Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julka testuje gadżety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julka testuje gadżety. Pokaż wszystkie posty

Ekotuptusie czyli po naszemu Papuciaki

Autor: Unknown 28 komentarze
Stopki mojej córki, to długa opowieść, już prawie trzyletnia. Julka urodziła się z prawą stopą zwiniętą do środka. Po prostu, moja indywidualistka postanowiła sobie zawinąć stopę i tak sobie rosła przez 9 miesięcy w brzuszku. Może mnie wysmiejecie, ale ja mam też modę zawijania zimnych stóp o nogi mojego męża i teraz zastanawiamy się czy teoria-zabobon zachowań w ciąży nie jest przypadkiem prawdą( coś na zasadzie "nie ubieraj w ciąży korali, bo się dziecko urodzi owinięte pępowiną"-może tak jest w przypadku naszych stopek?

Pieluszkowo z Dada

Autor: Unknown 22 komentarze

Pieluszka dla dziecka-rzecz niezbędna. No cóż do roku na pewno, a potem to już zależy od dziecięcia i matki zacięcia w tym temacie.
Generalnie pieluszki, można podzielić na 3 rodzaje:
-jednorazowe-użyć i wyrzucić
-wielorazowe otulaczek oraz rodzaj wkładu-użyć i wyprać
-tetrowe, coraz rzadziej stosowane, materiał plus folia, no ja akurat na tych się wychowałam
My zdecydowaliśmy się na jednorazowe, wiem wiem, pseudo ekolożka ze mnie, bo z jednej strony dbam o ekologię, od kilku lat segregując odpady, kupując produkty jak najbardziej ekologiczne. Ale pozwalam, by na Ziemi rozprzestrzeniały się pieluchy z całą zawartością .... moich dzieci.
Niestety zwyciężyło lenistwo, czyli użyj i wyrzuć, mam nadzieję, ze w przyszłości ktoś wymyśli pieluszkę, która będzie się ekspresowo rozkładać, bo raczej nie chciałabym używać produktów recyklingowanych z zapełnionych pieluch.

Testujemy Olivocap-gardło, nos, ucho-czy warto?

Autor: Unknown 21 komentarze
Na naszym blogu zazwyczaj testujemy kosmetyki, czasem jakieś smakowitości, ale zdarzają się też i ciekawe gadżety przydatne zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Tak się składa, że od 4 tygodni próbujemy produkty marki Olivocap. Są to raczej rzeczy i tematy, o jakich nie często się pisze. Ja do tej pory nie miałam nigdy do czynienia z tego typu produktami.  Jeśli jesteście ciekawe co to takiego i jak się sprawdziło w naszym domu, zapraszam do następnej części postu.

Julia kontra Nuk

Autor: Unknown 7 komentarze
Dzięki Nuk Polska, niemieckiej marce specjalizującej się w produktach dla niemowląt i dzieci, Julia sprawdzała działanie dwóch gadżetów.

Nuk Fun kubek bidon niekapek ze słomką, przeznaczony dla dzieci 18 miesięcy wzwyż.

Operacja "Zatkany nosek"

Autor: Unknown 17 komentarze
Oj szybko nam się zaczęły przeziębienia w tym sezonie, końcówka września, a Julka już antybiotyk-gardło, ja -też gardło, a Dominik katar. Tak to Julka przywlokła zarazę do domu, nawet nie wiem od kogo, nie właściwie wiem-ojca wina, bo pozwolił dziecku bawić się w mokrej piaskownicy-to może być to.
Dominik ma katar, niestety gdzie starsze dziecko potrafi już samo wydmuchać nosek, tak niemowlak do roczku nie ma szans poradzić sobie z wydzieliną. Problem jest spory, bo nie może oddychać (takie maluszki nie oddychają przez buzię), przez co jest nerwowy, nie może spać, jeść i naprawdę może być trudny. Katar ma to do siebie, że nie leczony, nie mija, tylko może spowodować powikłania jak zapalenie zatok, ucha, a nawet może doprowadzić do zapalenia płuc (sporadycznie), ale niestety się zdarza.
Metod walki z katarem jest sporo, mamy gruszki do nosa, wodę morską, maść majerankową, nawilżacze powietrza, układanie malucha na brzuszku, żeby wydzielina spłynęła.
Chciałam Wam pokazać urządzenie które stosujemy, jest to aspirator do noska Sopelek. Przy Julce mieliśmy aspirator podobnej zasady działania, tylko innej marki, tak więc doświadczenie mamy, i powiem Wam, że Julka nie cierpiała tego sposobu czyszczenia noska, ale za to mega szybko nauczyła się wydmuchiwać nos samodzielnie, tylko po to, żeby nie używać swojego aspiratora.



Dominik ma Sopelka .Generalnie zasada działania jest bardzo prosta, choć nie każdemu odpowiada, znam mamy, które nigdy w życiu nie dałyby rady czyścić noska w taki sposób, wiem, że dla niektórych mam może wydawać się obrzydliwe, nawet Tata wychodzi z pokoju, bo nie chce patrzeć jak to robię. Po prostu końcówkę aspiratora wkładamy do noska maluszka, a glutki usuwamy wciągając powietrze przez ustnik-wiem wiem, obrzydliwe, na szczęście po drodze mamy  piankowy filtr, który zatrzymuje gluty na sobie. Przez cały czas stosowania jeszcze mi sie nie zdarzyło, żeby filterek mnie zawiódł.
Choć na pierwszy rzut oka można mieć opory przed taką formą czyszczenia noska, jednak dla mnie to najskuteczniejszy sposób. Sopelek jak dla mnie ma same plusy
-najlepiej usuwa wydzielinę z wszystkich wypróbowanych przez nas metod
-jest bardzo higieniczny, dzięki wymiennym wkładom
- po każdym użyciu można-trzeba go wyparzyć,
-wszystkie części trzymają się dobrze, nic nie wypada, nie odczepia się podczas stosowania
-bardzo twardy plastik, nie pęka przy upadku
-końcówka jest dobrze wyprofilowana, dzięki czemu dotrzemy do każdego zakamarka
-pakowany w pudełeczku, więc możemy zabrać do torby bez kombinacji z woreczkami itp.
Jedno do czego mogłabym mieć pretensje, to trudność w wyjmowaniu filterka-potrzebna jest do tego np pincetka.
Ogólnie dobry polski produkt, w niczym nie ustępujący odpowiednikom innych firm, a to tego cena zachęcająca.
Dokładne info na temat Sopelka znajdziecie tutaj
A ja ze swojej strony dziękuję Projektowi Wyprawka bo gdyby nie test, to bym na pewno kupiła aspirator innej firmy-a potem bym żałowała, że przepłaciłam:)



PODPIS

Tuban i ich świat baniek mydlanych

Autor: Unknown 26 komentarze
Po 30-stopniowych upałach, nad całą Polskę zawitały ciemne chmury, racząc nas deszczową, pochmurną pogodą. Ale nie ma tego złego, bo akurat nad naszym ogrodem po ulewnym deszczu, zawitały fantastyczne kolorowe bańki.
Chyba nikomu nie trzeba wyjaśniać jaką świetną zabawą jest puszczanie baniek, radość i dla dzieci no i dla nas dorosłych nie do zapomnienia.
Każdy z nas zapewne w dzieciństwie puszczał bańki, sama pamiętam jak próbowaliśmy robić różne mikstury  po to aby bańki były większe i bardziej kolorowe-mydło, płyn do naczyń, no po prostu wszystkiego, co odrobinę się pieniło-nie zapomnę nieszczęśliwej miny mojej mamy ,no dobra i mojej pupy po laniu, które dostałam za wylanie całego szamponu-jakiegoś "ekstra" sprowadzonego z Niemiec.

Pieluszki Dada z Biedronki

Autor: Unknown 23 komentarze

Pomału zaczynamy  przygotowywania dla naszego maluszka, wyprawka-to jakaś masakra i z wyborem i cenami, sporo rzeczy jeszcze po Julce, mimo to okazuje się, że jeszcze dużo musimy kupić. Najgorzej z ubrankami, bo 3/4 z naszych, to albo różowe, albo z kwiatkami, albo motylki, czy jakieś inne babskie dodatki-nie bardzo będzie wyglądał nasz syn w różowych kokardkach:)
No i tak w ramach tematu wyprawkowego, dziś post nt. pieluszek jednorazowych dostępnych w sieci sklepów Biedronka o wdzięcznej nazwie "Dada". które posiadają Pozytywną Opinię Instytutu Matki i Dziecka, oraz wygrały pierwsze miejsce w plebiscycie "Mamo to ja" 2012 w kategorii "najlepsza pieluszka"
Wraz z Julką przez dwa lata, przeszliśmy wiele, bardzo wiele marek pieluszek jednorazowych. Przed jej urodzeniem planowaliśmy używać ekologicznych pieluch wielorazowych, jednak lenistwo zwyciężyło i zdecydowaliśmy się na jednorazówki. Przetestowaliśmy wiele firm oferujących pieluszki-od tych droższych typu Pampers, po tanioszki marketowe, przy których okazywało się, że delikatna pupcia ma alergię.
Jednak zawsze wiernie wracaliśmy do biedronkowych Dada, a lubimy je ponieważ:
-są miękkie,delikatne,  elastyczne iwygodne
-nie przeciekają-nawet podczas raczkowania i nauki chodzenia-dość długo utrzymują zawartość na swoim miejscu-sprawdzono na opornym tacie, który przy dziecku był w stanie zrobić wszystko-oprócz zmiany pieluszki. doceniam ich chłonność-szczególnie gdy Julka opiła się wodą czy też kakao i budziła się z takim konkretnym odwłokiem jak u małego szerszenia
-nie podrażniają delikatnej skóry na pleckach, ponieważ mają miękkie wykończenie. Niestety zdarzało się, że podrażniły udka,wewnętrzną stronę-ale to znów kwestia -grubości tychże udek:)
-dostępność-bardzo łatwa, w każdym sklepie Biedronki
-duży plus za rzepy, bo zdarzały nam się pieluszki z foliowymi nalepkami, które lekko przybrudzone oliwką, nie dawały się przykleić, oj czasem i trzy sztuki lądowały w koszu-pamiętam też takie modele, których zapięcia energicznie pociągięte-po prostu się urywały i znów do kosza
-dobrze sprawdzały się podczas nocnikowania, kiedy to udawało nam się przetrzymać cały dzień w jednej suchej pieluszce-o to był sukces na miarę skoku na bunge. Początkowo kupowaliśmy takie specjalne pieluszko-majteczki z Belli, ale wiernie powróciliśmy do Dada, które cały dzień trzymały się na rzepach, no dobra, przy sukience profilaktycznie zakładałam majtki.
No i wytłumaczcie mi na czym polega fenomen tańszych pieluszek biedronkowych, które jakością nie odbiegają od znanych marek, a różnica w cenie jest kolosalna. Gdzie Dada, to koszt ok. 30 zł, a np Pampers  ok 50-60 zł jeśli dobrze pamiętam.
Ja ze swojej strony polecam markę Dada, co prawda używaliśmy tylko pieluszki i chusteczki-też  dobre jakościowo, choć odrobinę zbyt wilgotne. Różnicę w cenie proponuję przeznaczyć na jakąś fajną zabawkę edukacyjną dla maluszka.
Dwa lata temu, gdy urodziła się Julka, dostępne były tylko pieluszki, a teraz trafiłam na ulotkę, w której seria Dada rozwinęła asortyment również o wkładki laktacyjne, płatki kosmetyczne, podkłady do przewijania i inne  niezbędne gadżety do pielęgnacji noworodków-i tak na 90% jestem zdecydowana na cały zestaw Dada. Ale gdzie pieluszki mogę Wam polecić już teraz, tak pozostałe produkty  Dady opiszę Wam dopiero w sierpniu, wrześniu, szczególnie ciekawi mnie wkładki laktacyjne za jedyne 5 zł 30 szt-ciekawe co to za cudo.

 Rozmiar 1-dołożyłabym jeszcze rozcięcie na pępuszek-jeśli będzie podrażniać, po prostu muszę nożyczkami wycinać.

                  Pieluszka wielkości dużej męskiej dłoni, ja już zapomniałam, że Julka była taka malutka
          Ta oferta mnie kusi cena bardzo przystępna, myślę, że jakość będzie równie dobra, jak pieluszek.

Marzy mi się jakiś porządny deszczyk:



PODPIS



Gąbka myjka czy dłoń

Autor: Unknown 21 komentarze
Każda mama wie, jak ważna jest higiena zarówno u maluszka, jak i starszego dziecka. Jak wszędzie, tak i w pielęgnacji dzieci co jakiś czas zmieniają się wytyczne. Kiedyś kąpano noworodka zaraz po urodzeniu, obecnie w szpitalach położne zalecają pierwszą kąpiel po 2-3 dniach. Niedawno dzieci kąpano codziennie, obecnie proponuje się gruntowne mycie co drugi dzień.
Ja jestem typem matki chroniącej, ale nie nadgorliwej. Julia pierwszą kąpiel zaliczyła w 3 dobie po urodzeniu, obecnie w zależności od stanu zabrudzenia jest przeważnie gruntownie szorowana co drugi dzień, choć oczywiście wiosną i latem musowe moczenie codziennie.
Do mycia małej używam tylko swojej dłoni, moim zdaniem jest to najhigieniczniejszy sposób, dotyk mamy jest najprzyjemniejszy, uspakaja a dodatkowo masuje.
Gąbek nie używam, bo uważam, że jest to siedlisko bakterii i grzybów, a wiadomo jak to wpływa na delikatną skórę dziecka. Gdzie jeszcze myjkę bym wzięła pod uwagę, bo można ją wyprać w wysokiej temp i wyprasować(odkazić), tak gąbka zdecydowanie odpada.
Jednak niedawno wpadł w moje ręce nowy ciekawy produkt, który jest sporą alternatywą dla gąbki, są to jednorazowe myjki przeznaczone do codziennej pielęgnacji niemowląt i małych dzieci. Dokładne informacje możecie przeczytać na stronie producenta Myjusie

                            Myjusie są pakowane próżniowo , w paczce znajduje się 50 szt.
                               Bardzo trudno wyciągnąć gąbeczkę z worka, łatwo ją podrzeć, więc proponuję                             przełożyć do pudełka-koszyczka
                                  Julki w kąpieli nie będę Wam pokazywać, po jedzeniu Myjuś
                                   też się sprawdza.

                                     
                                        Wszystko musi być zbadane metodą dotykowo-smakową

                                           Mięciutkie i łatwe w używaniu.

Myjki są pakowane po 50 szt. w worku próżniowym, pierwsze sztuki dość trudno z niego wydostać i zdarzyło się nam podrzeć Myjusia. Jest to rodzaj sporej (19x19)  delikatnej miękkiej gąbeczki. 
Bardzo chłonna, łatwo ją wycisnąć i nic nie kapie po ręku, ale nadal pozostaje odpowiednio wilgotna.
Łatwa w używaniu nawet dla mojej półtorarocznej Julki-praktycznie umyła się nimi sama, mama tylko siedziała sobie na toalecie(zamkniętej) i mówiła: "teraz myjemy kolanko, teraz myjemy pępuszek). Co prawda później samodzielne mycie się znudziło i dziecko zaczęło pchać Myjusia do buzi i prawdę mówiąc urywała kawałki,więc kąpiel zakończyła się wielkim wrzaskiem. Myjusiem próbowaliśmy przetrzeć podłogę po kąpieli, nie do końca poradził sobie z absorbcją wodną-zostajemy przy mopie.
Gąbeczkę można zastosować do higieny intymnej -ja zdecydowanie nie skorzystam, jakoś nie czuję potrzeby używania w tych miejscach do mycia czegokolwiek, oprócz ręki.
Jeśli nie chcecie stosować nawilżanych chusteczek dziecięcych-wiem , że są mamy, które do mycia dziecięcej pupy używają wody i mydełka, taka gąbeczka może ułatwić mycie, choć ja się nie skuszę, bo pamiętam jakie moje dziecko potrafiło robić niespodzianki w pieluszce, więc wolę jednak chusteczki.
Myślę ,że to ciekawy produkt dla Eko-Mam, cena 10 zł za 50 szt. Chusteczki nawilżane kosztują ok 5 zł za 64-72 szt, do tego możemy je zabrać wszędzie, gdzie Myjusia już nie zabierzemy na spacer.
Więc jak dla mnie, fajna odmiana w kąpieli-gdzie moje dziecko ma radochę z samodzielnego mycia, a ja wiem, że nie martwię się o ewentualne bakterie czychające na gąbce.


Zabawka Piszczek Baby Ono

Autor: Unknown 9 komentarze
 Edukacyjna zabawka sztruksowa  z piszczkiem w kształcie pieska od Baby Ono.


Sztruksowy piszczący piesek, to jeden z Julkowych ulubieńców, nazywa go "To To"-nie wiem dlaczego tak, ale wszyscy wiedzą o co chodzi.
Wykonana z miłego, miękkiego sztruksu o wyraźnych kolorach, które przyciągają wzrok malucha. Szeleszczące uszka, piszczący brzuszek a do tego gryzak, który przynosi ulgę swędzącym dziąsłom. W zasadzie jest to zabawka dla niemowląt, jednak półtoraroczna Julia chętnie i z zainteresowaniem się nią bawi.
Nawet tata lubi sobie podczas oglądania TV pognieść sobie "Too Too"-mówi, że działa na niego odprężająco, bo nie ma denerwującego odgłosu, jak niektóre Julkowe  zabawki.
Kilka razy był już prany, bo Julka z nim sypia, karmi go jogurtem-no robi mu różne dziwne rzeczy, na szczęście wyprany w pralce(czego nie pochwala producent) nie stracił kolorów, nic nie pofarbował, nie odkształcił się.
Fajny pomysł na prezent dla maluszka w cenie 15-20 zł. Polecam.

Mamo "ała"

Autor: Unknown 29 komentarze
Dzięki portalowi Kosmeland testujemy plasterki dla dzieci znanej i lubianej marki Matopal ,która jest producentem m.in. właśnie materiałów opatrunkowych dla dzieci i dorosłych, jak i znanych produktów  Bella i Seni. Dla mnie tym bardziej przypadły do gustu, ponieważ jest to polska firma, tak więc wspieramy rodzimy przemysł.



                          Plastry z motywem kota Garfielda:
                          -2 plastry w rozmiarze 25x76 mm
                          -10 szt. wielkość 19x76
                          -cena ok. 3 zł
                                       Kolorowe kamuflaże zielone moro dla chłopców:
                                       -zestaw zawiera 12 szt o wielkości 19x76mm
                                       -cena ok.3 zł
                                        Dla małych elegantek, również modne moro, w kolorze różowym
                                        - 12 szt. wielkość 19x76
                                        -cena ok.3 zł

                                         Plastry z motywami dla najmłodszych, krab, rybka,żółw, autko
                                         -12 szt wielkość 25x57
                                         -cena ok.6 zł



Są to kolorowe plastry przeznaczone specjalnie dla dzieci, z ciekawym nadrukiem, który skutecznie odwraca uwagę dziecka od bolącego problemu. Z racji tego, ze moja córka na razie jeszcze nie miała żadnych skaleczeń(na szczęście), plasterki zostały przetestowane przez jej starszych kuzynów, ale oczywiście z racji tego, że mają bardzo długi termin przydatności do 2016 roku, więc na pewno będzie nam dane ich użyć. Dla dziecka najważniejsze jest to, że są kolorowe i mają ciekawe motywy, a dla mamy, że są trwałe, dobrze trzymają na skórze, jednak bez problemu można je oderwać, cieniutkie i wodoodporne, ale przede wszystkim chronią ranę przed zanieczyszczeniami, mają strukturę oddychającą i nie zostawiają kleju na skórze. Jest to produkt, który zagościł w naszej apteczce na stałe.

Musująca pianka do mycia rąk Osmoza Care

Autor: Unknown 22 komentarze
Pianka ma za zadanie zwalczać drobnoustroje, zapewniając wszechstronne działanie oczyszczające. Odświeża, chroni skórę dłoni i nadaje im delikatność. Jej formuła na bazie Dpanthenolu wzmacnia i ożywia paznokcie, pozwala zachować prawidłowe pH, jest bezpieczna dla alergików, nie zawiera parabenów,triklosanu ani soli aluminium. Stosuje się ją bez wody i mydła, po jej użyciu dłonie się nie kleją.


Co mogę powiedzieć-jest świetna, można nia umyć ręce dosłownie wszędzie, na spacerze, w sklepie, bo pianka jeździ z nami w samochodzie, razem z zapasową pieluchą i chusteczkami, ratuje brudne łapki Julki, no i moje również, wiecie jak to jest-dziecko woła "am", no i matka dla świętego spokoju kupuje to "am", a ponieważ dziecko wcześniej buszowało z mamą po sklepie, to dobrze było by te łapska umyć i pianka okazuje się idealnym wyjściem. Pianka fajnie musuje, podobnie jak oranżada w proszku, śmieszne uczucie, sprawia nam sporo frajdy. Co ważne naprawdę szybko działa, choć w pierwszym momencie jest bardzo zimny, wchłania się natychmiast, ręce nie są klejące, o dziwo, mimo zawartości alkoholu, dłonie są dobrze nawilżone, nie wysuszone, pozostawia miły zapach, taki podobny do dziecięcych kosmetyków nie czuć w ogóle aromatu alkoholu, w przeciwieństwie do żelu. Pianka jest w formie sprayu, dobrze odmierzony, bo jedno psiknięcie wystarcza na moje dłonie. Wierząc na słowo producentowi o prawie 100% ochronie przeciwbakteryjnej, myślę, że warto coś takiego mieć w pobliżu, gdy nie mamy dostępu do wody i mydła.
Cena ok 25 zł za buteleczkę 50ml-ochrona kosztuje.

Chusteczki antybakteryjne Osmoza Care

Autor: Unknown 12 komentarze



Julka jak widać na zdjęciach, czasem jest grzeczna jak aniołek, ale czasem wychodzi z niej mały diabełek. Jednak czy ma nastrój grzecznej panienki, czy małego "lumpa", brudzi się tak samo. Wtedy przychodzą nam z pomocą chusteczki antybakteryjne firmy Osmoza Care .
40 sztuk chusteczek zamkniętych jest w plastikowym hermetycznym opakowaniu , dość trudno je wyciągnąć, ale dla nas to akurat może być plusem, bo przynajmniej Julka ich nie da rady "wytargać". Chusteczki są trochę mniejsze od standartowych  chusteczek dla dzieci, nie tak miękkie, zrobione są za takiego materiału odrobinę podobnego do pergaminu. Ale spokojnie jedna chusteczka wystarczy do wytarcia rąk dorosłego. Zapach odświeżająco miętowy. Czyszczą doskonale, są bardzo mokre, ale delikatne, nie spowodowały żadnych wysypek. Idealne w podróży, bo dezynfekują i eliminują bakterie.
Czy kupię ponownie -nie wiem jeszcze, raczej kupię żel antybakteryjny Osmoza Care, jakiś taki łatwiejszy w użytkowaniu.

Kubek niekapek od Mam Baby

Autor: Unknown 10 komentarze
Używamy codziennie i nie wiem jakim cudem się stało, że nie pochwaliłam się Wam właśnie tym kubkiem, z którego jestem najbardziej zadowolona.
W Sklepie Mam Baby  wybrałyśmy szczoteczki do zębów, miseczkę do karmienia oraz właśnie nasz niezastąpiony kubeczek do picia właśnie taki.


Dużo pisać na jego temat nie będę, powiem tylko, że miałyśmy wcześniej kilka kubków treningowych znanych firm, jednak to nie było to, a to kapał, a to Julka nie potrafiła pić, a to przeszkadzała zakrętka mocowana na stałe. Kubek Mam Baby sprawdził się idealnie, nic nie leci, (no chyba, że Julka zacznie nim ostro potrząsać), pije z niego bardzo ładnie, po kilku upadkach-nadal jest cały, spokojnie można go włożyć do torebki, mam pewność, ze nic nie wycieknie z niego. Nasz mały GWCdD -Gadżet Wszechczasów dla dziecka. Bo to naprawdę niekapek.
Cena 31,30 za kubek wielkości 270 ml-sporo? może na pierwszy rzut oka tak, ale inne firmy również kosztują, a my możemy skorzystać z 10% rabatu .
Czy kupię ponownie-być może tak bo, na razie Julka zaczyna  ostrzenie ząbków na ustniku, więc kto wie.

Julka testuje szczoteczkę do zębów Mam Baby

Autor: Unknown 2 komentarze
Info od producenta tutaj.
Moja opinia: na samym początku zaskoczył mnie sam design, nowoczesny, ale praktyczny, z ładnym zielonym kolorkiem. Natychmiast przyszło mi na myśl porównanie Mam Baby z szczoteczka, zaznaczę, dobrej firmy, którą stosowaliśmy do tej pory. I muszę przyznać, że Jednak lepiej wypada M.B., ma bardziej miękkie włosie, główka jest wyprofilowana, tak aby dotrzeć do tylnich ząbków (Julka ma już czwórki). Główka jest pokryta gumą, dzięki czemu nie ślizga się, mała chętnie gryzie tą część, co wyraźnie przynosi ulgę jej swędzącym dziąsełkom. Co prawda gryzie też włosie, które nie wychodzi .Rączka dobrze wyprofilowana z wypustkami, dzięki czemu szczoteczka nie wypada z małych łapek
Moja córka bardzo lubi myć ząbki, co mnie bardzo cieszy, w sumie robimy to razem, ona swoją , ja swoją, przyznam, ze czasem podbieram jej pomarańczowa pastę i byłabym skłonna sama używać takiej szczoteczki, gdyby miała większą główkę.
Za jakiś czas opiszę przygodę z większą szczoteczką, ale to dopiero jak Julka do niej dorośnie.
Cena za dwie szczoteczki 32 zł, ale klikając w Baner uzyskujemy 20% rabatu. 

Dodatkowo do szczotek, była dołączona bardzo obszerna ulotka, która dużo mnie nauczyła, takie "kompedium" wiedzy o pielęgnacji jamy ustnej u dzieci.

Julka testuje miseczkę i łyżeczkę Mam Baby

Autor: Unknown 0 komentarze
Informacje od producenta możecie przeczytać tutaj.
Przypominam również o rabacie 20% dla fanów.

Moja opinia: To nasza pierwsza miseczka służąca do podawania jedzenia, do tej pory używaliśmy zwykłych plastikowych misek. Bardzo podoba mi się uchwyt do trzymania, bez problemu można ją trzymać w jednej ręce. Świetnym rozwiązaniem jest zastosowanie dwóch komór, łatwo więc można rozdzielić jedzonko dla maluszka. Dobrze sprawdza się ten patent w podróży, bo można zabrać ze sobą różne przysmaki, nic się nie pomiesza, no i oczywiście szczelna pokrywka gwarantuje, że nie będzie żadnych niespodzianek w torbie.
A więc wygodny kształt, łatwość mycia nawet w zmywarce, a przede wszystkim jakość i solidność wykonania, bo już kilkakrotnie znalazła się na podłodze i cały czas jest cała. Oczywiście nie zapominam tez o BPA Free.
Jeszcze coś o magicznej łyżeczce, która zmienia kolor jeśli jedzenie jest zbyt ciepłe.Łyżeczka ma czujnik ciepła, dlatego natychmiast reaguje na zmianę temperatury. Fajny bajer, choć ja i tak sprawdzam czy potrawa nie jest zbyt gorąca, taki jakiś matczyny nawyk.
 Zestawowi  mówię duże Tak.


Jakość zdjęć kiepska, bo cały czas zdjęcia z komórki.
A na dokładkę dziecko zmęczone samodzielnym jedzeniem


 

Malinowa Chatka Copyright © 2011 Design by Ipietoon Blogger Template | Make Money from Zazzle|web hosting