Mój krem Nr 11 i 12 czyli Fitomed i moje kolejne zauroczenie

Autor: Malinowa Chatka
Moja cera, totalna złośnica, w wieku 30 lat, powinnam już spokojnie skupić się na porządnej pielęgnacji przeciwzmarszczkowej, ale nie, bo oczywiście, moja skóra musi się "fochnąć" i pokazać na co ją stać, Przed miesiączką, potrafi nawiedzić twarz syfkami, teraz to nawet już lubi wyskoczyc jakaś krostka nawet w okolicach owulacji, no świruje, a ja ją tak szanuję i o nią dbam, wdzięczna, nie ma co!.
No nic, nie narzekam, tylko ratuję ją jak mogę. Tym razem trafiły do mnie kosmetyki polskiej marki Fitomed, które wcześniej juz miałam przyjemność stosować, a ich płyn oczarowy kupuje namiętnie już od prawie 4 lat. Kosmetyki mają świetne, bo bardzo naturalne, ziołowe. Bardzo je lubię.


Mój krem Nr 11 przeznaczony do cery tłustej i mieszanej z rozszerzonymi porami
Skład: świeży napar ziołowy z oczaru wirgińskiego, pięciornika i skrzypu (ok 80%), olej z czarnuszki siewnej
Substancje czynne: garbniki, flawonoidy, krzemionka, olejki eteryczne, nnkt.
Działanie opiera się na obecnym w kremie świeżym wyciągu wodnym (ok. 80%) z ziół o wysokiej zawartości garbników tradycyjnie stosowanych w fitoterapii  Substancje czynne zawarte w naturalnych składnikach kremu mają właściwości ściągające rozszerzone pory i wygładzające. Dodatek oleju z czarnuszki siewnej (jednego z nielicznych olejów używanych w pielęgnacji cery tłustej) stabilizuje barierę lipidową naskórka.    
Właściwości krem o lekkiej konsystencji i naturalnej nucie ziołowej.



Opakowanie kremu, to niepozorne, pastikowe okrągłe pudełeczko ,pojemności 50 ml. zabezpieczone sreberkiem. Sam krem po otwarciu mnie bardzo zdziwił, bo jest koloru lekko brunatnego, muszę przyznać, że nie wyglądał zbyt zachęcająco. Do tego ten zapach dość intensywny bardzo ziołowy. Bałam się go bardzo, no jak tak zioła, teraz latem, będzie mnie wysuszał, nie wiadomo co mi zrobi, miałam do niego kilka podejść, nakładałam i czekałam na reakcje skóry, bałam się podrażnień. Naprawdę zanim go nałozyłam na dłużej minął co najmniej tydzień.Strasznie się bałam tego ziołowego aromatu. Na szczęście nic się nie działo złego. Ach bo człowiek zwyczajny perfumowanych kosmetyków, nie potrafi docenić naturalnych, zdrowych zapachów.Zapach jednak szybko się ulatnia, wiec nie ma problemu.  Na mojej skórze rozprowadza się dość ciężko, tak jakby tępo,dodatkowo pozostawia po aplikacji lekki film dlatego  postanowiłam go stosować na noc. I powiem Wam, że jestem bardzo zadowolona, pory są ściągnięte, skóra wygładzona, a wypryski i krostki złagodzone juz po pierwszym użyciu na noc. Koi podrażnienia,ściąga, ale też nie wysusza, skóra jest przyjemna, i miękka w dotyku. 


Mój krem Nr 12 do cery tłustej i trądzikowej 
Skład: świeży napar ziołowy z pomarańczowych płatków nagietka, bratka polnego, lukrecji gładkiej (ok. 80%), olejek z drzewka herbacianego, olej z czarnuszki siewnej. 
Substancje czynne: saponiny, flawonoidy (rytynozyd, kwercetyna), fitosterole, kumaryny, olejki eteryczne, nnkt.
Działanie: opiera się na obecnym w kremie świeżym wyciągu wodnym (ok. 80%) z ziół tradycyjnie stosowanych w polskiej fitoterapii i antyseptycznego działania olejku z drzewka herbacianego. Substancje czynne zawarte w naturalnych składnikach kremu mają właściwości oczyszczające i zmiękczające zatkane ujścia gruczołów łojowych. Dodatek oleju z czarnuszki siewnej (jednego z nielicznych olejów używanych w pielęgnacji cery tłustej) stabilizuje barierę lipidową naskórka.
Właściwości: krem o naturalnej nucie ziołowej szybko się wchłania. Zmiękcza skórę bez pozostawienia tłustego filmu. Wykazuje właściwości matujące. 




Krem Nr 12, to również małe plastikowe pudełeczko, tutaj juz mamy biały kolor, ale zapach nadal ziołowy, w pewnym momencie już go tak polubiłam, że aż mi było smutno, gdy się juz ulatniał. Nr 12 jest lżejszy od swojego brata, łatwiej się rozprowadza, szybko wchłania, wiec stosowałam go na dzień. Fajnie sie sprawdził, bo również nie wysusza, spokojnie można go stosować pod makijaż i co ważne nie zostawia filmu. Skóra długo pozostaje matowa, nie świeci się, po dłuższym stosowaniu, ok. miesiąca zauważyłam, że skóra wydziela mniej sebum, na upalne dni działa rewelacyjnie.

Tak jak wspomniałam na poczatku, kremy znajduja się w nie rzucających sie w oczy  opakowaniach, etykiety nie krzyczą z daleka "wybierz mnie!" Ale te niepozorne pudełeczka kryja w sobie wielką moc ziół i naturalnych składników. Nie znajdziemy w nich substancji zapachowych, parabenów, barwników, za to mamy porządny zestaw naprawczy dla skóry mieszanej, tłustej i trądzikowej. 
Bałam się ich odrobinę, przyzwyczajona do kremów napakowanych chemią i konserwantami, jednak niepotrzebnie, a tak jak te kremy poprawiły stan mojej skóry, to jeszcze żadne tak sie nie sprawdziły.
Nazwa adekwatna do produktu- Mój Krem , to naprawdę moje kremy.
Planuję kupić krem nr 11mojej nastoletniej siostrzenicy na urodziny, pewnie się zdziwi, myśle, że się nie obrazi, kiedy pozna jego działanie.

1 komentarze:

BERY pisze...

tez miałam kilka rzeczy od nich i bylam zachwyco0na :)

Prześlij komentarz

 

Malinowa Chatka Copyright © 2011 Design by Ipietoon Blogger Template | Make Money from Zazzle|web hosting