Rodzinka w komplecie

Autor: Malinowa Chatka
Witamy po długiej przerwie. Myślę, że wreszcie wracamy, jest ciężko, ale liczę ,że będzie coraz łatwiej.
Mądrzy psycholodzy wymyślają jakieś genialne plany dnia dla maluszka, bo rutyna i stałe, codzienne rytuały mają zapewnić bezpieczeństwo i łatwość opieki nad dzieckiem. Taaak-optymiści, u nas nijak się nie sprawdza. Owszem zapewniamy Dominikowi bliskość rodziców, jedzenie, spanie, zaczynamy się bawić grzechotką i siostrą:) ale syn nasz odziedziczył nerwowość po tatusiu i wredotę po mamusi, nie wspomnę o kilku cechach charakteru po dziadkach.
Zasypianie-wszystko mu pasuje, dopóki jest na rękach mamy lub taty, gdy tylko poczuje łóżeczko, automatycznie oczy robią mu się wielkie jak pięciozłotówki, przez chwilę jest uśmiech od ucha do uch, po to by za moment zrobić podkówkę, która kończy się rykiem-no i akcja usypiania rozpoczyna się od nowa.
Kolki-między 17 a 19, czasem nawet 20 mamy pełny popis możliwości Mimika w sprawach gardłowych, pół biedy jeśli się go masuje, nosi na brzuszku, kropelki podaje itp. Problem w tym, że nasilony atak kolkowy przychodzi ok. godź 18 kiedy ojciec zmęczony zarabianiem pieniążków wraca z pracy i liczy na obiad, a obiad w połowie i ziemniaki albo jeszcze nie ugotowane, albo już przegotowane.
Mleczne zmagania-z jedzeniem też jest kłopot, ale nie jest problemem brak apetytu a właśnie spory apetyt, skończyłam karmić piersią szybko, bo już po 3 tyg zaczęłam podawać MM. Osobista klęska? Dobra matka, to taka, która wykarmi swoje dziecko do roczku? Nie wiem, wiem tylko, że mały jadł co pół godź, ja chodziłam jak zmora, i faktycznie zaczęłam przypominać te snujące się przez cały dzień kobiety w piżamie i wałkach na głowie. Przeszliśmy na MM i jest troszkę lepiej-je co 2-3 godź, dając matce chwilę na doprowadzenie sie do porządku i odgruzowanie chałupy.
Julka jest super, tylko trzeba ją pilnować bardziej niż Mimika, dziś np. rozebrała go, zdjęła mu pieluszkę i przyniosła mi twierdząc, że Mimik ma kupkę-co robiłam w tym czasie???-zamiatałam kuchnię i co jej zrobisz??? Tłumaczę, że nie wolno, no przecież bić nie będę-wieczorem założyliśmy skobelek przy drzwiach, trudno trzeba zamykać pokój.
Obóz przetrwania w kambodżańskiej dżungli, Ty kontra dwulatka i miesięczniak-odpadasz na samym starcie, jednak nie zrażajcie się, bo tak naprawdę macie w sobie olbrzymie,  pokłady cierpliwości, miłości i organizacji, które może obecnie ukryte, uaktywnią się w odpowiednim momencie i pomogą przetrwać trudny początek.
Bezzębny uśmiech Mimika i "mama kofam cie" Julci to najpiękniejsze momenty, które dają moc. Tata, który wraca z pracy i nie stęka, że znów nie posprzątane, tylko bierze maluchy i idzie z nimi na spacer, w przelocie dając mi calusa i mówiąc, że mnie podziwia i mam sobie jechać SAMA na kawę do koleżanki, posprzątamy wieczorem-jest ok.




Edith:) No nie muszę kończyć, bo może i dzieci grzecznie śpią, ale tym razem pies chce wyjść na toaletę, jak nie urok, to sraczka:)


PODPIS

22 komentarze:

Marysia P. pisze...

Masz kochana cudowną rodzinkę!:*

mleczna pisze...

Jakie świetne maluchy :)

http://blog.udziewczyn.pl/ pisze...

apropo MM.. nie jesteś złą matką.. ja tylko 5 tyg i żałuję,bo biedne moje dziecko w tym czasie na moim mleku powinno przybrac 1kg,a spadło z wagi..do tego lekarze,badania,szpital,aż wreszcie lekarka powiedziała,żeby podac mm.. pierwszy miesiąc miałam wyjęty z życia.. ale to długa historia..
Śliczny ten Twój synek :)

Angelika Musiał pisze...

Witaj Kochana :) Maluszki przeurocze !

gosia mysz pisze...

ja moja droga karmiłam tylko miesiąc więc nie zaprzątaj sobie głowy sloganami z gazet i książek one nie wychowają za Ciebie dziecka. Jesteś dobra matką

Co do kolek też miałam moja córcia płakała niesamowicie poszłam do lekarz rodzinnego a ta powiedziała mi że na to nic nie pomoże tak ma być i nic mi nie przepisała. A co niech się kobieta martwi i męczy maskara. Nie wytrzymałam i poszłam prywatnie do lekarza i co przepisał mi 2 syropki które podawałam rano i wieczór przeszło jak ręką odjął zmieniałam sobie też sama mleko na bebilon o po kłopocie. Dzieciątko było już spokojne syropki stosowałam jakiś czas a potem sama ostawiłam i obserwowałam co się dzieje a potem już całkiem zaprzestałam.
Fajnym sposobem ale raczej krótkotrwałym jest skierowanie ciepłego nie gorącego strumienia suszarki na brzuszek
a najlepszym rozwiązaniem jest ciepły termofork

Magdalena S-K. pisze...

Słodkie maluchy :)
Oby kolki szybko przeszły.

gosia mysz pisze...

nie wiem czy zmiana mleka coś da ja stosowałam nawet bebeilon na kolki i zaparcia i nic to nie dało wkurzyłam się i normalne bebilon zaczęłam kupować. moja szwagierka znów na bebiko i tez miała problem
Według mnie jakie byś nie dała kupne mleko w proszku kolki będą to jeden pieron. U mnie te syropki od lekarza spowodowały lepszy metablolizm bo moja mała co 3 dni robiła kupę a potem wszystko wracało do normy a szkoda dziecka.Jak było większe a nie załatwiło się kupowałam z hipp sok śliwkowy i działo

Mała kuchareczka pisze...

Nie martw sie początki są najgorsze.
Ja karmiłam cycem małą tylko 7 miesiecy i to nie oznacza że jestem zła mamą. A wiesz że byłoby najlepiej przyzwyczaić maluszka do samodzielnego usypiania, wiem jest trudno bo jak można patrzeć na płacz maluszka, ale uwierz mi będzie ci lżej jak będzie większy. Wiem to z kilku moich znajomych, niestety poddały się i teraz dzieci mają po roku czasu, albo i 1,5 i same nie zasną bądź na rękach, A mama? Nie ma chwili czasu dla siebie, nikt inny prócz rodzica nie uspi dzidzi, a wiadomo że różnie bywa, czasami trzeba gdzieś wyjść. Moja Maja jest nauczona od niemowlaka że sama zasypia w łóżeczku, nie powiem cieżko było, ale przetrwałam i teraz mam efekty. Maja od 6 miesiaca została przeniesiona do swojego pokoiku z łóżeczkiem, bez problemu zasypia sama. Nie płacze przy tym. A ja mam o godzinie 20 czas dla siebie i męza :) A faktycznie ten rytułał się sprawdza, u mnie np. super. Mała po kolei wiedziała co będzie i jak sie juz przyzwyczaiła czuła się bezpiecznie. Życzę wytrwałości i cierpliwości.

Joanna Mysza pisze...

Bardzo się cieszę, że powracasz do nas:):) Dzieciaki urocze:)
Trzymam kciuki za całą rodzinkę:*

darmoszki pisze...

Podsumowanie notki mnie rozbawiło ;) Hah ale taka prawda ;) Ja od miesiąca lub dwóch mam takie ciche marzenie żeby w końcu się wyspać. Wczoraj postanowiłam, że się spełni, jednak tata postanowił z rana krzyczeć po moimi schodami coś do mamy, która była w drugim końcu domu ;p Także ze spania nici. Dziś nikt mi nie przeszkadzam, a dama obudziłam się jeszcze wcześniej niż zwykle- DAMN! ;/

Paczaj ka pisze...

Oooooo witam:) Cudowny maluszek :)
Nie martw się mój maluch to taka sama wredota była, w sumie nadal jest, ale ma przejawy dobroci dla rodziców powoli ;P
A co do karmienia to ja po miesiącu zdecydowałam o podawaniu MM, bo mały potrafił mi po 14 h na cycu wisieć i dalej głodny był. Ja nie mogłam nic zjeść normalnego, bo ciągle cos mu nie pasowało, a pod prysznic to szybko, szybko bo się ciągle darł. Po miesiącu dostał 50 ml bebiko i zasnął snem kamiennym. Od tamtej pory spokojniejszy jest i najedzony, a to najważniejsze.

kasiatestuje pisze...

Jaki juz duży.Kochana dzieci to skarb i .niestety nie przespane noce,kolki,kupki katarki...i.t.d.My matki jesteśmy silne i wytrzymamy wszystko .A słodki usmiech maluszka wynagradza nam wszystkie troski.

Glamourka89 pisze...

Kochana nie przejmuj się. Moja córa też jest na mleku modyfikowanym. W 7 tygodniu jej życia okazało się, że mam bardzo mało pokarmu i muszę ją dokarmiać. Teraz wydoi butle i jest szczęśliwa, a wcześniej było tak, że nigdzie się ruszyć nie mogłam (nawet do toalety) bo ciągle płakała i płakała domagając się cyca.

pirelka pisze...

Wszystko przejdzie, nie przejmuj się ... bedzie coraz lepiej i łatwiej z każdym dniem. Śliczna rodzinka!

http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

miraga pisze...

I tak dajesz radę.
Współczuję kolek, oby szybko przeszły.

BERY pisze...

duzo radosci i cierpliwosci kochana;]

narja pisze...

Śliczne dzieciaczki :)

gosia mysz pisze...

spróbuj na kolki dawać espumisan dla maluszków tylko systematycznie i w zależności od wagi z opakowania efekt trzeba poczekać parę dni u mojej szwagierki to działało.

kinga b. pisze...

dzieciak sa super, powodzenia kochana :)

Z mojego punktu widzenia pisze...

Urocze dzieciaczki :))

Ania W pisze...

Dzieciaczki masz urocze, a z czasem na pewno będzie łatwiej :-)

alicjamagdalena pisze...

bardzo się cieszę, że jesteś z powrotem z nami, oj brakowało Cię...:) cudna rodzinka, pomimo zmęczenia i nerwówki, a zdjęcia to całkiem urocze! :D

Prześlij komentarz

 

Malinowa Chatka Copyright © 2011 Design by Ipietoon Blogger Template | Make Money from Zazzle|web hosting