Regenerująca maska do twarzy ze śluzem ślimaka Beauty Formulas

Autor: Malinowa Chatka 3 komentarze
Po gruntownym oczyszczeniu skóry twarzy np peel-offem z węglem aktywnym. lub też peel-offem  Tea tree,warto dopieścić cerę jakąś fajną maseczką, taką, żeby móc powiedzieć wow, jestem piękna.
Co powiecie na maskę z bardzo modnym ostatnio składnikiem jakim jest śluz ślimaka?
Taka maskę ma w swojej ofercie Beauty Formulas. jest to intensywna dwustopniowa pielęgnacja dla każdego rodzaju skóry.


 Maseczka ze śluzem ślimaka jest wygodna i prosta w aplikacji.Na oczyszczonej skórze twarzy równomiernie rozprowadzamy serum z mniejszej saszetki, twarz przykrywamy materiałową maską, która jest nasączona śluzem ślimaka. Maska oczywiście posiada otwory na oczy i usta, więc jej stosowanie jest wygodne i przyjemne. Przez 20  min oddajemy się przyjemnemu z pożytecznym, czyli czytamy, oglądamy Tv, słuchamy muzyki (u mnie akurat Vaiana Skarb Oceanu, Julka zakochana, polecam tą bajkę i dużym i małym) . Pozostałość maseczki można na koniec wklepać w skórę,tak by dopełnić rytuału piękna i zacząć cieszyć się bardziej nawilżoną , świeżą i promienną cerą. Moja cera jest mi wdzięczna za tak intensywne nawilżenie. Bardzo fajna maska, potrafi naprawdę nawilżyć przesuszoną skórę twarzy, warto raz , dwa razy w tygodniu zapewnić swojej cerze taki prezent. 

Maseczka z aktywnym węglem Peel-Off Beauty Formulas

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Węgiel aktywny. Bardzo długo kojarzył mi się jako najbardziej skuteczny lek przeciw znanej nam wszystkim, wyjątkowo  męczącej i skutecznie rujnującej życie przypadłości, zwanej popularnie biegunką. Nie chcę wyjść na osobę myślącą jednostkowo, bo oczywiście doceniam jego zastosowanie w wielu gałęziach przemysłu.
Zauważyłyście, że zaczyna on odgrywać coraz większą rolę w branży kosmetycznej, jako składnik w pielęgnacji głównie cer tłustych i trądzikowych, ze względu na swoje właściwości  oczyszczające i absorbujące. Szturmem wbija się w nasze jadłospisy, przekonując nas, że koktajl warzywny z jego dodatkiem świetnie pozwoli nam na detoks organizmu.
Na chwilę obecną pozostanę jednak przy kosmetycznym zastosowaniu węgla aktywnego.
Mam dziś dla Was fajną maskę typu Peel-Off marki  Beauty Formulas, czarną jak smoła i bardzo przypominającą znane koreańskie czarne maski, którymi zachwyca się wiele osób .Dwufazowa maseczka z aktywnym węglem,







Pierwszy krok, to umycie twarzy żelem o przyjemnej, lekko pieniącej konsystencji i dość przyjemnym zapachu. delikatnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń, a dodatek ekstraktów z miodu, ogórka oraz cytryny delikatnie rozjaśnia oraz szybko usuwa brud i zanieczyszczenia z twarzy. Przygotowuje skórę do kolejnego kroku, którym jest właśnie absorbująca maska typu peel-off z formułą aktywnego węgla. Wnika głęboko w strukturę skóry i odblokowuje zatkane pory z zanieczyszczeń. Ma działanie złuszczające, pozostawia Twoją skórę głęboko oczyszczoną oraz dobrze odżywioną.
Po jej zastosowaniu powiem tylko: JEST MOC. Nie wiem, czy widziałyście kiedyś filmiki krążące po sieci, pokazujące jak działają koreańskie czarne maski oczyszczające? To jest właśnie prawie to, może na mojej zastygniętej maseczce nie było tyle zanieczyszczeń, ale powiem Wam, że nie wyglądało to ciekawie. Działa, trzymamy ją na twarzy aż wyschnie, u mnie to jakieś 15 minut, potem ściągamy delikatnie zaczynając od dołu twarzy. Schodzi dobrze, mało przyjemne uczucie, chwilami pobolewa ciągnięta skóra, Resztki bez problemu zmyłam wodą, bałam się, że w porach osadzą się resztki węgla i będę wyglądała gorzej niż przed nałożeniem. Maska genialna, doskonale oczyściła twarz, pozostawiając ją gładką i niepodrażnioną. Warta do ponownego użycia, mimo, że jej ściąganie nie należało do przyjemności, ale dla efektu tak dobrze oczyszczonej cery, warto się poświęcić.
Sprawdzając cenę w sieci, dość droga 6-7 zł za maseczkę 3 gr żel i 10 gr maska. Nie spodziewałam się takiej ceny-przyznaję.



Rodzinny szampon aloesowy Equilibra

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
4 osoby, cztery różne typy włosów, Dominik sztywne,twarde, bardzo gęste (po dziadku). Julka długie, proste, cienkie,z wyjątkową tendencją do "kołdunków"-, czesanie, to wyższa szkoła jazdy. Tata, coś tam jeszcze włosów ma, no ale kondycyjnie, jak by ich już nie było. No i ja cienkie, słabe, poddawane zabiegom mechanicznym i do tego farbowane. Zazwyczaj dzieci miały osobny szampon, ja osobny, tata, ten który był na wyciągnięciu ręki.
Od dwóch miesięcy mamy jeden wspólny szampon, (tzn. kończymy drugą butelkę). 
Nawilżający szampon aloesowy Equilibra.



To szampon dla całej rodziny. Producent zapewnia, że jest "idealny do wszystkich rodzajów włosów" i u nas jego zapewnienia się sprawdzają. 
Bardzo przyjemny świeży zapach, Świetna wydajność, niewielka ilość kosmetyku wystarcza by dobrze myć włosy i skórę głowy.Bardzo dobrze zmywa codzienny brud, jak i resztki środków do stylizacji, które czasem stosuję. Przy tym jest bardzo delikatny, nie było przypadku by podrażnił kogokolwiek z nas. Nie plącze włosów, jednak w przypadku Julki, która ma włosy do pasa, i czasem lubi pochodzić w rozpuszczonych, wolę jeszcze dodatkowo nałożyć na chwilkę maskę z Kallosa. Nie chcę patrzeć na jej cierpienia i słuchać lamentów, jak to mocno jej ciągnę włosy ;) 
Polecam, myślę, że polubicie go tak samo jak ja. 

Oczyszczająca maseczka Tea Tree Peel-Off Beauty Formulas

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Wczesna wiosna, to moment, gdy skóra wystawia nam rachunek po uporczywej zimie. Zmęczona, przesuszona, bądź też przetłuszczona cera, to wynik mrozów, suchego powietrza w ogrzewanych pomieszczeniach, szybko odczuwalnych zmian temperatur. Nasza cera najczęściej potrzebuje ujędrnienia, nawilżenia, rozjaśnienia i takiego wiosennego odświeżenia, ale przede wszystkim gruntownego oczyszczenia.
Nasza skóra wymaga troski przez cały okrągły rok, jednak wraz z nadejściem wiosny zawsze mam ochotę na jakieś zmiany w pielęgnacji.Czas na lżejszy krem, na pewno coś nowego w kolorówce, warto spróbować Nowego.
Wiosną zmieniamy rodzaje kosmetyków, ale myślę, ze każda z nas zostaje przy dobrych sprawdzonych zasadach dotyczących pielęgnacji cery. Czyli oczyszczamy, złuszczamy, stosujemy odpowiednie dla naszej cery kremy.
Zasady jak najbardziej zostają te same, ale może i w oczyszczaniu cery czas na zmianę kosmetyku?
Oczyszczająca maseczka Tea Tree Peel-Off marki Beauty Formulas







Pierwszy raz mam do czynienia z pełnowymiarową maseczką. Do tej pory zawsze w drogeriach widziałam i kupowałam saszetki do jednorazowej aplikacji. Tu mam do czynienia z 50 ml. saszetką z zakrętką. Odkręcana końcówka, wygodne wyciskanie. Maseczkę najlepiej aplikować tuż po parówce, skóra jest wtedy rozmiękczona i zdecydowanie lepiej radzi sobie z oczyszczeniem porów. Prosta w aplikacji, nakładam na całą twarz, bądź tylko na strefę T, w zależności od potrzeby. Czekam około 20 min na całkowite zaschnięcie, ściągam delikatnie. Troszkę ciągnie, troszkę nieprzyjemnie, ale tak to już jest z pell-offami. Co do działania, po pierwszej aplikacji miałam co do niej mieszane uczucia, fajnie napina skórę, pozostawia ją gładką i miękką, jednak nie do końca oczyściła pory, powiedzmy 50%. Jednak zaczęłam ją stosować mniej więcej co 4-5 dni i z każdym użyciem było coraz lepiej. Okazuje się, że to maska, która potrzebuje troszkę więcej czasu. Zwykła domowa maska żelatynowa lepiej sobie radziła, tylko wiecie jak to jest, trzeba ją samodzielnie przygotować, nie do końca fajnie pachnie, potem trzeba myć miseczkę .... Wiem, może jestem leniwa, mimo wszystko fajniej używa mi się tej. Intrygujący zapach-drzewo vel olejek  herbaciany , troszkę mięty, przy okazji korzystam z aromaterapii.
Cena 9,99 warto wypróbować.

Dove nourishing care&oil z dodatkiem marokańskiego olejku arganowego

Autor: Malinowa Chatka 4 komentarze
Zima, grube ubrania, sezon grzewczy, to dla niej prawdziwe utrapienie. Jest sucha, łuszczy się, staje się chropowata. Traci blask, staje się coraz bardziej wymagająca i złośliwa.
 O czym mowa?
Mowa o naszej skórze.
 Czy jest coś, co pozwoli przywrócić jej dobrą formę?
Tak, chwila dla niej, seria prostych zabiegów, która pozwoli skórze poczuć się lepiej.
Łagodna kąpiel np. z dodatkiem ziół, lub łagodnymi preparatami pełnymi odżywczych składników. Peeling, który usunie łuszczący się naskórek, wygładzi skórę i pozwoli na lepsze wchłonięcie składników z dobrych balsamów odżywczych i nawilżających.
Nowa seria Dove Nourishing care&oil z dodatkiem marokańskiego olejku arganowego, okazała się doskonałym sprzymierzeńcem w walce o zadbaną skórę.


Kremowa kostka myjąca, to jedyne mydło drogeryjne, które dobrze współpracuje z moją skórą. Nie wysusza jej, dobrze myje i łagodnie się pieni. Nie jestem zwolenniczką mydeł, ale jeśli już używam, to wybieram właśnie kostkę myjącą Dove.



Żel pod prysznic, tym razem również mnie nie zawiódł,doskonale się pieni, dobrze oczyszcza, pielęgnuje skórę i nawilża ją na tyle, że nie ma tragedii, jeśli po prysznicu, nie zastosuję balsamu.



Mój faworyt ostatnich tygodni, olejek pod prysznic. Fantastyczny kosmetyk myjący, o strukturze gęstego złocistego olejku. Nałożony bezpośrednio na skórę, jest tłusty, jednak pod wpływem wody zmienia się w białe mleczko, które dobrze myje, chociaż pieni się słabiej od żelu. Po użyciu olejku, skóra jest świetnie nawilżona i cudownie miękka. Moje nowe odkrycie kąpielowe, co prawda cena ok. 18 zł za butelkę 200 ml, jest dla mnie wysoka, jednak dla takiego efektu na skórze, warto zainwestować, pamiętając o ochronie przed dziećmi, które to ostatnio same się kąpią i nie wiem jakim cudem mają w wannie więcej piany niż wody, a moje kosmetyki znikają w tempie błyskawicznym.
Wspomnę jeszcze o zapachu. Pomimo doskonałego jak zawsze działania nawilżającego  na skórę, nie do końca stały się moimi ulubieńcami, chodzi po prostu o zapach, dla mnie troszkę zbyt ciężki, bardziej orientalny, mimo,że czuć w nich jakąś słodycz, jednak nuta oleju arganowego, męczy mój zmysł powonienia. To moje subiektywne odczucie i bardzo polecam dla osób z suchą skórą.



WIELKIE TESTOWANIE KULTOWEJ ODŻYWKI JANTAR!

Autor: Malinowa Chatka 1 komentarze
Moje włosy od zawsze są cienkie , niezdyscyplinowane i wyjątkowo ich mało na głowie.  Taka moja uroda. Niestety przyznaję, że zbyt dużo nie robię, aby poprawić ich kondycję, ponieważ po prostu mam już taki typ włosa. Mam kilka sprawdzonych kosmetyków, które nie wyrządzają krzywdy moim włosom, mimo wszystko cały czas sprawdzam i szukam czegoś lepszego, chętniej współpracującego z włosami.
Kultowa Odżywka Jantar marki Farmona kusiła mnie już od dawna. Rozsławiona na blogach, zbierająca pozytywne opinie na forach kosmetycznych. Dziewczyny bardzo chwalą sobie jej skład.
Czy warto było cierpliwie i systematycznie wcierać w skórę głowy ?
Jantar -odżywka regeneracyjna do skóry głowy i włosów zniszczonych.
 Oparta jest na sprawdzonej niezmiennej od lat recepturze . To owoc długich tradycji wykorzystania niezwykłych właściwości bursztynu.
-bursztyn: pielęgnuje, wzmacnia, odżywia włosy oraz chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych
-Trichogen: stymuluje wzrost i przedłuża cykl życia włosa
-Wit. A E F : regenerują, odżywiają i odbudowują strukturę włosa
-Polyplant Hair: wzmacnia słabe włosy, ogranicza ich wypadanie , oraz poprawia kondycję skóry głowy i cebulek włosowych
-d-pantenol: nawilża i łagodzi podrażnienia skóry głowy




Po przeczytaniu takiej rekomendacji od producenta, to moje włosy powinny już same urosnąć, bez wcierania ;)
Ale do rzeczy. Odżywkę stosowałam wg. zaleceń producenta, przez okres 4 tygodni. Po których powinnam dla zachowania efektu, nakładać 2 razy w tygodniu, ja jednak zrobiłam sobie tygodniową przerwę, by nie przyzwyczajać skóry głowy. i jej nie rozleniwiać.
Kosmetyk, to bezbarwny płyn zamknięty w ciemnobrązowej, plastikowej buteleczce. Zaopatrzony w atomizer, który na początku bardzo mnie ucieszył. liczyłam na łatwiejszą aplikację. Niestety w moim przypadku rozpylał zbyt dużą ilość płynu, co owocowało zmoczeniem praktycznie całych włosów (mam bardzo króciutkie obecnie). Nie lubię wcierek, ale skuszona opiniami zmuszam się do używania.
Zapach powiedziałabym, bardzo oryginalny, przypomina męską wodę po goleniu, ale bez obaw, szybko się ulatnia.
Chcielibyście poznać efekty. 4 tygodnie wytężonej pracy, w postaci systematycznego wcierania w skórę głowy i ... mam fajne, dobrze wyglądające, miękkie włosy. Miesiąc stosowania i słuchania męża: "nie podchodź do mnie zanim ten męski aromat nie zniknie" zaowocował zmniejszonym wypadaniem włosów, oraz udowodnił, że nawet moja czupryna jest w stanie wyprodukować kilka "babyhairków" , tak z pół cm jak nic , ale widzę je.
Nie odczuwam żadnych skutków ubocznych. Żadnego przetłuszczania, zmatowienia, czy też alergii skóry głowy.
Mogę stwierdzić, że systematyczne stosowanie jest jak najbardziej w stanie zmienić kondycję moich włosów. Widzę po sobie, że naprawdę warto dać jej szansę, tym bardziej, że ma bardzo ciekawy skład, nie zawiera alkoholu, a do tego jest łatwo dostępna i ma dobrą  cenę w granicach 14 zł.
Zachęciła mnie do dalszej współpracy.
Moja recenzja Odżywki Jantar, bierze udział w konkursie: " Przemiana moich włosów z Jantar". Od 28.10.2016 rozpoczyna się głosowanie na najlepszą recenzję Będzie mi bardzo miło, jeśli zagłosujecie na mnie. Jeśli moja recenzja wygra, również i jedną osobę z Was będę mogła obdarować niespodzianką.

Zapraszam : http://www.jantarhair.com.pl/

Dove Derma Spa Cashmere comfort.

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Nadchodzące miesiące, to spore wyzwanie dla naszej skóry. Dopiero co zakończyło się lato, które wyrządziło szkody naszej skórze, jeszcze dobrze się nie zregenerowała po upalnych chwilach, a tu zaraz czeka ją nowe wyzwanie. Raz będzie przegrzana, raz zmarznięta, suche powietrze również jej nie pomoże. 
Sucha, szorstka, nawet pękająca.
Jest na to sposób, całkiem przyjemny, jednak trzeba go stosować regularnie i z uśmiechem na ustach.
Kąpiel z dodatkiem ulubionego kosmetyku, piling, który oczyści i wygładzi skórę, a na sam koniec dobry kosmetyk, który nawilży, odżywi i sprawi, że poczujemy się pięknie, pomimo szarugi za oknem.
Dove Derma spa Cashmere Comfort
Seria kosmetyków, przeznaczona do bardzo suchej skóry, doskonale się sprawdzi jako jesienna kuracja przywracająca aksamitny dotyk naszej skórze.

Wiecie, że w kosmetykach można się zakochać, i ja z każdą nową serią Dove Derma Spa, zakochuję się coraz bardziej. Sprawia to wyjątkowy,zmysłowy  zapach, każda z linii Derma spa, jest stworzona przez światowej sławy kreatorkę zapachów Ann Gottlieb, która jest prawdziwą znawczynią w świecie  perfum, oraz autorką wielu ekskluzywnych zapachów. 
Zapachy tych kosmetyków są naprawdę niesamowite, potrafią zarówno odprężyć, jak i pobudzić do działania. Potrafią nawet przeistoczyć mnie, szarą, zmęczoną matkę polkę, w prawdziwą kobietę, pełną zmysłowości i chętną do uwodzenia.
Zapach, to nie wszystko, liczy się działanie. Tu jak zwykle jestem zachwycona, skóra jest bardzo dobrze odżywiona, świetnie nawilżona i taka jakaś młodsza.
Czy wybierzecie lekki jogurtowy balsam, który szybko wpije się w skórę, przynosząc jej ukojenie, czy może skusicie się na gęste, bardziej odżywcze masło, doskonale nawilżające, a może krem do rąk ,który sprawia, że skóra dłoni staje się cudownie miękka, a wszystkie suche skórki znikają.
10 minut po kąpieli i już możecie cieszyć się ukojoną skórą , która jest miękka, delikatna, a do tego pachnie bardzo zmysłowo, tworząc nastrój na cały wieczór. 





Dla mnie to nie tylko chwila odprężenia, ale też dbałość o kondycję skóry i jej ochrona. Nie przypuszczałam, że znajdę kosmetyki, które aż tak mnie zauroczą i przeniosą do luksusowego Spa.

Wzorowa łazienka Domestos 3 edycja

Autor: Malinowa Chatka 2 komentarze

Przedszkole w naszej miejscowości jest bardzo malutkie. Raptem trzy sale dla dzieci, mały sekretariat i szatnia. Wf to już na sali w szkole, stołówka ròwnież użyczona ze szkoły razem z "dużymi "( podstawówka i gimnazjum ) nie skarżę się,  bo sympatyczne ciocie przedszkolne z sukcesem rekompensują niedogodności.  Problem narodził się w tym roku, kiedy grupa mojej Julki trafiła do klasy szkolnej. Przedszkolaki cały dzień spędzają w tej chwili, w byłej klasie matematycznej , nie jest źle,  bo rodzice i   ciocie zatroszczyły się by sala stała się przytulna i przyjazna dzieciom. Problemem są w tym momencie łazienki,  które nie były remontowane od lat 90. Szare, bure, nijakie,  naprawdę nie zachęcają dzieci do mycia rączek czy też zębów.  W planach Gminy jest budowa nowego przedszkola...  
Do tej pory nie interesowałam się szkolnymi łazienkami, bo jestem na etapie przedszkolaków.  Jednak dopiero przejrzałam na oczy i widzę,  że te szkolne łazienki nie wyglądają zbyt entuzjastycznie. Owszem jest czysto, o co doskonale dbają Panie Sprzątaczki,  środki higieniczne również są cały czas dostępne (w sumie z kieszeni rodziców).  Ale ich wygląd i funkcjonalność,  zatrzymały się w latach 90.
Właśnie z tym problemem postanowiła się zmierzyć marka Domestos. Organizując akcje Wzorowa Łazienka. Dopiero teraz widzę,  że niewiele się zmieniło od czasów gdy to ja uczęszczałam do podstawówki,  30 lat później widzę,  że nic się nie zmieniło.  Cieszę się,  że marka Domestos chce coś zmienić,  bo jednak dużo przyjemniej jest korzystać z np takiej toalety.

 Akcja , to po prostu konkurs w którym szkoła,  która wygra otrzyma 30 tys.zł na remont łazienek a kolejne 200 szkół ma szansę na zapasy produktów Domestos na cały rok.  Głosy można oddawać od 12. 09. do 30 listopada 2016 r. Zajrzyjcie na stronę,  może akurat Wasza Szkoła bierze udział,  a może wpadnie Wam w oko szkoła w której uczą się dzieci z Waszej rodziny bądź znajomych. Akcja , to nie tylko konkurs,  ale przede wszystkim poprawa stanu higieny i czystości w naszych polskich szkołach.  To nie tylko nowe płytki czy też lustra, to po prostu lekcja higieny dla dzieci, a sami wiecie :"czym skorupka za młodu nasiąknie ". Kupując produkty Domestos od 1.09. do 31. 10. również i Ty remontujesz szkolne toalety, ponieważ Domestos przeznacza cześć kwoty ze sprzedaży właśnie na remont łazienek.
Zainteresowanych Akcją zapraszam na stronę Organizatora: wzorowe łazienki
youtube Domestos:https://www.youtube.com/watch?v=-pYo-jNwCSw&feature=youtu.be
Fb https://www.youtube.com/watch?v=-pYo-jNwCSw&feature=youtu.be

Vaseline Intensive Care Moje ulubione letnie balsamy w sprayu

Autor: Malinowa Chatka 6 komentarze
Nowe balsamy Vaseline Intensive Care
W zasadzie nie są to nowe kosmetyki, to po prostu stara, dobra wersja znanych Wam zapewne balsamów w sprayu od Vaseline. Coś się w nich jednak zmieniło i to na lepsze. Producent zadbał, aby balsamy jeszcze szybciej i jeszcze dogłębniej nawilżały skórę, poprawiając jej kondycję.
Mikroperełki 100% czystej wazeliny, to właśnie one są odpowiedzialne za nawilżenie ciała.
Od razu muszę zaznaczyć, że to moje pierwsze kosmetyki nawilżające w postaci sprayu, więc może się wydawać, że będę mało obiektywna w  ocenie. Jednak chcę Wam przedstawić moje odczucia, a muszę przyznać, że balsamy w sprayu zaskoczyły mnie. 
Co do wygody stosowania, to chyba nie muszę nikogo przekonywać, kosmetyk rozpylamy bezpośrednio na skórę, pojawia się przyjemnie chłodząca pianka, którą rozcieramy dłonią.
Podczas rozcierania, tworzy się mleczko, które jest wyjątkowo lekkie i delikatne.
 Oj! , myślę sobie, chyba z tego nic nie będzie, zbyt wodniste, żadnej powłoki, nie czuję treściwości i mocy klasycznych balsamów. 
A tu bardzo przyjemna niespodzianka, pomimo tak lekkiej formuły, balsamy doskonale potrafią nawilżyć ciało, skóra jest miękka, jedwabiście gładka, a do tego żadnych tłustych filmów. 
Nieźle się spisały, świetne kosmetyki na lato, kiedy w gorące wieczory nie bardzo mam ochotę nakładać na siebie cokolwiek do ubrania, nie mówiąc już o siedzeniu w rozgrzanej łazience i wklepywaniu w siebie ciężkich balsamów. Oczywiście, ja uwielbiam wszelkie mazidła, ale czasem mam ochotę tylko nawilżyć skórę i tu balsamy Vaseline sprawdzają się doskonale.

Trzy wersje:
Żółta z wyciągiem z owsa Podstawowe Nawilżenie zapewnia natychmiastowy efekt nawilżenia, przez co wspomaga efekt nawilżenia skóry-chyba mój ulubieniec, pewnie z powodu zapachu

Zielona z wyciągiem z aloesu Aloesowe Odświeżenie  nawilża i przynosi ukojenie suchej skórze (mam wrażenie, że jest on najlżejszy, ma najdelikatniejszy zapach aloesu połączonego z świeżością ogórka)

Brązowa z wyciągiem z masła kakaowego Kakaowe Rozświetlenie , nawilża i przywraca skórze jej naturalny blask (nie jest brązujący, ale za to ma najciekawszy zapach, najdłużej utrzymujący się na mojej skórze)

Balsamy Vaseline z mikroperełkami wazeliny, to doskonały pomysł dla osób, które szukają dobrego nawilżenia, które nie lubią czuć na skórze tłustej warstwy masła lub balsamu. Ale chyba przede wszystkim dla ludzi, którzy po prostu nie przepadają za nakładaniem specyfików pielęgnacyjnych, bo z tymi balsamami, aplikacja jest bardzo prosta, wygodna i szybka.

Ręce do góry, czyli z dobrym antyperspirantem czuję się bezpieczna Rexona Motionsense Active Shield

Autor: Malinowa Chatka 4 komentarze
Czy uważasz, że jest Ci potrzebny antyperspirant?
Czy chcesz czuć się przyjemnie i świeżo przez cały długi dzień i noc?
Czy zależy Ci na komforcie i bezpieczeństwie przebywając wśród innych ludzi?

Ja chcę!
Antyperspirant, to mój niezbędnik, podobnie jak krem do twarzy, żel pod prysznic, czy też pasta i szczoteczka do zębów.
Każdy człowiek wydziela około 3 litry potu  w ciągu dnia, oczywiście wszystko zależy od stopnia pocenia się danej osoby, wiadomo też ,że ruch ,upały, stres, a nawet strach  wzmagają ten proces.
Człowiek musi się pocić, ponieważ gruczoły potowe działają w organizmie, jak naturalne klimatyzatory, oprócz regulacji ciepła pozwalają też na pozbycie się toksyn.
Tak więc sam proces pocenia jest prawidłowy i jest potrzebny,po to po prostu, byśmy się nie "ugotowali",parująca woda ma za za zadanie chronić nas, nie powinniśmy go zaburzać.
Pot jest nam niezbędny, i ten nasz pot jest bezzapachowy.Wszystko było by idealnie,my regulujemy temperaturę ciała za pomocą potu, on przy okazji pozwala nam wyrzucić z siebie niezdrowe dla nas składniki.
 Niestety na świecie istnieją  paskudne mikroby i bakterie, które uwielbiają mokre środowisko i ciepło. Mnożą się w zastraszającym tempie i już w kilka godzin po myciu przeprowadzają sobie bakteryjną ucztę na naszej skórze , posiłkując się potem i przy okazji wytwarzając nieprzyjemny zapach , który ma zadziwiającą tendencję do wypełniania sobą całej przestrzeni wokół nas.
Czasem jestem przerażona kiedy stoję obok kogoś, kto wydziela z siebie aromaty godne woni szlachetnych serów długodojrzewających. Wierzę, że ta osoba na pewno się myła (zazwyczaj) , niestety nie możemy zapomnieć o tym, że bakterie są jak stado komarów, zawsze nas znajdą, i zasiedlą naszą skórę.
Co robić?
To proste,podstawa, to higiena,  myć się, uzupełniać stracone płyny, a dodatkowo zwalczać wroga przy pomocy antyperspirantów, które mają za zadanie regulować potliwość ,zwalczać mikroby odpowiedzialne za powstawanie nieprzyjemnego zapachu.
Na rynku znajdziemy duży wybór zarówno kosmetyków drogeryjnych, jak i aptecznych, od nas samych zależy jaki produkt jest odpowiedni, każdy z nas musi samodzielnie przetestować co dla niego będzie odpowiednie. Dezodoranty, antyperspiranty, czy też mocniejsze w działaniu produkty apteczne. Formuła kulki, sprayu, kremu, sztyftu. Wybór ogromy, najważniejsze, to dopasować kosmetyk dla siebie, pamiętając, że należy stosować je zgodnie z przeznaczeniem i na wybrane partie ciała, ponieważ używając na całe ciało ,hamujemy całkowicie procesy pocenia, co będzie bardzo niezdrowe.
Niestety nie jestem wstanie w jednym poście stworzyć kompedium antypoceniowego, to jest zbyt długi temat, ani ja nie zmieszczę wszystkich informacji, ani Wy nie będziecie wstanie doczytać do końca. Myślę, że takie kompedium wiedzy, to dobry pomysł na posty. Co tym sądzicie?
Generalnie, pocenie się jest rzeczą jak najbardziej naturalną, nie walczmy z nim, walczmy z jego zapachem. I nie myślcie, że ja matka polka, siedzę przez cały dzień w klimatyzowanym pokoju, popijając wodę z cytryną,  pachnę, odpoczywam  i czytam z dziećmi książki.
Ja cały dzień biegam z wywieszonym jęzorem, bo Julka chce się przejechać rowerkiem, w tym czasie Dominik łaskawie ma ochotę na kanapkę, pies  zwiewa na ulicę, a mojego kota właśnie atakuje kocur sąsiadki. Zakupy przyjadą do domu i same się zapakują do szafek, Obiad sam się zrobi podwójnie, bo dzieci chcą zjeść ok. godź 13, , a tata wraca o 18 (tak ziemniaki gotuję dwa razy dziennie, bo przecież "zupą to my się nie najemy")
Nad moim imojego męża komfortem i bezpieczeństwem dbają obecnie antyperspiranty Rexona Motion Sense Active Shield. I to są dla nas skuteczne antyperspiranty na upalne letnie dni:

-nie brudzą ubrań
-nie pozwalają na plamy pod pachami (najgorsze co może być )
- skutecznie blokują niprzyjemny zapach przez cały dzień (producent sugeruje, że wystarczy użyć co 48 h, )
-posiadają technologię motionsense, która pozwala na uwalnianie przyjemnego zapachu przy każdym ruchu
-są wpostaci sprayu, kulki i sztyftu, więc każdy moze wybrać idealną dla siebie formułę aplikacji
-przyjemna, subtelna kwiatowa kompozycja
-nie zapychają gruczołów potowych, nie spowodowały u nas reakcji alergicznych
-stosujemy od razu po depilacji (żadnego ał ,szczypie boli)








Krem do oczyszczania twarzy od Nivea

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Oczyszczanie twarzy, podstawa pielęgnacji, każdy z nas  ma swój ulubiony sposób i nie ważne,czy to micel, żel, mydło, olejowanie.  Każda z nas musi sprawdzić na sobie ,co dla swojej cery będzie najlepsze.
Moja odwodniona cera mieszana, bardzo lubi micele, choć od czasu do czasu nie pogardzi żelem myjącym. Moja kosmetyczka co prawda nalega,  abym stosowała mleczko i to nawet nie koniecznie na wacik, ale po prostu typowo nałożyć odrobinę mleczka na dłonie, wmasować w skórę twarzy, po czym zmyć wodą.Moja cera to lubi, niestety ja osobiście nie bardzo, bo ten sposób pozostawia film, którego nie lubię.
Znalazłam coś podobnego w działaniu, to Krem do oczyszczania twarzy Nivea, wzbogacony kompleksem Nivea Creme Care:


Gęsty, bardzo kremowy kosmetyk, o typowym zapachu "nivejkowym", który albo się lubi, albo nienawidzi (ja go osobiście lubię). Konsystencją, trochę przypomina kremy Nivea, ale jest rzadszy, dzięki czemu łatwo go rozprowadzić na skórze. Nie pieni się. Duża 150 ml tuba z zamknięciem na klik, jest bardzo wygodna i nie wyślizguje się z rąk. Fajne jest to, że w przeciwieństwie do metody mycia mleczkiem, pozostawia tylko delikatny film, który mi nie przeszkadza.

Dopiero odkryłam jak agresywne są żele oczyszczające dla mojej skóry, teraz dopiero widzę, że istnieją delikatniejsze kosmetyki do mycia. Niestety okazuje się, że ta delikatność użycia, wpływa na jakość oczyszczania, bo chociaż  mam wrażenie czystej skóry, to jednak pozostawił spore resztki makijażu,które traktowałam płynem micelarnym. Tego makijażu pozostawiał zbyt dużo, bym mogła uznać go za dobrze oczyszczający.


Jest jeszcze jedna sprawa, która spowodowała, że musiałam go odstawić. To pojawienie się na mojej twarz zaskórników i kilku bolących guzków. Winowajcą jest albo letnie słońce,albo ten krem i niestety obawiam się, że to właśnie ten krem mnie zapchał. 
Szkoda, bo  krem od Nivea jest bardzo fajnym pomysłem, używało mi się go bardzo przyjemnie, jak wspomniałam wcześniej, dla odwodnionej cery jest bardzo delikatny i chciałabym go używać , mimo, że nie oczyszcza tak jak powinien. Ale coś mnie po nim zapycha,
Spróbuję jeszcze raz, kiedy skończy się lato, dam mu szansę, bo sama aplikacja i  delikatność dla mojej cery bardzo mi się podoba.


 

Malinowa Chatka Copyright © 2011 Design by Ipietoon Blogger Template | Make Money from Zazzle|web hosting