Equilibra -włosy upojone aloesem-szampon do włosów farbowanych Part One

Autor: Malinowa Chatka 33 komentarze


Zacznę może od tego, że ja i moje włosy odbiegamy w stopniu bardzo znacznym  od Włosowej Średniej Blogowej. Moje włosy, to kupka siana sięgająca do ucha, ta kupka szybko się przetłuszcza,  o poranku przypominają napuszonego kurczaka, żeby do wieczora opaść i oklapnąć całkowicie. Do tego ostatnio załatwiłam je biedronkowym dziadostwem De Ba, który nie tylko je przesuszył, ale dodatkowo spowodował mega swędzenie skóry głowy (ten temat, to dokładnie piszę w kolejnym poście).
No i żeby nie było koniec problemów, po ciąży moje włosy zaczęły nieźle wypadać-hormony się normują.
Tak moje włosy są bardzo kapryśne, zależne od pogody oraz kosmetyków używanych w  ich pielęgnacji.
Dziś o przyjemności włosowej jaką dała mi Equilibra i jej szampon do włosów farbowanych.
Color Protection Shampo  Tricologica

Pieluszkowo z Dada

Autor: Malinowa Chatka 22 komentarze

Pieluszka dla dziecka-rzecz niezbędna. No cóż do roku na pewno, a potem to już zależy od dziecięcia i matki zacięcia w tym temacie.
Generalnie pieluszki, można podzielić na 3 rodzaje:
-jednorazowe-użyć i wyrzucić
-wielorazowe otulaczek oraz rodzaj wkładu-użyć i wyprać
-tetrowe, coraz rzadziej stosowane, materiał plus folia, no ja akurat na tych się wychowałam
My zdecydowaliśmy się na jednorazowe, wiem wiem, pseudo ekolożka ze mnie, bo z jednej strony dbam o ekologię, od kilku lat segregując odpady, kupując produkty jak najbardziej ekologiczne. Ale pozwalam, by na Ziemi rozprzestrzeniały się pieluchy z całą zawartością .... moich dzieci.
Niestety zwyciężyło lenistwo, czyli użyj i wyrzuć, mam nadzieję, ze w przyszłości ktoś wymyśli pieluszkę, która będzie się ekspresowo rozkładać, bo raczej nie chciałabym używać produktów recyklingowanych z zapełnionych pieluch.

Obsuwa z postami-czyli byle do wiosny

Autor: Malinowa Chatka 33 komentarze
Kolejna obsuwa z postami. Tak, niestety. Matka ma wszystko kuźwa: pralka jest, zmywarka jest, szybkogotujące gary są-są. Wszystko ma, co potrzeba do funkcjonowania, ale kuźwa chwili czasu dla siebie NIE MA.
Podziwiam dziewczyny, które mają dzieci a znajdują czas na bloga-ja nie umiem. Julka szaleje cały dzień, no dobra, ostatnio zauważyłam zainteresowanie klockami, które namiętnie układa .... 10 minut.Dominik sypia sobie snem sprawiedliwego całe pół godź, po to, aby następne dwie go zabawiać . Kot wiecznie włazi na fotele-potem mała go ciągnie za ogon -dziury na mojej pseudoskórze. Pies traci włosy-oczywiście ulubione miejsce do leżenia gdzie?-tak na kanapie. Drzewo tegoroczne niewysuszone dobrze-rozpalam 3-4 razy dziennie w piecu-bo oczywiście musi, no musi sobie zgasnąć.
Uff -wygarnęłam sobie, troszkę mi lżej.
A co u nas?
                                Julka dzielny pomocnik-no przy tej jej pomocy wszystko robię
                                dłużej i mam więcej sprzątania, ale nie zamienię tych chwil na nic
                                Bezzębne uśmiechy Dominika działają cuda
                                        Wygrałam u Margotki cudny zestaw Eveline- powiem Wam, że
                                        olejek arganowy jest super.
                                          Wieczorami gadam sobie z Furby-ale ciii to prezent od
                                           Gwiazdora dla Julki

                                   No i cynk od zaprzyjaźnionego Sklepu Happy Belly 
Przyszłe mamusie szybko zajrzyjcie, bo mają Wielką Wyprzedaż na fatałaszki i dodatki ciążowe, promocja dotyczy wszelakich bluzek, spodni, sukienek, tuniczek, piżamek, rajstop itp itd. Ubrania modne i wygodne, aż zaczynam zazdrościć przyszłym mamom, takich możliwości ubioru. Zostawcie swojej drugiej połówce otwartą Stronę ze sklepem-a na pewno skumają co chciałybyście dostać pod choinkę.
Pozdrawiamy
                         


PODPIS



Gazetomania- pomysł na prezent nie tylko na Mikołajki

Autor: Malinowa Chatka 28 komentarze
Autentyczna historia:
 Znajoma na 18-ste urodziny swojego chrześniaka sprezentowała mu śliczny bukiet kwiatów, który ozdobiony 10-złotowymi banknotami (18 szt)-dodatkowo gotówka w kopercie, no bo Młody zbiera na prawko. Chrześniak grzecznie podziękował i z niezbyt tęgą miną "imprezował" ze starszymi. Po kilku dniach bukiet zwiądł-młody wyrzucił go do śmieci. Dobrze, że jego matka zauważyła yyyyy-młody myślał, że banknoty są sztuczne-gdyby nie mamuśka, to 180 zł poszłoby ....
Tak z prezentami jest różnie, czasem trafione w gust, czasem zupełnie nie w temacie, same zresztą wiecie jak  czasem trudno znaleźć coś niepowtarzalnego, pomysłowego i zaskakującego.
A co powiecie na artykuł ze swoim zdjęciem na pierwszych stronach gazet?

Testujemy Olivocap-gardło, nos, ucho-czy warto?

Autor: Malinowa Chatka 21 komentarze
Na naszym blogu zazwyczaj testujemy kosmetyki, czasem jakieś smakowitości, ale zdarzają się też i ciekawe gadżety przydatne zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Tak się składa, że od 4 tygodni próbujemy produkty marki Olivocap. Są to raczej rzeczy i tematy, o jakich nie często się pisze. Ja do tej pory nie miałam nigdy do czynienia z tego typu produktami.  Jeśli jesteście ciekawe co to takiego i jak się sprawdziło w naszym domu, zapraszam do następnej części postu.

Wszyscy mają projekt Denko, my mamy Mix zdjęciowy

Autor: Malinowa Chatka 29 komentarze
Troszkę jeszcze zbyt rzadko jestem na blogu, już jesteśmy bardziej dopracowani, ale jeszcze bardziej muszę zgrać te moje dwa skarby.
                                                  Julia i farby
                                                   Zakupy w Tesco
                                              Mimik i jego kuzyn-równe dwa miesiące różnicy
                                             Przygotowania do Chrztu Dominika-wszystko się udało
                                              Nasz przystojniacha
                                                 Takie tam po domowemu
                                                 Spacerujemy
                                                Konik-daj całusa
                                              Aleś ty wielki
                                             Szykujemy się na Mikołajki
                                           Dominik nie do końca zachwycony strojem Mikołaja




PODPIS





Julia kontra Nuk

Autor: Malinowa Chatka 7 komentarze
Dzięki Nuk Polska, niemieckiej marce specjalizującej się w produktach dla niemowląt i dzieci, Julia sprawdzała działanie dwóch gadżetów.

Nuk Fun kubek bidon niekapek ze słomką, przeznaczony dla dzieci 18 miesięcy wzwyż.

Siostra Ania i jej aplikacja Moja Ciąża

Autor: Malinowa Chatka 0 komentarze
Dziś chciałam Wam opowiedzieć o mojej współpracy z portalem Siostra Ania, jest to strona internetowa, na której  znajdziemy  porady z zakresu przygotowań do ciąży, pielęgnacji i zdrowia przyszłej mamy, niemowlaczka, jak i starszego maluszka.Na Forum możemy wirtualnie porozmawiać z innymi mamami, podzielić się radami, spostrzeżeniami czy też swoimi smuteczkami, no i oczywiście radosnymi chwilami.
Muszę też wspomnieć o fantastycznej osóbce, jaką jest Beata, która "pracuje" w Siostrze Ani, świetny kontakt, który zaowocował też na gruncie prywatnym, zawiązała się między nami nić internetowej przyjaźni:)

Jeśli lubicie gadżety komórkowe, to chciałam Wam przedstawić aplikację  Moja Ciąża. Na Wasz telefon przychodzi sms informacja, oczywiście spersonalizowana właśnie dla Waszej Ciąży. W sms otrzymujemy informacje i przydatne porady na temat tego czego możemy doświadczyć w każdym tygodniu, bardzo fajne są porównania typu" Maluch jest już wielkości bakłażana, ma 25 cm" "nie przestawaj do niego mówić, dziecko lubi słuchać Twojego głosu" "zacznij sypiać na lewym boku, to poprawia krążenie"
Bardzo sympatyczna przypominajka,  którą warto poczytać i stosować się do jej rad. Teraz gdy Dominik jest już z nami, lubię wracać do tych sms i powspominać sobie jak to moje dziecię w kwietniu tego roku było wielkości papai.
Ze strony technicznej obsługa jest banalnie prosta, wystarczy wykupić usługę na Stronie i czekać z niecierpliwością na kolejne wiadomości dotyczące rozwoju swojego Skarba. W zależności od potrzeby wybieramy odpowiednią usługę, co ważne wszystko w języku polskim, bo ztego co się orientuję można pobrać takie aplikacje ze stron anglojęzycznych, jednak polskie, to polskie:)
Dokładne informacje znajdziecie tutaj
Lubię tego typu gadżety, własny spersonalizowany kalendarz ciąży, to świetny pomysł dla kobiet, które nie przepadają za zapiskami w notesie, a chcą mieć wszystko w jednym miejscu bez obawy, że zapomną o kolejnej wizycie lekarskiej. No cóż w dobie nowych technologii takie gadżety są świetnym udogodnieniem, a do tego telefon mamy zawsze przy sobie, więc na bieżąco jesteśmy informowane o przebiegu ciąży.

Wszystkim przyszłym i obecnym mamom, życzę dużo przyjemności i radości z korzystania z całego portalu Siostry Ani , zarówno forum, zadając pytania Wirtualnej Położnej , oglądając videoblog Lidki, która zdradza nam swoje przeżycia dotyczące własnej ciąży, czy też korzystając z aplikacji Moja Ciąża, lub też jak ktoś woli tworząc wirtualny Album mojego dziecka, który będzie świetną pamiątką.


                                                         Siostra Ania


PODPIS

Arbuzowe mydełko pod prysznic-dla córki i dla mamy.

Autor: Malinowa Chatka 26 komentarze
Cały czas brakuje mi czasu, doba jest dla mnie za krótka, nie mogę zgrać tych moich maluchów, jak jedno idzie spać, tak drugie wstaje, jak jedno chce jeść, to drugie chce się bawić. Jeden plus, że nareszcie po chrzcinach, obiecuję sobie, że OSTATNI raz robiłam imprezę w domu, następna, to albo w restauracji, albo chociaż Catering, a nie samemu wszystko robić, a potem siedzieć przy gościach i marzyć, żeby już sobie poszli:)
Dziś dla odmiany produkt, który możecie stosować zarówno u niemowląt, dzieci, ale myślę, że same też  się też na niego możecie  skusić.
Mydełko pod prysznic Skarb Matki o zapachu soczystego arbuza.
-do stosowania w wanience i pod prysznic( Julka akurat boi się prysznica)
-dla dzieci po ukończeniu 1 mca życia
-kompozycja zapachowa nie zawiera alergenów
-lekko natłuszcza i nawilża
-doskonale myje
-zawiera pochodne oliwy z oliwek
-nie zawiera barwników
-polecane dla dzieci i dorosłych ze skłonnością do alergii
-przebadane klinicznie i dermatologicznie

Emulinka Skarb Matki

Autor: Malinowa Chatka 16 komentarze
No i jeszcze troszkę pomęczymy Was produktami "dzieciowymi", oj troszkę jeszcze tego mamy do pokazania. Wiem ,że już może Was to pomału nudzić , ale podejrzewam, że taka wiedza przyda Wam się prędzej czy później, ale muszę powiedzieć, ze często korzystam z kosmetyków moich dzieci z bardzo pozytywnym skutkiem.
. Dziś Emulinka -emulsja olejowa do kąpieli dla dzieci i niemowląt. Dominik urodził się 2 tygodnie po terminie i jak to dziecko "przenoszone" jego skóra wyglądała początkowo jak skóra osoby, która zbyt długo moczyła się w wodzie, czyli była taka zmarszczona jak u staruszka, po kilku dniach zaczęła okropnie się łuszczyć i schodzić. Położna zawyrokowała-kąpać w krochmalu. A ja sobie myślę, e tam nowoczesna matka ze mnie, nie chce mi się rozrabiać tego krochmalu, nie chce mi się potem wanny szorować, eee-spróbuję Emulinki dodać do kąpieli. W końcu jest wskazana do kąpieli noworodków od pierwszych chwil życia , polecana do skóry atopowej, dokładniejsze info na jej temat możecie przeczytać na stronie producenta tutaj. No nic tym sposobem Dominik został kolejnym testerem.





Plastikowa butelka z klikiem, pojemności 250 ml , słodkie dziecięce opakowanie, które przyciąga wzrok, do tego miarka, która ułatwia dozowanie płynu. Sama Emulinka, to przeźroczysty, tłusty płyn, bez zapachu, po dodaniu do wody staje się lekko mleczny, coś właśnie podobnego do krochmalu.
Co nam dała Emulinka:
-4 kąpiele co drugi dzień (nie kąpiemy codziennie)-problem suchej skóry zniknął
-skóra miękka, przyjemna w dotyku, lekko aksamitna-właśnie taka jak powinna być skóra bobasa
-żadnych podrażnień
Jest to kolejny produkt, po oliwce, Skarbu Matki, który bardzo mi się podoba i chętnie do niego wrócę.
Chciałam Wam pokazać jak wygląda woda, po dodaniu tego emolientu, tylko na wszystkich zdjęciach Dominik prezentuje swojego "siusiaka"-to nie wypada:)



PODPIS

Granatem w ciało

Autor: Malinowa Chatka 20 komentarze
Nie mam tu na myśli nic strasznego, ani bolesnego, wręcz przeciwnie mowa będzie o dwóch kosmetykach od Bielendy w ślicznych różowatych opakowaniach.

Masło do ciała  z ekstraktem z granata, masłem karite i oleju kokosowym, które jest przeznaczone dla skóry normalnej i ma za zadanie nawilżyć ją i zregenerować.
Zakręcany plastikowy pojemnik o całkiem przyjemnym różowym-wpadającym w ciemną fuksję, kolorze, o pojemności 200 ml. Dodatkowa tekturowa "owijka"-jak dla mnie całkiem zbędna (dbajmy o ekologię-wystarczył by opis na pojemniczku).  Ale za to w środku-budyń w kolorze lekko malinowym o cudnym zapachu granata. Bardzo treściwy, ale lekki i łatwy w rozsmarowywaniu. Po nałożeniu skóra jest lekko natłuszczona, ale nie lepka i klejąca. Nie macie pojęcia jaka to przyjemność używać czegoś tak miło pachnącego, po 9 miesiącach kosmetyków ciążowych.


Co do działania, to dla mojej skóry normalnej-jest ok, dobrze nawilża, skóra pozostaje miła w dotyku, zapach może nie utrzymuje się jakoś mega długo, mimo wszystko, przez chwilę jest. Nie wiem jak sprawdzi się u właścicielek suchej skóry,  możliwe, że nawilżenie będzie zbyt słabe, jednak u mnie sprawdził się naprawdę dobrze.
Mam ochotę wypróbować pozostałe masełka od Bielendy.
Drugi produkt, to cukrowy  krem do depilacji dla skóry delikatnej, przeznaczony do ciała, twarzy i bikini-ekspresowy, działa w 5 min.

Mamy przyjemność z  tubką o pojemności 100 ml, oraz całkiem wygodną szpatułką, czyli zestaw klasyczny.
Sam krem odpowiednio gęsty, nie spływa, łatwo go nałożyć, zapach dość znośny, mało uciążliwy jak na kremy depilacyjne.
Co do działania- jak zwykle nie spodziewałam się cudów, jednak ten krem troszkę mnie zaskoczył, może i nie usunął owłosienia na nogach, ale za to poradził sobie z okolicami bikini -co jest dla mnie zaskoczeniem.
Czyli podejrzewam, że u dziewczyn, które mają delikatne owłosienie, bez trudu zda egzamin. Ja do niego ewentualnie wrócę, jeśli będę chciała poprawić sobie okolice "majteczkowe", tym bardziej, że wygodnie się go używa, nie "zajeżdża " aż tak chemią i co najważniejsze-nie podrażnia, nie wysusza i nie zostawia na skórze tych paskudnych kropko-krostek.
Niestety nogi nadal będą "katowane" depilatorem lub golarką
Kosmetyki Bielendy przetestowałam dzięki współpracy z portalem Depilacja bez tajemnic, na który zapraszam, ponieważ mają bardzo ciekawe artykuły nt. depilacji ale też często organizują fajne konkursy, w których do wygrania są kosmetyki, bo pamiętajcie-nie znacie dnia ani godziny, kiedy będzie trzeba odsłonić ciało:)



PODPIS

Operacja "Zatkany nosek"

Autor: Malinowa Chatka 17 komentarze
Oj szybko nam się zaczęły przeziębienia w tym sezonie, końcówka września, a Julka już antybiotyk-gardło, ja -też gardło, a Dominik katar. Tak to Julka przywlokła zarazę do domu, nawet nie wiem od kogo, nie właściwie wiem-ojca wina, bo pozwolił dziecku bawić się w mokrej piaskownicy-to może być to.
Dominik ma katar, niestety gdzie starsze dziecko potrafi już samo wydmuchać nosek, tak niemowlak do roczku nie ma szans poradzić sobie z wydzieliną. Problem jest spory, bo nie może oddychać (takie maluszki nie oddychają przez buzię), przez co jest nerwowy, nie może spać, jeść i naprawdę może być trudny. Katar ma to do siebie, że nie leczony, nie mija, tylko może spowodować powikłania jak zapalenie zatok, ucha, a nawet może doprowadzić do zapalenia płuc (sporadycznie), ale niestety się zdarza.
Metod walki z katarem jest sporo, mamy gruszki do nosa, wodę morską, maść majerankową, nawilżacze powietrza, układanie malucha na brzuszku, żeby wydzielina spłynęła.
Chciałam Wam pokazać urządzenie które stosujemy, jest to aspirator do noska Sopelek. Przy Julce mieliśmy aspirator podobnej zasady działania, tylko innej marki, tak więc doświadczenie mamy, i powiem Wam, że Julka nie cierpiała tego sposobu czyszczenia noska, ale za to mega szybko nauczyła się wydmuchiwać nos samodzielnie, tylko po to, żeby nie używać swojego aspiratora.



Dominik ma Sopelka .Generalnie zasada działania jest bardzo prosta, choć nie każdemu odpowiada, znam mamy, które nigdy w życiu nie dałyby rady czyścić noska w taki sposób, wiem, że dla niektórych mam może wydawać się obrzydliwe, nawet Tata wychodzi z pokoju, bo nie chce patrzeć jak to robię. Po prostu końcówkę aspiratora wkładamy do noska maluszka, a glutki usuwamy wciągając powietrze przez ustnik-wiem wiem, obrzydliwe, na szczęście po drodze mamy  piankowy filtr, który zatrzymuje gluty na sobie. Przez cały czas stosowania jeszcze mi sie nie zdarzyło, żeby filterek mnie zawiódł.
Choć na pierwszy rzut oka można mieć opory przed taką formą czyszczenia noska, jednak dla mnie to najskuteczniejszy sposób. Sopelek jak dla mnie ma same plusy
-najlepiej usuwa wydzielinę z wszystkich wypróbowanych przez nas metod
-jest bardzo higieniczny, dzięki wymiennym wkładom
- po każdym użyciu można-trzeba go wyparzyć,
-wszystkie części trzymają się dobrze, nic nie wypada, nie odczepia się podczas stosowania
-bardzo twardy plastik, nie pęka przy upadku
-końcówka jest dobrze wyprofilowana, dzięki czemu dotrzemy do każdego zakamarka
-pakowany w pudełeczku, więc możemy zabrać do torby bez kombinacji z woreczkami itp.
Jedno do czego mogłabym mieć pretensje, to trudność w wyjmowaniu filterka-potrzebna jest do tego np pincetka.
Ogólnie dobry polski produkt, w niczym nie ustępujący odpowiednikom innych firm, a to tego cena zachęcająca.
Dokładne info na temat Sopelka znajdziecie tutaj
A ja ze swojej strony dziękuję Projektowi Wyprawka bo gdyby nie test, to bym na pewno kupiła aspirator innej firmy-a potem bym żałowała, że przepłaciłam:)



PODPIS

Happy Belly dla przyszłej mamy na jesienne smuteczki może ubraniowe zakupeczki

Autor: Malinowa Chatka 12 komentarze
Pamiętacie o mojej współpracy z Panią Natalią, właścicielką sklepu z odzieżą dla przyszłych mam?
Sukienkę z jej Sklepu opisywałam Wam tutaj. Świetnie się sprawdziła w czasie ciąży, ale też służyła mi dzielnie po porodzie, kiedy to moja figura nie wyglądała tak jakbym sobie życzyła, ładnie maskowała flaczek pobrzuszkowy i dzięki ramiączkom faktycznie dobrze się w niej karmiło. Teraz spakowana leży i czeka na kolejną ciężarówkę, bo mi już raczej nie będzie potrzebna-ja już ciążowe perypetie zakończyłam, a dwie koleżanki są bardzo chętne-no zobaczymy, która z nich się w nią zmieści (czytaj ile przytyją). Zdecydowanie łatwiej jest ubrać się latem, bo wystarczy jakaś sukieneczka,  zimą niestety moim problemem były spodnie no i kurtki.
Przyszłe mamy i nie tylko, zapraszam do Sklepu Happy Belly gdzie już dostępna jest nowa garderoba na sezon jesienno-zimowy. Spójrzcie na zdjęcia, no aż chce się "chodzić" zimą w ciąży, no ja jestem zauroczona.

Rodzinka w komplecie

Autor: Malinowa Chatka 22 komentarze
Witamy po długiej przerwie. Myślę, że wreszcie wracamy, jest ciężko, ale liczę ,że będzie coraz łatwiej.
Mądrzy psycholodzy wymyślają jakieś genialne plany dnia dla maluszka, bo rutyna i stałe, codzienne rytuały mają zapewnić bezpieczeństwo i łatwość opieki nad dzieckiem. Taaak-optymiści, u nas nijak się nie sprawdza. Owszem zapewniamy Dominikowi bliskość rodziców, jedzenie, spanie, zaczynamy się bawić grzechotką i siostrą:) ale syn nasz odziedziczył nerwowość po tatusiu i wredotę po mamusi, nie wspomnę o kilku cechach charakteru po dziadkach.
Zasypianie-wszystko mu pasuje, dopóki jest na rękach mamy lub taty, gdy tylko poczuje łóżeczko, automatycznie oczy robią mu się wielkie jak pięciozłotówki, przez chwilę jest uśmiech od ucha do uch, po to by za moment zrobić podkówkę, która kończy się rykiem-no i akcja usypiania rozpoczyna się od nowa.
Kolki-między 17 a 19, czasem nawet 20 mamy pełny popis możliwości Mimika w sprawach gardłowych, pół biedy jeśli się go masuje, nosi na brzuszku, kropelki podaje itp. Problem w tym, że nasilony atak kolkowy przychodzi ok. godź 18 kiedy ojciec zmęczony zarabianiem pieniążków wraca z pracy i liczy na obiad, a obiad w połowie i ziemniaki albo jeszcze nie ugotowane, albo już przegotowane.
Mleczne zmagania-z jedzeniem też jest kłopot, ale nie jest problemem brak apetytu a właśnie spory apetyt, skończyłam karmić piersią szybko, bo już po 3 tyg zaczęłam podawać MM. Osobista klęska? Dobra matka, to taka, która wykarmi swoje dziecko do roczku? Nie wiem, wiem tylko, że mały jadł co pół godź, ja chodziłam jak zmora, i faktycznie zaczęłam przypominać te snujące się przez cały dzień kobiety w piżamie i wałkach na głowie. Przeszliśmy na MM i jest troszkę lepiej-je co 2-3 godź, dając matce chwilę na doprowadzenie sie do porządku i odgruzowanie chałupy.
Julka jest super, tylko trzeba ją pilnować bardziej niż Mimika, dziś np. rozebrała go, zdjęła mu pieluszkę i przyniosła mi twierdząc, że Mimik ma kupkę-co robiłam w tym czasie???-zamiatałam kuchnię i co jej zrobisz??? Tłumaczę, że nie wolno, no przecież bić nie będę-wieczorem założyliśmy skobelek przy drzwiach, trudno trzeba zamykać pokój.
Obóz przetrwania w kambodżańskiej dżungli, Ty kontra dwulatka i miesięczniak-odpadasz na samym starcie, jednak nie zrażajcie się, bo tak naprawdę macie w sobie olbrzymie,  pokłady cierpliwości, miłości i organizacji, które może obecnie ukryte, uaktywnią się w odpowiednim momencie i pomogą przetrwać trudny początek.
Bezzębny uśmiech Mimika i "mama kofam cie" Julci to najpiękniejsze momenty, które dają moc. Tata, który wraca z pracy i nie stęka, że znów nie posprzątane, tylko bierze maluchy i idzie z nimi na spacer, w przelocie dając mi calusa i mówiąc, że mnie podziwia i mam sobie jechać SAMA na kawę do koleżanki, posprzątamy wieczorem-jest ok.




Edith:) No nie muszę kończyć, bo może i dzieci grzecznie śpią, ale tym razem pies chce wyjść na toaletę, jak nie urok, to sraczka:)


PODPIS

Tym razem nic nie testujemy

Autor: Malinowa Chatka 29 komentarze
Kochane E-Cioteczki
Dominik przyszedł na świat 15.08.2013 roku o godź 5 24 dając nam 56 cm szczęścia i 4090 gr radości.
"Mimik" jak go nazywa Julka, zdrowy, cudny, poród bardzo szybki, wesoły i prawie bezbolesny. Cieszę się, że pojechaliśmy do szpitala, który jest bliżej nas, bo przyznam Wam, że do Bydgoszczy byśmy nie dojechali, tak szybko wszystko poszło. Na sali porodowej tylko się położyłam na łóżku:
Położna: My już rodzimy!
Ja : gdzie jak ??? a gdzie pufanie, skakanie na piłce i liczenie skórczy????
Położna: nie ma czasu na pufanie-rodzimy!
I tym sposobem 10 min i Dominik przerwał szpitalną ciszę swoim krzykiem.
Nawet sie nie nacieszyłam skórczami, tak szybko poszło, mąż się śmieje, że pomogła droga do szpitala, bo tak szybko jechał a do tego stan amortyzatorów w naszym samochodzie jest fatalny, więc to "wytrzęsło" małego z brzuszka.
Niestety dobre się skończyło, bo Dominik jest głodomorkiem i życzy sobie pierś co 20 min, tak więc praktycznie cały dzień na okrągło go karmię. Złamałam się i wieczorem podaję mu butelkę, no i na butli pośpi dłużej-położna twierdzi, że do miesiąca i powinien się unormować-czekam na to z utęsknieniem.
Julia jako starsza siostra coś sobie nie może poradzić z nową stresującą sytuacją, tuli się do mnie cały czas i niestety wrócił smoczek,  i do tego zdarza jej się zrobić siusiu do majteczek, poza tym jest super grzeczna, dba o braciszka, głaszcze go i całuje, jest bardzo dobrą starszą siostrą, tylko, że musimy się przyzwyczaić do  tej trudnej dla niej sytuacji.
Poprosimy Was o o jeszcze troszkę czasu, niech to wszystko się u nas unormuje i wracamy do blogowania.
Dziękujemy za komentarze i wybaczcie, że na razie nie odpisujemy, ale chwilowy brak czasu .
Pozdrawiamy.




                             Dominik, to czysta Julka, prawie nie do odróżnienia, tutaj na jednym zdjęciu
                              są oboje, zgadnijcie, które jest które?







PODPIS
 

Malinowa Chatka Copyright © 2011 Design by Ipietoon Blogger Template | Make Money from Zazzle|web hosting