Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielenda. Pokaż wszystkie posty

Granatem w ciało

Autor: Unknown 20 komentarze
Nie mam tu na myśli nic strasznego, ani bolesnego, wręcz przeciwnie mowa będzie o dwóch kosmetykach od Bielendy w ślicznych różowatych opakowaniach.

Masło do ciała  z ekstraktem z granata, masłem karite i oleju kokosowym, które jest przeznaczone dla skóry normalnej i ma za zadanie nawilżyć ją i zregenerować.
Zakręcany plastikowy pojemnik o całkiem przyjemnym różowym-wpadającym w ciemną fuksję, kolorze, o pojemności 200 ml. Dodatkowa tekturowa "owijka"-jak dla mnie całkiem zbędna (dbajmy o ekologię-wystarczył by opis na pojemniczku).  Ale za to w środku-budyń w kolorze lekko malinowym o cudnym zapachu granata. Bardzo treściwy, ale lekki i łatwy w rozsmarowywaniu. Po nałożeniu skóra jest lekko natłuszczona, ale nie lepka i klejąca. Nie macie pojęcia jaka to przyjemność używać czegoś tak miło pachnącego, po 9 miesiącach kosmetyków ciążowych.


Co do działania, to dla mojej skóry normalnej-jest ok, dobrze nawilża, skóra pozostaje miła w dotyku, zapach może nie utrzymuje się jakoś mega długo, mimo wszystko, przez chwilę jest. Nie wiem jak sprawdzi się u właścicielek suchej skóry,  możliwe, że nawilżenie będzie zbyt słabe, jednak u mnie sprawdził się naprawdę dobrze.
Mam ochotę wypróbować pozostałe masełka od Bielendy.
Drugi produkt, to cukrowy  krem do depilacji dla skóry delikatnej, przeznaczony do ciała, twarzy i bikini-ekspresowy, działa w 5 min.

Mamy przyjemność z  tubką o pojemności 100 ml, oraz całkiem wygodną szpatułką, czyli zestaw klasyczny.
Sam krem odpowiednio gęsty, nie spływa, łatwo go nałożyć, zapach dość znośny, mało uciążliwy jak na kremy depilacyjne.
Co do działania- jak zwykle nie spodziewałam się cudów, jednak ten krem troszkę mnie zaskoczył, może i nie usunął owłosienia na nogach, ale za to poradził sobie z okolicami bikini -co jest dla mnie zaskoczeniem.
Czyli podejrzewam, że u dziewczyn, które mają delikatne owłosienie, bez trudu zda egzamin. Ja do niego ewentualnie wrócę, jeśli będę chciała poprawić sobie okolice "majteczkowe", tym bardziej, że wygodnie się go używa, nie "zajeżdża " aż tak chemią i co najważniejsze-nie podrażnia, nie wysusza i nie zostawia na skórze tych paskudnych kropko-krostek.
Niestety nogi nadal będą "katowane" depilatorem lub golarką
Kosmetyki Bielendy przetestowałam dzięki współpracy z portalem Depilacja bez tajemnic, na który zapraszam, ponieważ mają bardzo ciekawe artykuły nt. depilacji ale też często organizują fajne konkursy, w których do wygrania są kosmetyki, bo pamiętajcie-nie znacie dnia ani godziny, kiedy będzie trzeba odsłonić ciało:)



PODPIS
 

Malinowa Chatka Copyright © 2011 Design by Ipietoon Blogger Template | Make Money from Zazzle|web hosting