Dominik ma katar, niestety gdzie starsze dziecko potrafi już samo wydmuchać nosek, tak niemowlak do roczku nie ma szans poradzić sobie z wydzieliną. Problem jest spory, bo nie może oddychać (takie maluszki nie oddychają przez buzię), przez co jest nerwowy, nie może spać, jeść i naprawdę może być trudny. Katar ma to do siebie, że nie leczony, nie mija, tylko może spowodować powikłania jak zapalenie zatok, ucha, a nawet może doprowadzić do zapalenia płuc (sporadycznie), ale niestety się zdarza.
Metod walki z katarem jest sporo, mamy gruszki do nosa, wodę morską, maść majerankową, nawilżacze powietrza, układanie malucha na brzuszku, żeby wydzielina spłynęła.
Chciałam Wam pokazać urządzenie które stosujemy, jest to aspirator do noska Sopelek. Przy Julce mieliśmy aspirator podobnej zasady działania, tylko innej marki, tak więc doświadczenie mamy, i powiem Wam, że Julka nie cierpiała tego sposobu czyszczenia noska, ale za to mega szybko nauczyła się wydmuchiwać nos samodzielnie, tylko po to, żeby nie używać swojego aspiratora.
Dominik ma Sopelka .Generalnie zasada działania jest bardzo prosta, choć nie każdemu odpowiada, znam mamy, które nigdy w życiu nie dałyby rady czyścić noska w taki sposób, wiem, że dla niektórych mam może wydawać się obrzydliwe, nawet Tata wychodzi z pokoju, bo nie chce patrzeć jak to robię. Po prostu końcówkę aspiratora wkładamy do noska maluszka, a glutki usuwamy wciągając powietrze przez ustnik-wiem wiem, obrzydliwe, na szczęście po drodze mamy piankowy filtr, który zatrzymuje gluty na sobie. Przez cały czas stosowania jeszcze mi sie nie zdarzyło, żeby filterek mnie zawiódł.
Choć na pierwszy rzut oka można mieć opory przed taką formą czyszczenia noska, jednak dla mnie to najskuteczniejszy sposób. Sopelek jak dla mnie ma same plusy
-najlepiej usuwa wydzielinę z wszystkich wypróbowanych przez nas metod
-jest bardzo higieniczny, dzięki wymiennym wkładom
- po każdym użyciu można-trzeba go wyparzyć,
-wszystkie części trzymają się dobrze, nic nie wypada, nie odczepia się podczas stosowania
-bardzo twardy plastik, nie pęka przy upadku
-końcówka jest dobrze wyprofilowana, dzięki czemu dotrzemy do każdego zakamarka
-pakowany w pudełeczku, więc możemy zabrać do torby bez kombinacji z woreczkami itp.
Jedno do czego mogłabym mieć pretensje, to trudność w wyjmowaniu filterka-potrzebna jest do tego np pincetka.
Ogólnie dobry polski produkt, w niczym nie ustępujący odpowiednikom innych firm, a to tego cena zachęcająca.
Dokładne info na temat Sopelka znajdziecie tutaj
A ja ze swojej strony dziękuję Projektowi Wyprawka bo gdyby nie test, to bym na pewno kupiła aspirator innej firmy-a potem bym żałowała, że przepłaciłam:)
17 komentarze:
Super, że się sprawdza :)
Nigdy nie miałam takiego urządzenia, my ratujemy się zawsze wodą morską w sprayu
Oj ale was wzięło..abyście się szybciej wykurowały, dużo zdrowia !:)
te choróbska są takie męczące;/.
nigdy o nie mialam, ale super ze jest super :)
Kochana my mieliśmy go, ale kupiliśmy taki do odkurzacza. Powiem ci że jest rewelacyjny, do okkurzacza, ten sopelek słabo ciagnie jak dla nas.
moja córcia za aspiratorkiem też nie przepada ;-)
Pierwszy raz spotykam się z czymś takim :O Wygląda strasznie, ale jak ma pomóc- to super sprawa ;)
mamy fride :) ktorą polecam :)
Dobrze wiedziec na przyszłość :)
Hej Kochana :) Przegapiłam Twój powrót do blogowania.
Jak się czujecie z maluszkiem?
Ja mam fridę, ale Sopelek wizualnie ładniej się prezentuje i używam jej kiedy tylko mam siły na zasysanie. W innych przypadkach stosuję gruszkę.
Zdrówka życzę dla was wszystkich :-)
o ja też się załapałam fajnie ja jak dziecko było małe używałam podobnego ale ten sprzęt bardzie mi się podoba :)
najwięcej opakowań zużyła sprayu do nosa nose frida nie umywa się do tych aptecznych .oraz na katar tez dobra jest maść majerankowa która ułatwia oddychanie u małego dziecka
A co do termoforu ja używałam normalnego nie jakiegoś specjalistycznego na kolki bo wiem ze takie też są
Jeśli dziecko bardzo się męczy ja bym się udała do lekarza żeby coś przepisał produkty które używałam były smaczne a pomogły
moje płakało tak niesamowicie że aż uszy bolały nie mogłam na to patrzeć
życzę zdrowia
fajny ten przyrząd :)
życzę jak najmniej zatkanych nosków :)
Nie wiem czemu przeraża mnie taka opcja.:( Ale wiem, że maluszkowi to doskonale pomaga.
Zdrówka życzę :)
Jak Jaśko był mały to działało, a potem tak się zraził do tego urządzenia, że jak tylko wyjmowałam z szafki to płacz był nie miłosierny :(
Prześlij komentarz