość przetestowania tych produktów, bo może nie jestem maniaczką czystości i pozwalam czasem dziecku "potaplać " się w kałuży, jednak mimo wszystko w rozsądnych ilościach dbam o higienę i czystość mojej rodziny. Jednak przeraża mnie odrobinę spacer z córką, która wszystko musi dotknąć i niestety posmakować:

                                                    Tu naprawdę przyda się umycie rączek.
Boże co ta matka znowu chce ode mnie ?!

W skrócie o firmie, żeby Was nie zamęczać.
Zespół specjalistów i ekspertów w dziedzinie zdrowia i higieny, stworzył gamę produktów,która spełni oczekiwania najbardziej zatroskanych rodziców, tak by zagwarantować im zdrowie i czystość.
Ciekawostką może być fakt, że ich ambasadorką została aktorka Paulina Holtz, znana zarówno z małego ekranu, jak i jako działaczka wspierająca młode mamy.
Na dowód tego, że asortyment mają imponujący przedstawiam Wam to , co dostałyśmy do testów



Sporo tego, a więc my zabieramy się za testowanie, a Was zapraszam na nasze opinie o produktach.




Astor Natural Finish Nude Skin Make-up

Autor: Malinowa Chatka 10 komentarze
Dziś chciałam Wam opowiedzieć o podkładzie Natural Finish marki Astor.
W skrócie od producenta: natychmiast minimalizuje pory i niedoskonałości cery, oraz nawilża przez cały dzień. Sprawia, że cera wygląda zdrowo, świeżo i jest rozświetlona.
Energetyzujący kompleks skomponowany z owoców granatu, białej herbaty i witamin A, C, E-nawilza i rozświetla skórę. Do każdego rodzaju cery.


 Co mogę powiedzieć, tubka zakręcana ok, łatwo się wydobywa, niestety konsystencja dość lejąca i tłusta, przez co dość trudno go nałożyć czy gąbeczką czy nawet palcami. Zapach lekko wyczuwalny, taki klasyczny pudrowy. U mnie niestety powoduje efekt ściągnięcia skóry, mam wrażenie maski na twarzy. 
Zgodnie z opisem producenta "minimalizuje niedoskonałości cery", z tym mogę się zgodzić, bo u  mnie nie ma żadnej różnicy, czy go mam na twarzy, czy nie, po prostu wogóle nie kryje, ja rozumiem, że podkład ma być naturalny, ale powinien jednak coś zadziałać z moimi zaczerwieniami. Nie na długo też wytrzymuje efekt matowania. Jedyne co mogę powiedzieć o nim dobrego ,to że rozświetla cerę, więcej na jego temat nie powiem, bo po prostu go nie używam, bo dla mnie podkład jednak choć lekko powinien kryć.
Sprawdza się stara maksyma, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. 
Gdybym wiedziała wcześniej, że ten podkład kryje tak " minimalnie" (czytaj -u mnie wcale), to wybrałabym raczej krem BB, z lepszym efektem.
A Wy jakie macie ulubione podkłady, a może ten u Was się sprawdził?

Słodkości od firmy Piast

Autor: Malinowa Chatka 9 komentarze
Czekam na miny moich dwóch słodkich łasuchów, jak zobaczą przesyłkę, którą otrzymaliśmy od firmy Piast. niestety nie opowiem na razie Wam o tej firmie, bo mają jakiś problem ze stroną internetową.
W każdym razie będziemy  całą naszą bandą próbować:
herbatniki szampanki
herbatniki Leonki
herbatniki cynamonowe
ciastka kokosowe
Zakręcone zeberki
Na nasza opinię będziecie musieli troszkę poczekać, bo u nas słodycze jada się generalnie w weekend. choć czasem oczywiście zdarza się każdemu po kryjomu coś słodkiego przekąsić. ale oczywiście oficjalnie jadamy owoce hi hi

Jesienne wieczory z Camellia Tea

Autor: Malinowa Chatka 1 komentarze
Wczorajszy wieczór zaplanowałam sobie spędzić w ciszy i spokoju. Julka "padła" do 19, mężula miał oglądać mecz Polska-Anglia. A ja chciałam oddać się błogiemu lenistwu z książką Lisy See pt. "Miłość Peonii"
Niestety mecz się nie odbył z powodu ulewnego deszczu-bez komentarza-tak własnie pokazaliśmy na co nas   Polaków stać(:
Na pocieszenie zaparzyłam sobie pyszną herbatkę, którą dostałam ze sklepu internetowego Camellia Tea.
Znajdziecie ich również na Facebooku tutaj
Zaczęłam od herbaty czarnej Rossetta. Jest to połączenie czarnej herbaty liściastej z kawałkami jabłka i rabarbaru, jej smaku i aromatu dopełniają płatki róży.
Czarna herbata zawiera antyoksydanty,które chronią komórki ciała przed uszkodzeniami.Picie tej herbaty korzystnie wpływa na serce i układ krwionośny. Hamuje rozwój komórek rakowych i spowalnia starzenie organizmu. Jabłko dodatkowo zawiera wiele cennych witamin, róża działa ogólnie wzmacniająco i przeciwprzeziębieniowo, a rabarbar oprócz właściwości przeciwzapalnych, poprawia apetyt i reguluje system pokarmowy. No i jak tu nie kochać herbat, które poprawiają humor, rozgrzewają zmarznięte stópki, a dodatkowo są zdrowe i mają dobry wpływ na organizm.
A to moja herbata, jak widzicie naprawdę ma płatki róży, przyznam że po zrobieniu zdjęcia przecedziłam ją przez sitko, bo akurat tą herbatę można zaparzać kilka razy. Ta herbata ma wyjątkowo aromatyczny, słodki zapach, który rozchodzi się po całym pomieszczeniu. To zapach róży, naprawdę pachnie jak róże z ogródka mojej mamy. W smaku również czuć różę i odrobinę jabłka, a rabarbar, który pewnie ma służyć jako kwaśne przełamanie słodkiego zapachu, nie jest wcale wyczuwalny. Jest to dobra, delikatna herbata, dla amatorów aromatycznych, różanych zapachów.
Czy kupię jeszcze-myślę, ze zimą na rozgrzewkę, 

Autor: Malinowa Chatka 7 komentarze
Czy macie szczęście w konkursach?
Ja od czasu do czasu coś wygrywam, nie pobiję w rekordach moich niektórych znajomych, ale próbuję i czasem coś się trafia. Dziś spróbuję szczęścia w pierwszym rozdaniu u Joasi http://wyprzedazmarzen.blogspot.com/2012/10/pierwsze-rozdanie.html?showComment=1350335990116#c6295372781595418628
Zobaczymy co z tego wyjdzie, trzymajcie kciuki:)

Żel pod prysznic BeBeauty

Autor: Malinowa Chatka 3 komentarze
Żel kupiłam w "Biedronce" , w bardzo przyzwoitej cenie, jedyne 5 zł za 400 ml. Jest kilka rodzajów, ja akurat opowiem Wam o tym z ekstraktem bambusowym, o zapachu kwiatów pomarańczy.
Żel ma za zadanie pielęgnować i wygładzać skórę. Posiada Ph przyjazne dla skóry i jest przebadany dermatologicznie.
Moja opinia: opakowanie poręczne można odwracać do góry, niestety całe białe, nie widać zużycia. Zamykadełko typu "klik", dobrze trzyma. Żel jest bardzo fajny, taki delikatny, kremowy, wystarczająco gęsty, co sprawia, że jest wydajny. Ładnie się pieni. Zapach naprawdę fajniutki, rzeczywiście tak jak napisał producent-pobudza zmysły, bardzo długo utrzymuje się na skórze. Myje dobrze, odświeża po ciężkim dniu, skóra jest miękka i delikatna, nie powoduje podrażnień. Dobry porządny żel, wypróbuję pozostałe z tej seri, widziałam też taki niebieski peelingujący, ciekawe czy też mi się spodoba. A czy Wam odpowiadają te żele?

Isana Kremowy żel pod prysznic masło Shea i owoc pasji

Autor: Malinowa Chatka 2 komentarze
Zakupy w Rossmanie, to czysta przyjemność. Julce kupiłam pampersy i chusteczki, sobie chociaż żel pod prysznic. A dostałam w gratisie podkład Astor.
No ale dziś właśnie o żelu pod prysznic Isana. Przyznam, że często kupuję kosmetyki nie w oparciu o ich skład, czy działanie, tylko kierując się zapachem. I tym sposobem stałam się posiadaczką żelu 300 ml za jedyne 3,99. Oczywiście zaintrygował mnie zapach, cudownie owocowy, ciekawiło mnie też co to jest  owoc pasji?  A ten owoc to po prostu marakuja (pasiflora), która działa kojąco i nawilżająco na skórę.
W skrócie na opakowaniu: czyści i pielęgnuje, umożliwia optymalną pielęgnację skóry wrażliwej. Ph przyjazne dla skóry.

Moja opinia: żel jest w poręcznej butelce w odcieniach różu, przeźroczystej, dzięki czemu widać ile go ubywa, oczywiście plus za opcje odwracania buteleczki. Konsystencja  na wygląd bardzo fajna taka perłowa jasno różowa, ładnie to wygląda. Niestety jest dość rzadki, więc sporo ucieka przez palce. Żel prawie w ogóle się nie pieni, no chyba, że nałożymy go na gąbkę, wtedy jakimś cudem uzyskujemy pianę, jednak nie każdy używa gąbki. Słabo wydajny, sporo trzeba go nakładać. Jedyny dla mnie plus, to jego fajny owocowy zapach, energetyczny i świeży, ale to tylko podczas wąchania butelki, podczas mycia, z ledwością go czułam, po umyciu i wytarciu się ręcznikiem, zapachu nie czuć już wcale.
Czy tanie oznacza kiepskiej jakości? Nie wiem, często kupuję tanio i jestem zadowolona, ale w tym przypadku, to dla mnie porażka i zdecydowanie nie wrócę już do niego. Spróbuję następne serie Isany.
Czy miałyście żele z Isany, i jak się u Was sprawowały?

Pasta do zębów Blend a med 3D white

Autor: Malinowa Chatka 1 komentarze
Coś ostatnio mnie naszło na wybielanie zębów, patrzę na moje dziecko i jej śnieżnobiałe 6 zębolce i marzę, żeby moje też choć troszkę były bielsze. No nie są krzywe, ale za białe to one też nie są, ale nastrój i samoocena, były by też większe. Niestety kawa, herbata, papierosek, mają duży wpływ na moje kły.
Znalazłam kilka domowych sposobów na wybielanie:
Soda oczyszczona-hamuje rozwój bakteri, jednak przeważnie znajduje się w składzie past do zębów, więc nie wiem czy ma sens dodatkowo myć nią ząbki, tym bardziej, że soda stosowana zbyt często, sprawia, że zęby stają się słabsze i bardziej podatne na przebarwienia.
Sól kuchenna-stosowana w nadmiarze uszkadza szkliwo
Sok z cytryny-przyznam szczerze, ze odrobinę wybiela, jednak też powoduje problemy z szkliwem, które staje się bardziej podatne na próchnicę.
Istnieją tez inne metody domowe wybielające jak np. węgiel?!.
Jednak ja zaczęłam od mniej drastycznych sposobów, czyli od pasty Blenda Med 3D white
Zapach, smak, konsystencja, są świetne, zęby długo pozostają czyste i do wieczora nie czuć na nich powstającej płytki bakteryjnej. Dobrze się pieni i jest wydajna. Opakowanie ok, miękka tubka bardzo łatwo  wyciska się z niej pastę. Odświeża świetnie, niestety po miesiącu stosowania nie zauważyłam żadnej zmiany w odcieniu moich zębów. Jest po prostu dobra do mycia, jednak jako pasta wybielająca nie sprawdziła się zupełnie. Trudno szukam dalej, chyba będę musiała jednak rozejrzeć się za bardziej profesjonalnym wynalazkiem.

Novaclear Acne Cream-walczymy z trądzikiem

Autor: Malinowa Chatka 2 komentarze
Dzięki uprzejmości Nova Clear , miałam przyjemność przetestować krem do cery tłustej, trądzikowej.
Pomimo skończenia już 30 lat, nadal mam problem z trądzikiem, w czasie dojrzewania, kiedy wszystkie koleżanki martwiły się pryszczami, ja nie miałam tego problemu, moja twarz była czyściutka, bez żadnych niedoskonałości. Problem zaczął się gdzieś w połowie liceum, kiedy to zaczęły pojawiać się zaskórniki i szczególnie przed "trudnymi dniami" krostki. I teraz moje koleżanki cieszą się ładna cerą, a ja cały czas prowadzę walkę z zaskórnikami i świecącą strefą T.
Proces powstawania trądziku jest złożony, dlatego jedynie kompleksowa i systematyczna pielęgnacja przynosi efekty. Czyli szukamy kosmetyku, który zmniejszy wydzielanie sebum, złuszcza martwy naskórek, działa przeciwzapalnie i nie zatyka porów. Czy to ten krem?
Moja opinia:  Kosmetyk stosowałam systematycznie codziennie rano i na noc przez trzy tygodnie.Krem jest zamknięty w plastikowej, miękkiej tubce, łatwej w wyciskaniu. Preparat jest bardzo gęsty, kremowy jednak łatwo go nałożyć, szybko się wchłania.Zapach niestety paskudny, taki pomieszany apteczny z ziołami, czuję go dość długo na sobie, około pół godziny. Bez problemu można na niego nałożyć podkład i zrobić pełny makijaż. Minusem niestety jest właśnie zapach, oraz uczucie ściągnięcia skóry. No ale rekompensatą dla tych dwóch minusów jest jego pozytywne działanie na moją cerę. A więc skóra się nie świeci, przez cały dzień jest cudownie matowa, zaczerwienienia są złagodzone, nie pojawiają się nowe stany zapalne. Twarzyczka czysta, gładka, i co dla mnie ważne, dużo mniej zaskórników. A przed "trudnymi dniami kobiecymi" -żadnych niespodzianek typu pryszcz:)
Produkt drogi, ale naprawdę skuteczny, uzbieram kasę i zainwestuję w płyn do mycia twarzy.


Utwardzacz do paznokci Wibo

Autor: Malinowa Chatka 2 komentarze
Pielęgnuje słabe i rozdwajające się paznokcie dzięki silikonowej powłoce, która chroni płytkę paznokcia przed niebezpieczeństwami dnia codziennego. Przedłuża trwałość lakieru. Stosować na lakier do paznokci. Pojemność 7 ml Tyle od producenta.


Przyjaciel mojej kosmetyczki .Wielkość wystarczająca, aby go zużyć zanim zesztywnieje. Pędzelek grubszy, z powodzeniem pozwoli szybko pomalować paznokcie, nie pozostawiając smug, konsystencja gęsta, schnie dość długo bo około 5 min. Ale za to lakier położony na moich paznokciach wytrzymuje 5-7 dni, które pięknie się świecą, taką "nowością" i do tego kosztuje ok. 6 zł.
Kupię na pewno 

Lakier do paznokci Mariza

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Firma Mariza posiada w swojej ofercie lakiery do paznokci. Prześliczne kolory lakierów matowych, zamknięte są w buteleczkach 5 ml, kosztują 4,30, na pewno każdy znajdzie odcień idealny dla siebie. Po za matowymi, na uwagę zasługują również lakiery do zdobień, zmywacze do paznokci i tipsów, oraz odżywki.
Jeśli chcecie obejrzeć kolory i pełną ofertę, zapraszam tutaj

Nie pokażę Wam moich paznokci pomalowanych tym lakierem, bo u nas zaczął się sezon na włoskie orzechy i niestety moje palce nie wyglądają zbyt ciekawie.
Ale za to podam napisze, co myślę o tym lakierku. Lakier jest matowy, jednak ma lekki połysk, zdecydowanie trzeba nałożyć dwie warstwy, jednak lakier szybko schnie, więc nie trzeba się martwić. Konsystencja w sam raz, ani za gęsty, ani za rzadki, nie zostawia smug, więc nawet niewprawiona ręka, poradzi sobie z malowaniem( u mnie akurat prawa, bo jestem leworęczna). Sam lakier utrzymuje się około dwa dni, potem już widać starcie końcówek,  nie odpryskuje, nie barwi płytki paznokcia. Dobry dla osób, które często lubią zmieniać kolor. Niestety szybko znika, no chyba, że położymy na niego utwardzacz.
Czy kupiłabym ten produkt ponownie: Tak, ale tylko z utwardzaczem

Julka testuje szczoteczkę do zębów Mam Baby

Autor: Malinowa Chatka 2 komentarze
Info od producenta tutaj.
Moja opinia: na samym początku zaskoczył mnie sam design, nowoczesny, ale praktyczny, z ładnym zielonym kolorkiem. Natychmiast przyszło mi na myśl porównanie Mam Baby z szczoteczka, zaznaczę, dobrej firmy, którą stosowaliśmy do tej pory. I muszę przyznać, że Jednak lepiej wypada M.B., ma bardziej miękkie włosie, główka jest wyprofilowana, tak aby dotrzeć do tylnich ząbków (Julka ma już czwórki). Główka jest pokryta gumą, dzięki czemu nie ślizga się, mała chętnie gryzie tą część, co wyraźnie przynosi ulgę jej swędzącym dziąsełkom. Co prawda gryzie też włosie, które nie wychodzi .Rączka dobrze wyprofilowana z wypustkami, dzięki czemu szczoteczka nie wypada z małych łapek
Moja córka bardzo lubi myć ząbki, co mnie bardzo cieszy, w sumie robimy to razem, ona swoją , ja swoją, przyznam, ze czasem podbieram jej pomarańczowa pastę i byłabym skłonna sama używać takiej szczoteczki, gdyby miała większą główkę.
Za jakiś czas opiszę przygodę z większą szczoteczką, ale to dopiero jak Julka do niej dorośnie.
Cena za dwie szczoteczki 32 zł, ale klikając w Baner uzyskujemy 20% rabatu. 

Dodatkowo do szczotek, była dołączona bardzo obszerna ulotka, która dużo mnie nauczyła, takie "kompedium" wiedzy o pielęgnacji jamy ustnej u dzieci.

Julka testuje miseczkę i łyżeczkę Mam Baby

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Informacje od producenta możecie przeczytać tutaj.
Przypominam również o rabacie 20% dla fanów.

Moja opinia: To nasza pierwsza miseczka służąca do podawania jedzenia, do tej pory używaliśmy zwykłych plastikowych misek. Bardzo podoba mi się uchwyt do trzymania, bez problemu można ją trzymać w jednej ręce. Świetnym rozwiązaniem jest zastosowanie dwóch komór, łatwo więc można rozdzielić jedzonko dla maluszka. Dobrze sprawdza się ten patent w podróży, bo można zabrać ze sobą różne przysmaki, nic się nie pomiesza, no i oczywiście szczelna pokrywka gwarantuje, że nie będzie żadnych niespodzianek w torbie.
A więc wygodny kształt, łatwość mycia nawet w zmywarce, a przede wszystkim jakość i solidność wykonania, bo już kilkakrotnie znalazła się na podłodze i cały czas jest cała. Oczywiście nie zapominam tez o BPA Free.
Jeszcze coś o magicznej łyżeczce, która zmienia kolor jeśli jedzenie jest zbyt ciepłe.Łyżeczka ma czujnik ciepła, dlatego natychmiast reaguje na zmianę temperatury. Fajny bajer, choć ja i tak sprawdzam czy potrawa nie jest zbyt gorąca, taki jakiś matczyny nawyk.
 Zestawowi  mówię duże Tak.


Jakość zdjęć kiepska, bo cały czas zdjęcia z komórki.
A na dokładkę dziecko zmęczone samodzielnym jedzeniem


 

Malinowa Chatka Copyright © 2011 Design by Ipietoon Blogger Template | Make Money from Zazzle|web hosting