WIELKIE TESTOWANIE KULTOWEJ ODŻYWKI JANTAR!

Autor: Malinowa Chatka 1 komentarze
Moje włosy od zawsze są cienkie , niezdyscyplinowane i wyjątkowo ich mało na głowie.  Taka moja uroda. Niestety przyznaję, że zbyt dużo nie robię, aby poprawić ich kondycję, ponieważ po prostu mam już taki typ włosa. Mam kilka sprawdzonych kosmetyków, które nie wyrządzają krzywdy moim włosom, mimo wszystko cały czas sprawdzam i szukam czegoś lepszego, chętniej współpracującego z włosami.
Kultowa Odżywka Jantar marki Farmona kusiła mnie już od dawna. Rozsławiona na blogach, zbierająca pozytywne opinie na forach kosmetycznych. Dziewczyny bardzo chwalą sobie jej skład.
Czy warto było cierpliwie i systematycznie wcierać w skórę głowy ?
Jantar -odżywka regeneracyjna do skóry głowy i włosów zniszczonych.
 Oparta jest na sprawdzonej niezmiennej od lat recepturze . To owoc długich tradycji wykorzystania niezwykłych właściwości bursztynu.
-bursztyn: pielęgnuje, wzmacnia, odżywia włosy oraz chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych
-Trichogen: stymuluje wzrost i przedłuża cykl życia włosa
-Wit. A E F : regenerują, odżywiają i odbudowują strukturę włosa
-Polyplant Hair: wzmacnia słabe włosy, ogranicza ich wypadanie , oraz poprawia kondycję skóry głowy i cebulek włosowych
-d-pantenol: nawilża i łagodzi podrażnienia skóry głowy




Po przeczytaniu takiej rekomendacji od producenta, to moje włosy powinny już same urosnąć, bez wcierania ;)
Ale do rzeczy. Odżywkę stosowałam wg. zaleceń producenta, przez okres 4 tygodni. Po których powinnam dla zachowania efektu, nakładać 2 razy w tygodniu, ja jednak zrobiłam sobie tygodniową przerwę, by nie przyzwyczajać skóry głowy. i jej nie rozleniwiać.
Kosmetyk, to bezbarwny płyn zamknięty w ciemnobrązowej, plastikowej buteleczce. Zaopatrzony w atomizer, który na początku bardzo mnie ucieszył. liczyłam na łatwiejszą aplikację. Niestety w moim przypadku rozpylał zbyt dużą ilość płynu, co owocowało zmoczeniem praktycznie całych włosów (mam bardzo króciutkie obecnie). Nie lubię wcierek, ale skuszona opiniami zmuszam się do używania.
Zapach powiedziałabym, bardzo oryginalny, przypomina męską wodę po goleniu, ale bez obaw, szybko się ulatnia.
Chcielibyście poznać efekty. 4 tygodnie wytężonej pracy, w postaci systematycznego wcierania w skórę głowy i ... mam fajne, dobrze wyglądające, miękkie włosy. Miesiąc stosowania i słuchania męża: "nie podchodź do mnie zanim ten męski aromat nie zniknie" zaowocował zmniejszonym wypadaniem włosów, oraz udowodnił, że nawet moja czupryna jest w stanie wyprodukować kilka "babyhairków" , tak z pół cm jak nic , ale widzę je.
Nie odczuwam żadnych skutków ubocznych. Żadnego przetłuszczania, zmatowienia, czy też alergii skóry głowy.
Mogę stwierdzić, że systematyczne stosowanie jest jak najbardziej w stanie zmienić kondycję moich włosów. Widzę po sobie, że naprawdę warto dać jej szansę, tym bardziej, że ma bardzo ciekawy skład, nie zawiera alkoholu, a do tego jest łatwo dostępna i ma dobrą  cenę w granicach 14 zł.
Zachęciła mnie do dalszej współpracy.
Moja recenzja Odżywki Jantar, bierze udział w konkursie: " Przemiana moich włosów z Jantar". Od 28.10.2016 rozpoczyna się głosowanie na najlepszą recenzję Będzie mi bardzo miło, jeśli zagłosujecie na mnie. Jeśli moja recenzja wygra, również i jedną osobę z Was będę mogła obdarować niespodzianką.

Zapraszam : http://www.jantarhair.com.pl/

Dove Derma Spa Cashmere comfort.

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Nadchodzące miesiące, to spore wyzwanie dla naszej skóry. Dopiero co zakończyło się lato, które wyrządziło szkody naszej skórze, jeszcze dobrze się nie zregenerowała po upalnych chwilach, a tu zaraz czeka ją nowe wyzwanie. Raz będzie przegrzana, raz zmarznięta, suche powietrze również jej nie pomoże. 
Sucha, szorstka, nawet pękająca.
Jest na to sposób, całkiem przyjemny, jednak trzeba go stosować regularnie i z uśmiechem na ustach.
Kąpiel z dodatkiem ulubionego kosmetyku, piling, który oczyści i wygładzi skórę, a na sam koniec dobry kosmetyk, który nawilży, odżywi i sprawi, że poczujemy się pięknie, pomimo szarugi za oknem.
Dove Derma spa Cashmere Comfort
Seria kosmetyków, przeznaczona do bardzo suchej skóry, doskonale się sprawdzi jako jesienna kuracja przywracająca aksamitny dotyk naszej skórze.

Wiecie, że w kosmetykach można się zakochać, i ja z każdą nową serią Dove Derma Spa, zakochuję się coraz bardziej. Sprawia to wyjątkowy,zmysłowy  zapach, każda z linii Derma spa, jest stworzona przez światowej sławy kreatorkę zapachów Ann Gottlieb, która jest prawdziwą znawczynią w świecie  perfum, oraz autorką wielu ekskluzywnych zapachów. 
Zapachy tych kosmetyków są naprawdę niesamowite, potrafią zarówno odprężyć, jak i pobudzić do działania. Potrafią nawet przeistoczyć mnie, szarą, zmęczoną matkę polkę, w prawdziwą kobietę, pełną zmysłowości i chętną do uwodzenia.
Zapach, to nie wszystko, liczy się działanie. Tu jak zwykle jestem zachwycona, skóra jest bardzo dobrze odżywiona, świetnie nawilżona i taka jakaś młodsza.
Czy wybierzecie lekki jogurtowy balsam, który szybko wpije się w skórę, przynosząc jej ukojenie, czy może skusicie się na gęste, bardziej odżywcze masło, doskonale nawilżające, a może krem do rąk ,który sprawia, że skóra dłoni staje się cudownie miękka, a wszystkie suche skórki znikają.
10 minut po kąpieli i już możecie cieszyć się ukojoną skórą , która jest miękka, delikatna, a do tego pachnie bardzo zmysłowo, tworząc nastrój na cały wieczór. 





Dla mnie to nie tylko chwila odprężenia, ale też dbałość o kondycję skóry i jej ochrona. Nie przypuszczałam, że znajdę kosmetyki, które aż tak mnie zauroczą i przeniosą do luksusowego Spa.

Wzorowa łazienka Domestos 3 edycja

Autor: Malinowa Chatka 2 komentarze

Przedszkole w naszej miejscowości jest bardzo malutkie. Raptem trzy sale dla dzieci, mały sekretariat i szatnia. Wf to już na sali w szkole, stołówka ròwnież użyczona ze szkoły razem z "dużymi "( podstawówka i gimnazjum ) nie skarżę się,  bo sympatyczne ciocie przedszkolne z sukcesem rekompensują niedogodności.  Problem narodził się w tym roku, kiedy grupa mojej Julki trafiła do klasy szkolnej. Przedszkolaki cały dzień spędzają w tej chwili, w byłej klasie matematycznej , nie jest źle,  bo rodzice i   ciocie zatroszczyły się by sala stała się przytulna i przyjazna dzieciom. Problemem są w tym momencie łazienki,  które nie były remontowane od lat 90. Szare, bure, nijakie,  naprawdę nie zachęcają dzieci do mycia rączek czy też zębów.  W planach Gminy jest budowa nowego przedszkola...  
Do tej pory nie interesowałam się szkolnymi łazienkami, bo jestem na etapie przedszkolaków.  Jednak dopiero przejrzałam na oczy i widzę,  że te szkolne łazienki nie wyglądają zbyt entuzjastycznie. Owszem jest czysto, o co doskonale dbają Panie Sprzątaczki,  środki higieniczne również są cały czas dostępne (w sumie z kieszeni rodziców).  Ale ich wygląd i funkcjonalność,  zatrzymały się w latach 90.
Właśnie z tym problemem postanowiła się zmierzyć marka Domestos. Organizując akcje Wzorowa Łazienka. Dopiero teraz widzę,  że niewiele się zmieniło od czasów gdy to ja uczęszczałam do podstawówki,  30 lat później widzę,  że nic się nie zmieniło.  Cieszę się,  że marka Domestos chce coś zmienić,  bo jednak dużo przyjemniej jest korzystać z np takiej toalety.

 Akcja , to po prostu konkurs w którym szkoła,  która wygra otrzyma 30 tys.zł na remont łazienek a kolejne 200 szkół ma szansę na zapasy produktów Domestos na cały rok.  Głosy można oddawać od 12. 09. do 30 listopada 2016 r. Zajrzyjcie na stronę,  może akurat Wasza Szkoła bierze udział,  a może wpadnie Wam w oko szkoła w której uczą się dzieci z Waszej rodziny bądź znajomych. Akcja , to nie tylko konkurs,  ale przede wszystkim poprawa stanu higieny i czystości w naszych polskich szkołach.  To nie tylko nowe płytki czy też lustra, to po prostu lekcja higieny dla dzieci, a sami wiecie :"czym skorupka za młodu nasiąknie ". Kupując produkty Domestos od 1.09. do 31. 10. również i Ty remontujesz szkolne toalety, ponieważ Domestos przeznacza cześć kwoty ze sprzedaży właśnie na remont łazienek.
Zainteresowanych Akcją zapraszam na stronę Organizatora: wzorowe łazienki
youtube Domestos:https://www.youtube.com/watch?v=-pYo-jNwCSw&feature=youtu.be
Fb https://www.youtube.com/watch?v=-pYo-jNwCSw&feature=youtu.be

Vaseline Intensive Care Moje ulubione letnie balsamy w sprayu

Autor: Malinowa Chatka 6 komentarze
Nowe balsamy Vaseline Intensive Care
W zasadzie nie są to nowe kosmetyki, to po prostu stara, dobra wersja znanych Wam zapewne balsamów w sprayu od Vaseline. Coś się w nich jednak zmieniło i to na lepsze. Producent zadbał, aby balsamy jeszcze szybciej i jeszcze dogłębniej nawilżały skórę, poprawiając jej kondycję.
Mikroperełki 100% czystej wazeliny, to właśnie one są odpowiedzialne za nawilżenie ciała.
Od razu muszę zaznaczyć, że to moje pierwsze kosmetyki nawilżające w postaci sprayu, więc może się wydawać, że będę mało obiektywna w  ocenie. Jednak chcę Wam przedstawić moje odczucia, a muszę przyznać, że balsamy w sprayu zaskoczyły mnie. 
Co do wygody stosowania, to chyba nie muszę nikogo przekonywać, kosmetyk rozpylamy bezpośrednio na skórę, pojawia się przyjemnie chłodząca pianka, którą rozcieramy dłonią.
Podczas rozcierania, tworzy się mleczko, które jest wyjątkowo lekkie i delikatne.
 Oj! , myślę sobie, chyba z tego nic nie będzie, zbyt wodniste, żadnej powłoki, nie czuję treściwości i mocy klasycznych balsamów. 
A tu bardzo przyjemna niespodzianka, pomimo tak lekkiej formuły, balsamy doskonale potrafią nawilżyć ciało, skóra jest miękka, jedwabiście gładka, a do tego żadnych tłustych filmów. 
Nieźle się spisały, świetne kosmetyki na lato, kiedy w gorące wieczory nie bardzo mam ochotę nakładać na siebie cokolwiek do ubrania, nie mówiąc już o siedzeniu w rozgrzanej łazience i wklepywaniu w siebie ciężkich balsamów. Oczywiście, ja uwielbiam wszelkie mazidła, ale czasem mam ochotę tylko nawilżyć skórę i tu balsamy Vaseline sprawdzają się doskonale.

Trzy wersje:
Żółta z wyciągiem z owsa Podstawowe Nawilżenie zapewnia natychmiastowy efekt nawilżenia, przez co wspomaga efekt nawilżenia skóry-chyba mój ulubieniec, pewnie z powodu zapachu

Zielona z wyciągiem z aloesu Aloesowe Odświeżenie  nawilża i przynosi ukojenie suchej skórze (mam wrażenie, że jest on najlżejszy, ma najdelikatniejszy zapach aloesu połączonego z świeżością ogórka)

Brązowa z wyciągiem z masła kakaowego Kakaowe Rozświetlenie , nawilża i przywraca skórze jej naturalny blask (nie jest brązujący, ale za to ma najciekawszy zapach, najdłużej utrzymujący się na mojej skórze)

Balsamy Vaseline z mikroperełkami wazeliny, to doskonały pomysł dla osób, które szukają dobrego nawilżenia, które nie lubią czuć na skórze tłustej warstwy masła lub balsamu. Ale chyba przede wszystkim dla ludzi, którzy po prostu nie przepadają za nakładaniem specyfików pielęgnacyjnych, bo z tymi balsamami, aplikacja jest bardzo prosta, wygodna i szybka.

Ręce do góry, czyli z dobrym antyperspirantem czuję się bezpieczna Rexona Motionsense Active Shield

Autor: Malinowa Chatka 4 komentarze
Czy uważasz, że jest Ci potrzebny antyperspirant?
Czy chcesz czuć się przyjemnie i świeżo przez cały długi dzień i noc?
Czy zależy Ci na komforcie i bezpieczeństwie przebywając wśród innych ludzi?

Ja chcę!
Antyperspirant, to mój niezbędnik, podobnie jak krem do twarzy, żel pod prysznic, czy też pasta i szczoteczka do zębów.
Każdy człowiek wydziela około 3 litry potu  w ciągu dnia, oczywiście wszystko zależy od stopnia pocenia się danej osoby, wiadomo też ,że ruch ,upały, stres, a nawet strach  wzmagają ten proces.
Człowiek musi się pocić, ponieważ gruczoły potowe działają w organizmie, jak naturalne klimatyzatory, oprócz regulacji ciepła pozwalają też na pozbycie się toksyn.
Tak więc sam proces pocenia jest prawidłowy i jest potrzebny,po to po prostu, byśmy się nie "ugotowali",parująca woda ma za za zadanie chronić nas, nie powinniśmy go zaburzać.
Pot jest nam niezbędny, i ten nasz pot jest bezzapachowy.Wszystko było by idealnie,my regulujemy temperaturę ciała za pomocą potu, on przy okazji pozwala nam wyrzucić z siebie niezdrowe dla nas składniki.
 Niestety na świecie istnieją  paskudne mikroby i bakterie, które uwielbiają mokre środowisko i ciepło. Mnożą się w zastraszającym tempie i już w kilka godzin po myciu przeprowadzają sobie bakteryjną ucztę na naszej skórze , posiłkując się potem i przy okazji wytwarzając nieprzyjemny zapach , który ma zadziwiającą tendencję do wypełniania sobą całej przestrzeni wokół nas.
Czasem jestem przerażona kiedy stoję obok kogoś, kto wydziela z siebie aromaty godne woni szlachetnych serów długodojrzewających. Wierzę, że ta osoba na pewno się myła (zazwyczaj) , niestety nie możemy zapomnieć o tym, że bakterie są jak stado komarów, zawsze nas znajdą, i zasiedlą naszą skórę.
Co robić?
To proste,podstawa, to higiena,  myć się, uzupełniać stracone płyny, a dodatkowo zwalczać wroga przy pomocy antyperspirantów, które mają za zadanie regulować potliwość ,zwalczać mikroby odpowiedzialne za powstawanie nieprzyjemnego zapachu.
Na rynku znajdziemy duży wybór zarówno kosmetyków drogeryjnych, jak i aptecznych, od nas samych zależy jaki produkt jest odpowiedni, każdy z nas musi samodzielnie przetestować co dla niego będzie odpowiednie. Dezodoranty, antyperspiranty, czy też mocniejsze w działaniu produkty apteczne. Formuła kulki, sprayu, kremu, sztyftu. Wybór ogromy, najważniejsze, to dopasować kosmetyk dla siebie, pamiętając, że należy stosować je zgodnie z przeznaczeniem i na wybrane partie ciała, ponieważ używając na całe ciało ,hamujemy całkowicie procesy pocenia, co będzie bardzo niezdrowe.
Niestety nie jestem wstanie w jednym poście stworzyć kompedium antypoceniowego, to jest zbyt długi temat, ani ja nie zmieszczę wszystkich informacji, ani Wy nie będziecie wstanie doczytać do końca. Myślę, że takie kompedium wiedzy, to dobry pomysł na posty. Co tym sądzicie?
Generalnie, pocenie się jest rzeczą jak najbardziej naturalną, nie walczmy z nim, walczmy z jego zapachem. I nie myślcie, że ja matka polka, siedzę przez cały dzień w klimatyzowanym pokoju, popijając wodę z cytryną,  pachnę, odpoczywam  i czytam z dziećmi książki.
Ja cały dzień biegam z wywieszonym jęzorem, bo Julka chce się przejechać rowerkiem, w tym czasie Dominik łaskawie ma ochotę na kanapkę, pies  zwiewa na ulicę, a mojego kota właśnie atakuje kocur sąsiadki. Zakupy przyjadą do domu i same się zapakują do szafek, Obiad sam się zrobi podwójnie, bo dzieci chcą zjeść ok. godź 13, , a tata wraca o 18 (tak ziemniaki gotuję dwa razy dziennie, bo przecież "zupą to my się nie najemy")
Nad moim imojego męża komfortem i bezpieczeństwem dbają obecnie antyperspiranty Rexona Motion Sense Active Shield. I to są dla nas skuteczne antyperspiranty na upalne letnie dni:

-nie brudzą ubrań
-nie pozwalają na plamy pod pachami (najgorsze co może być )
- skutecznie blokują niprzyjemny zapach przez cały dzień (producent sugeruje, że wystarczy użyć co 48 h, )
-posiadają technologię motionsense, która pozwala na uwalnianie przyjemnego zapachu przy każdym ruchu
-są wpostaci sprayu, kulki i sztyftu, więc każdy moze wybrać idealną dla siebie formułę aplikacji
-przyjemna, subtelna kwiatowa kompozycja
-nie zapychają gruczołów potowych, nie spowodowały u nas reakcji alergicznych
-stosujemy od razu po depilacji (żadnego ał ,szczypie boli)








Krem do oczyszczania twarzy od Nivea

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Oczyszczanie twarzy, podstawa pielęgnacji, każdy z nas  ma swój ulubiony sposób i nie ważne,czy to micel, żel, mydło, olejowanie.  Każda z nas musi sprawdzić na sobie ,co dla swojej cery będzie najlepsze.
Moja odwodniona cera mieszana, bardzo lubi micele, choć od czasu do czasu nie pogardzi żelem myjącym. Moja kosmetyczka co prawda nalega,  abym stosowała mleczko i to nawet nie koniecznie na wacik, ale po prostu typowo nałożyć odrobinę mleczka na dłonie, wmasować w skórę twarzy, po czym zmyć wodą.Moja cera to lubi, niestety ja osobiście nie bardzo, bo ten sposób pozostawia film, którego nie lubię.
Znalazłam coś podobnego w działaniu, to Krem do oczyszczania twarzy Nivea, wzbogacony kompleksem Nivea Creme Care:


Gęsty, bardzo kremowy kosmetyk, o typowym zapachu "nivejkowym", który albo się lubi, albo nienawidzi (ja go osobiście lubię). Konsystencją, trochę przypomina kremy Nivea, ale jest rzadszy, dzięki czemu łatwo go rozprowadzić na skórze. Nie pieni się. Duża 150 ml tuba z zamknięciem na klik, jest bardzo wygodna i nie wyślizguje się z rąk. Fajne jest to, że w przeciwieństwie do metody mycia mleczkiem, pozostawia tylko delikatny film, który mi nie przeszkadza.

Dopiero odkryłam jak agresywne są żele oczyszczające dla mojej skóry, teraz dopiero widzę, że istnieją delikatniejsze kosmetyki do mycia. Niestety okazuje się, że ta delikatność użycia, wpływa na jakość oczyszczania, bo chociaż  mam wrażenie czystej skóry, to jednak pozostawił spore resztki makijażu,które traktowałam płynem micelarnym. Tego makijażu pozostawiał zbyt dużo, bym mogła uznać go za dobrze oczyszczający.


Jest jeszcze jedna sprawa, która spowodowała, że musiałam go odstawić. To pojawienie się na mojej twarz zaskórników i kilku bolących guzków. Winowajcą jest albo letnie słońce,albo ten krem i niestety obawiam się, że to właśnie ten krem mnie zapchał. 
Szkoda, bo  krem od Nivea jest bardzo fajnym pomysłem, używało mi się go bardzo przyjemnie, jak wspomniałam wcześniej, dla odwodnionej cery jest bardzo delikatny i chciałabym go używać , mimo, że nie oczyszcza tak jak powinien. Ale coś mnie po nim zapycha,
Spróbuję jeszcze raz, kiedy skończy się lato, dam mu szansę, bo sama aplikacja i  delikatność dla mojej cery bardzo mi się podoba.


Fem Fresh Świeżość okolic intymnych

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Dziś chciałabym Was zapoznać z nową marką, dopiero wkraczającą na polski rynek. Jest to pochodząca z Wielkiej Brytanii marka Fem Fresh, która zajmuje się produktami do pielęgnacji higieny intymnej.Myślę, że dystrybucję swoich kosmetyków zaczęli bardzo dobrze,bo jako pierwsze pojawiły się one w drogeriach Rossman, w cenach całkiem rozsądnych.
Trafiły do mnie płyny do higieny intymnej, oraz coś, co wydawało się zbędne i niepraktyczne, coś czego do tej pory nie stosowałam, ponieważ nie sądziłam, że jest mi to potrzebne w codziennej pielęgnacji, czyli dezodorant oraz puder.

Płyn do higieny intymnej Everyday Care Daily:
To idealny partner do kąpieli Domieszka aloesu sprawi, że będziesz się czuła świeżo przez cały dzień.  Specjalnie opracowana formuła płynu pozwala zachować naturalną równowagę  pH skóry przedłużając uczucie świeżości.



Poręczna, plastikowa butelka pojemności 250 ml, zakończona korkiem jak ....w płynach do naczyń, co prawda wolę dozowniki w formie pompki, ale pomyślałam sobie, że korek będzie świetnym zabezpieczeniem w czasie wyjazdów (tak planuję go zabrać na wakacje)
Bardzo gęsta, żelowa konsystencja, sam płyn (bardziej żel) jest przeźroczysty, o bardzo delikatnym lekko kwiatowym zapachu. Pieni się  mocno, co sprawia, że jest bardzo wydajny łatwo się spłukuje.
Nie podrażnił i nie uczulił.

Płyn do higieny intymnej Ultimate Care Active Fresh
Ta mała butelka zawiera mieszankę jonów srebra, żeń-szenia, antyoksydantów oraz specjalną formułę Multi Actif, która zapewnia natychmiastowe 12-godzinne uczucie komfortu i świeżości.




Żel, podobnie jak poprzednik, to plastikowa butelka, pojemności 250 ml, również zakończona  "korkiem". Butla w kolorze białym, fajnie prezentuje się wizualnie. Sam żel jest perłowo-biały, bardzo gęsty, doskonale się pieni i spłukuje. Pięknie pachnie, świeżo kwiatowo.

Gdybym miała wybierać, z tych dwóch żeli, to zdecydowałabym się właśnie na wersję Ultimate Care, ponieważ mam wrażenie, że po zastosowaniu właśnie Ultimate Care, dłużej czuję się czysto i świeżo. Nie mam nic do zarzucenia wersji Everyday Care, jednak wersja niebieska daje mi lepsze poczucie komfortu, i przyjemniej pachnie. Zaznaczam, że to moje subiektywne odczucia, aczkolwiek mój mąż również wolał wersję niebieską.

Dezodorant do higieny intymnej Everyday Care Freshness
Ten dezodorant został specjalnie opracowany dla długotrwałego uczucia świeżości w okolicach intymnych. Delikatny zapach, właściwości kwiatu nagietka oraz specjalna formuła Multi-Actif sprawia, że poczujesz się bardziej pewna siebie. Nawilżający ekstrakt z jedwabiu tworzy warstwę ochronną, która zapewni Ci maksymalny komfort.


Do tej pory moja dbałość o sfery intymne, ograniczała się do stosowania płynów,oraz chusteczek odświeżających, tyle było mi potrzebne abym czuła się świeżo przez cały dzień. I tak sobie myślę, gdzie tam psikać się dezodorantem, kto to widział, przecież to niezdrowo, zimno będzie, nieprzyjemnie, nie wiadomo czego mogę sobie narobić kierując strumień w tak delikatne miejsca.
Po kilkakrotnym stosowaniu, zmieniłam troszkę moje zdanie na temat dezodorantów intymnych.
Sprawdził się świetnie, nie podrażnia, nie powoduje żadnych przykrych odczuć (oprócz uczucia zimna podczas aplikacji,. Pachnie bardzo przyjemnie, subtelnie kwiatowo. Dobrze sprawdza się w ciągu dnia, kiedy potrzebujemy "poprawić" swoje strefy intymne, a nie mamy za bardzo możliwości, by się dokładnie umyć, wtedy z pomocą przyjdzie nam dezodorant. Tak naprawdę doceniłam go niedawno, podczas "trudnych dni". Same wiecie jak jest środek lata, 30-stopniowe upały i... okres- Masakra, najlepiej nie wychodzić z domu, przeczekać te pięć dni, a jak już trzeba wyjść,to najlepiej w grubych jeansach, żeby jaj nie było, bo przecież zaraz się poplamię, i te myśli jak stoję koło innych ludzi, jejku " czy oni czują coś,...mam nadzieję, że nic nie czuć, no przecież się myłam przed wyjściem brrr, lato słońce, a ty martwisz się, czy czasem nie "śmierdzisz"
Dezodorant Fem Fresh zwiększył moją pewność siebie wciągu dnia, ale głównie podczas "trudnych dni" doceniłam go, oczywiście żaden kosmetyk nie zniweluje zapachu, jeśli nie będziemy się podmywać, jednak w krytycznych sytuacjach,sprawdził się i z tego się cieszę. Nadal nie znoszę tego uczuciazimnaw trakcie aplikacji, ale nauczyłam się, że przecież nie muszęgo stosować bezpośrednio na ciało, wystarczy popsikać bieliznę.

Puder do higienyintymnej Re-Balance
Delikatnie perfumowany puder do higieny intymnej dający uczucie świeżości na skórze . Jest łagodny i absorbuje wilgoć . Nie zawiera talku.



Człowiek uczy się przez całe życie, tak jak o dezodorantach intymnych słyszałam, tak puder kojarzył mi się zawsze z kosmetykami do pielęgnacji niemowląt. Zdecydowałam się na testy, więc wypadało by sprawdzić działanie tego pudru. Plastikowa butla z zakrętką , po przekręceniu  mamy dziurki, którymi wysypujemy puder np. na dłoń lub bezpośrednio na ciało. Sam puder jest w postaci białego , jedwabistego w dotyku proszku, o zapachu podobnej nuty jak żele intymne.
Zdarzają się takie chwile, że nadprogramowa wilgotność w okolicach intymnych, może być dla nas bardzo denerwująca. Wiadomo, w zależności od fazy cyklu, nasze ciało wytwarza więcej lub mniej wydzieliny, co nie zawsze pozwala nam czuć się dobrze. Również zwykłe pocenie, może podrażnić i spowodować wysypkę, czy też otarcia. Puder skutecznie niweluje wilgoć sfer intymnych. Idąc za ciosem, zastosowałam go po depilacji i to był strzał w 10-tkę, żadnego pieczenia, żadnych krostek na drugi dzień. Powiem Wam, że użyłam go również na uda obtarte po rowerowym maratonie i muszę przyznać, że przyniósł mi ulgę. Mój genialny mąż podczas naprawiania motoru, oparzył się o rurę wydechową, , tak się złożyło, że nie mieliśmy w domu nic na oparzenia,przypomniał mi się sposób mojej mamy, czyli mączka ziemniaczana, której też w domu nie było, przyniosłam puder Fem Fresh: "czyś Ty oszalała kobieto?! " żeby za chwilę powiedzieć "uff jaka ulga, dziękuję"
Puder ten poleciłam również mojej przyjaciółce, która jest osobą otyłą,latem stosuje ona pudry i zasypki w miejsca narażone na obtarcia, bardzo zadowolona, bo już miała dość zasypek dla niemowląt, po których pachniała jak bobas. Nigdy bym się nie spodziewała, że taki niepozorny kosmetyk może mieć tyle zastosowań, a polubiłam go,dlatego, że nie posiada talku.

Jeśli macie ochotę zmienić  dotychczas używane kosmetykido higieny intymnej, to polecam wypróbować markę Fem Fresh. Coś nowego,coś całkiem dobrego, dbajmy o naszą kobiecość
Wszystkie kosmetyki oczywiście posiadają opis w językupolskim , sklady są wyraźnie opisane.
Testowane dermatologicznie iginekologicznie. Co prawda one są perfumowane, a to może spowodować podrażnienia u osób wrażliwych, mimo wszystko można rozejrzec się wRossmanie i wypróbować wersję Trawel.
Made in the UK , myślę, że to im dobrze rokuje.

Lipton Jeloł Pisz&Love Konkurs

Autor: Malinowa Chatka 4 komentarze
Lipton ukochana herbatka mojego męża, morze wspólnej wieczornej herbaty wypitej razem, po to by posiedzieć razem,zrelaksować się odpocząć,zaplanować kolejne dni. Jest najlepsza na takie"posiadówki"i nie tylko. Świetnie smakuje również w towarzystwie rodziny i przyjaciół.
Jeśli tak jak my,jesteście fanami Liptonka, a może dopiero macie ochotę poznać i docenić jej smak i aromat, to ja proponuję Wam drodzy czytelnicy , udział w konkursie organizowanym właśnie przez markę Lipton.

Główna nagroda jest naprawdę wyjątkowa, nie ma ona może dużej wartości materialnej, ale myślę, że radość i satysfakcja z wygranej jest bezcenna Zwycięskie hasła pojawią się na zawieszkach limitowanej edycji herbat Lipton Yellow Label, które będą dostępne w czwartym kwartale 2016 r. Dodatkowo również 10 najlepszych haseł  znajdzie się na banerach kampanii na stronach internetowych.
Nie martwcie się, jeśli nie uda Wam się wejść do ścisłego finału, ponieważ przewidziano naprawdę sporą ilość nagród pocieszenia. Szanse są naprawdę duże, a co trzeba zrobić, żeby wziąć  udział w konkursie?
Wystarczy dodać krótkie, zabawne i wesołe hasło, takie które zaraża optymizmem.
Puśćcie wodze fantazji, pobawcie się kreatywnie i do dzieła, tylko pospieszcie się, bo konkurs trwa tylko do 26czerwca. Życzę powodzenia.
Na konkurs zapraszam:    Lipton Jeloł Pisz&Love
             

Ambasadorka Lpm Pielęgnujący olejek do mycia z olejkiem arganowym i kwiatem pomarańczy

Autor: Malinowa Chatka 2 komentarze

Kolejny raz, jako Ambasadorka Le Petit Marseillias mam przyjemność przenieść choć na chwilę moją łazienkę do cudownej krainy Prowansji. Chociaż nigdy nie odwiedziłam Francji, wszystko przede mną. Na tę chwilę rozkoszuję się tymi kolorami i zapachami, podczas codziennej pielęgnacji.
Pielęgnujący Olejek do mycia z Olejkiem Arganowym i Kwiatem pomarańczy.

"Nie tylko oczyszcza skórę, ale też pielęgnuje ją dzięki kompozycji składników pochodzenia naturalnego. Formuła naturalnego olejku o delikatnym zapachu, pozostawia Twoją skórę intensywnie odżywioną i jedwabiście miękką. "




Poręczna butelka z zamknięciem typu "klik" , niestety dość słaby, nie polecam na wyjazdy. Design opakowania, taki po prostu ładny, lekko pomarańczowy, a do tego butelka jest przeźroczysta, to plus dla mnie, bo mam "kontrolę" nad nim. 
Konsystencja bardzo gęsta i treściwa,bardzo  żelowa, pieni się bardzo dobrze, całkowicie się spłukuje,co mnie zaskoczyło, bo spodziewałam się, że skoro, to olejek, to powinien pozostawić na skórze jakiś filtr. 
Jeśli chodzi o obiecywane odżywienie, to nie czuję go, owszem, skóra jest świetnie oczyszczona, miękka, nie wysuszona, jednak spektakularnych efektów nie zauważyłam.
Zapach mnie zauroczył, jest lekko orientalny, nie jest taki typowo cytrusowy , pomarańczka z arganem ma w sobie coś takiego, że potrafi mnie zrelaksować i uspokoić, nie chce mi się wychodzić z łazienki. 
Już wiem, że ten olejek zagości u mnie przez całe lato, bo jest lekki, przyjemny, jego treściwa konsystencja lepiej mi odpowiada, niż żeli Lpm, a do tego jego zapach mnie rano stawia na nogi, a wieczorem koi i relaksuje.

Jako Ambasadorka LPM chciałabym Wam przekazać  jak stworzyć rytuał pielęgnacji z Le Petit Marseillais tak, by codzienna pielęgnacja, zmieniła się w relaksującą przyjemność 

1. Umyj delikatnie skórę jednym z żeli Le Petit Marseillais o urzekającym zapachu.
2. Raz, dwa razy w tygodniu użyj nawilżającego peelingu Le Petit Marseillais. Masuj peelingiem skórę, a następnie spłucz obficie wodą.
3. Dla pełnego odżywiania użyj mleczka do ciała Le Petit Marseillais.


SkładAqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Citrus Aurantium Amara Flower Extract, Polyquaternium-7, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate , Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Lauryl Alcohol, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate , Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate, Ammonium Chloride, Ammonium Sulfate, Sodium Chloride, Citric Acid, Sodium Benzoate, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Coumarin, Limonene, Linalool, CI 15985. PARABEN FREE.

Cena: ok. 12 zł/250 ml



Duet Serum Perły młodości oraz przeciwzmarszczkowy krem nawilżający Q10 od Nivea

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Cofnijmy się kilka lat wstecz, no dobra, jakieś 15 lat.
"Stado" rozbrykanych nastolatek, okupuje łazienkę szkolną (dyskotekową, koncertową ) . Główny temat przewodni: "jakie to ciacha pojawiły się w zasięgu wzroku" oraz drugi-niemniej ważny: "aaa jakie ja mam pryszcze, pożycz mi trochę pudru i korektora, no przecież muszę je zakryć"
Wracamy do teraźniejszości
Stateczne kobiety, często żony, zazwyczaj matki, przedział wiekowy 30 plus .  Grupa dojrzałych kobiet w firmowej łazience, bezskutecznie próbuje zakryć pojawiające się zmarszczki i bruzdy, opowiadając w  jaki to skuteczny preparat przeciwstarzeniowy właśnie zainwestowały.
Czas pędzi do przodu nieubłaganie i wraz z upływem czasu zmieniają się nasze preferencje oraz oczekiwania względem kosmetyków. 
Dziś chciałabym Wam pokazać duet od Nivea, przeciwzmarszczkowy krem nawilżający Q10 plus oraz ostatnio bardzo popularne serum Perły młodości. Oczywiście kosmetyków nie trzeba stosować wspólnie, ale taka kompleksowa pielęgnacja jedną serią uzupełnia się i powinna nam dać wszystko czego nasza skóra potrzebuje.

      Przeciwzmarszczkowy nawilżający krem nadzień z koenzymem Q10 oraz kreatyną
 Intensywnie nawilżająca formuła, stosowana regularnie, zwiększa naturalny poziom koenzymu Q10 i kreatyny w skórze, skutecznie zwalcza zmarszczki od wewnątrz, redukuje ich widoczność oraz pomaga zapobiegać powstawaniu nowych. System filtrów promieniochronnych UVA i UVB (SPF 15) pomaga chronić skórę przed powstawaniem zmarszczek pod wpływem promieniowania słonecznego.


Bardzo lekki,przyjemny dla skóry krem, zamknięty jest w plastikowym pojemniczku. Szybko się wchłania, nie powoduje świecenia, nie zapycha. Charakterystyczny "nivejkowy" zapach na szczęście dość szybko się ulatnia. Pozostawia skórę nawilżoną i miękką w dotyku. O taki codzienny "zwyklaczek"który bardzo świetnie współgra z makijażem i  który wg. mnie mogą stosować już osoby powyżej 25 roku życia. 
O taki sympatyczny krem dla mało wymagającej skóry.Plus za spf 15. Fajny na lato, bo skóra się po nim nie błyszczy.
Skład: Aqua, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, Ethylhexyl Salicylate, Methylpropanediol,
Glyceryl Stearate SE, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Octocrylene, C12-15 Alkyl Benzoate, Caprylic/Capric
Triglyceride, Sodium Phenylbenzimidazole Sulfonate, Synthetic Beeswax, Ubiquinone, Creatine, 1-Methylhydantoin-2-Imide, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Carbomer, Dimethicone, Trisodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Limonene, Parfum.

                  Q10 plus przeciwzmarszczkowe serum Perły młodości
Unikalne połączenie składników naturalnie występujących w skórze gwarantuje kompleksowe działanie przeciwzmarszczkowe – redukuje nawet głębokie zmarszczki i spowalnia proces powstawania nowych.
SKŁADNIKI AKTYWNE**:
koenzym Q10 naturalnie występujący w skórze pełni kluczową rolę w procesie metabolizmu i regeneracji komórek, obniża liczbę wolnych rodników i chroni włókna kolagenowe,
kwas hialuronowy – wiąże wodę w skórze i zapewnia widoczne wygładzenie,
kreatyna – wspiera metabolizm komórek skóry i pomaga zwalczać oznaki starzenia.




Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to zaskakująca formuła serum. Małe żółte kuleczki zatopione w przeźroczystym płynie. Opakowanie w postaci pompki, bardzo wygodne i higieniczne, zgniata te kuleczki i na dłoń wypływa nam gęsta, żółta substancja, przypominająca odrobinę zważony krem do ciasta. Śmiesznie to wygląda, ale samo serum bezproblemowo rozprowadza się na skórze, wchłania ekspresowo, a do tego całkiem przyjemnie pachnie (nivejkowo). Aplikacja nie sprawia żadnych problemów. Mogę powiedzieć, że doskonale wtapia się w skórę. Natychmiast po nałożeniu, twarz staje się przyjemnie napięta, dobrze nawilżona i jedwabiście miękka. 
Serum stosuję tylko na noc, chociaż producent zaleca, aby stosować go również na dzień, jednak osobiście nie chcę przyzwyczajać mojej skóry do do zbyt dużej ilości kosmetyku,  serum, to jednak  bardzo skoncentrowany kosmetyk, dlatego, póki nie muszę, nie chcę rozleniwiać cery, niech jeszcze coś tam z siebie daje. 
Skład: Aqua, Cyclomethicone, Glycerin, Polymethylsilsesquioxane, Propylene Glycol, Methylpropanediol, Ubiquinone, Sodium Hyaluronate, Creatine, 1-Methylhydantoin-2- Imide, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Dimethiconol, Chondrus Crispus Powder, Sodium Acrylic Acid/VP Crosspolymer, PVM/ MA Copolymer, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Citrate, Calcium Chloride, 1,2-Hexanediol, Algin, Sodium Laureth Sulfate, Phenoxyethanol, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Limonene, Linalool, Benzyl Alcohol, Parfum, CI 11680, CI 12085, CI 77891.

Duet jest dobrym sposobem na walkę z nadchodzącymi zmarszczkami, ja co prawda dawno przestałam wierzyć w zapewnienia producentów kosmetyków, jak to właśnie ich produkt zlikwiduje bruzdy i zmarszczki. Zawartość koenzymu q10 oraz  kreatyny na pewno pozwoli nam cieszyć się dłużej gładką skórą, jednak nie spodziewajmy się cudów, bo osobiście wątpię, żeby kosmetyki przywróciły nam młodszy wygląd, tu niestety trzeba bardziej inwazyjnych metod, które nie zawsze też są bezpieczne i na stałe.
Oczywiście nie rezygnuję z pielęgnacji przeciwzmarszczkowej, stosowałam i będę stosować ją cały czas, jednak od kosmetyków przeciwzmarszczkowych wymagam bardzo dobrego nawilżenia i ujędrnienia skóry, a zestaw od Nivea, mi to daje. I chociaż kosmetyki nie należą do najtańszych, bo krem kosztuje ok 40 zł, a serum ok 46 zł, to wiem, że jeszcze do nich wrócę. Do serum na pewno.







 

Malinowa Chatka Copyright © 2011 Design by Ipietoon Blogger Template | Make Money from Zazzle|web hosting